Kminek – “Kminek 22” [RECENZJA]

Nasz ocena

18 listopada ukazała się nowa płyta zespołu Kminek. Poniżej można znaleźć naszą recenzję albumu “Kminek 22”.

Po płycie “KMINEK 34”, EPce “V5” z “Nie kradnij” i “Chłopaku”, zespół zaprasza na nowe kminkowe bujanie – “KMINIEK 22”.

fot. okładka albumu

Recenzja płyty “Kminek 22” – Kminek (2022)

Minęło 5 lat od ukazania się pierwszej płyty, kiedy to Kminek dał się poznać jako ciekawy projekt na polskim rynku muzycznym. Tym razem zespół powraca w nowej odsłonie, choć tak naprawdę grupa stawia na sprawdzone rozwiązania muzyczne i angażujący klimat, który stał się czymś wyraźnie określającym ich styl muzyczny… Taki z jednej strony lekko alternatywny, a z drugiej urokliwie piosenkowy.

Na albumie “Kminek 22” nie znajdziemy więc zaskakujących motywów, które w jakiś sposób zmieniałyby ich postrzeganie muzyki. To Kminek w najczystszej postaci – nastrojowy, bezpośredni oraz wciąż zupełnie bezpretensjonalny. W zawodowym zgraniu wszystkich nowych propozycji nadal istnieje lekkość, brak siłowania się z materią oraz wytrawność, która sprawia, że dostaliśmy coś po prostu ważnego.

Szczególnie ta myśl przychodzi, gdy Michalina Maruniak śpiewa o rzeczach istotnych i niekiedy robi to naprawdę odważnie (“Zbrodnia“). Wokalistka dotyka treści nie do końca wygodnych, choć wiele z nich ma lżejszy wydźwięk i nawet w tych momentach nie wkrada się choćby odrobina banału (“Poniedziałki“). Siłą piosenek są więc interpretacje, których nie ograniczają w żaden sposób pozornie niewielkie możliwości wokalne artystki.

Za tekstami kryje się znaczący format muzyczny, a warto dodać, że pewna różnorodność stylistyczna nie pozwala na uśpienie czujności słuchacza (“Chatki“). Więcej tu jednak oszczędności w artystycznej odsłonie oraz specyficznej intymności, tak udanie uwypuklającej wszystkie emocje (“Wstyd“).

Pomiędzy radiową przystępnością a alternatywną niszą istnieje przestrzeń, w której Kminek czuje się doskonale. Szczypta elektroniki osadzona w żywych, gitarowych konstrukcjach piosenkowych wciąż magnetyzuje. To ich muzyczny świat, który choć nie jest nastawiony na szeroki odbiór, to ma pierwiastek bliski każdemu człowiekowi. Dlatego tak dobrze smakuje twórczość zespołu.

W tym przypadku lepsze byłoby wrogiem dobrego. Dlatego grupa korzysta z tego wszystkiego, co już wyraźnie określa ich twórczość. Być może ta forma kiedyś się wypali, póki co jednak niezmiennie urzeka, dlatego album “Kminek 22“, to najlepsze, co na ten moment zespół pod wokalnym dowodzeniem Michaliny Muraniak mógł zaproponować. Warto wkroczyć do tego muzycznego świata, gdzie kryje się kilka gustownie zaprezentowanych niespodzianek. Takich zwyczajnie prawdziwych, a przez to bardzo przekonujących.

Łukasz Dębowski

 

Jedna odpowiedź do “Kminek – “Kminek 22” [RECENZJA]”

Leave a Reply