Najlepsze rapowe płyty 2021 roku [RANKING]

2021 rok obfity był w premiery rapowych płyt. Co tu dużo ukrywać. Ta branża rozpędziła się już do takiego stopnia, że wystarczy miesiąc gapiostwa i jesteśmy już z wieloma dobrymi singlami/albumami/artystami(!) do tyłu. Tak jak w tamtym roku tak i w tym zdobyłem się na muzyczne, rapowe podsumowanie ostatnich 12-miesięcy.

Przyznam szczerze, że z każdym kolejnym razem jest trudniej, a dobrych płyt jest tyle, że ciężko je sklasyfikować. Ale jak ranking to ranking. Na początku chwile o rozczarowaniach.

W tym roku zawiódł mnie niestety Kartky ze swoją płytą “Kraina Lodu” czy Adi Nowak z “Ogniskiem Niedomowym”, nie zachwyciło mnie też “Sajko Placebo” Alana, “Gambit” Filipka i “Dzieci w samochodach” Qry’ego. Łudziłem się na dobrą płytę VBS’a, lecz na “Lunaparku” prócz “Amnesii” próżno szukać tam świeżych numerów. Trill Pem nadal nie odnalazł konkretnego stylu na “All Inclusive”, a Kizo w tym roku poza catchy singlami nic ciekawego nam nie zaproponował.

Na szczęście takich zawodów nie było za wiele, a w nowym roku możemy wyczekiwać dobrze zapowiadających się albumów takich artystów jak Siles, Zeamsone, Jerzyk Krzyżyk czy świeżego nabytku SB Maffiji Kinny’ego Zimmera.

Poniżej moja subiektywna lista najlepszych rapowych płyt 2021 roku:

25. Smolasty – Ghetto Playboy
24. Fukaj – Chaos
23. CatchUp – Perypetie
22. Sarius – Antihype 2
21. Janusz Walczuk – Janusz Walczuk
20. Dziarma – DZIARMA
19. PRO8L3M – Fight Club
18. Chivas – Nauczyłem się przeklinać
17. Białas, White 2115 – Diamentowy Las
16. Mata – Młody Matczak
15. Miszel – W stronę słońca
14. Reto – W samo południe
13. Żabson – Ziomalski mixtape
12. Przyłu – Przyjaciele Czekają W Domu
11. Szpaku – Różowa Pantera

10. Hodak x 2K – Moody Tapes

Ten 12-numerowy album to nieprzesycony mocnymi bangerami twór, lecz pełna wdzięku, gracji i nostalgii płyta pokazująca Hodaka jako myśliciela, obserwatora i flegmatyka, który wielu swoim złożonym przemyśleniom daje ujście właśnie w rapgrze. Hodak/2K wpadli w jakąś życiówkę wydając parę singli, które swoją jakością pokazują coraz wyższy poziom polskiej sceny hip-hopowej. A do tego świetnie osadzają w tym flow Hodaka, który swoją charakterystyką łamie poniekąd konwenanse zakorzenione w tym gatunku od lat. Rap na szczęście nie jest despotyczny, a oryginalne wyłamania ze schematu znajdują coraz to więcej zwolenników.

Hodak, 2K – “Moody Tapes, Volume One” [RECENZJA]

9. Oki, Young Igi, Otsochodzi – OIO

Mieszanka wybuchowa. Inaczej nie można nazwać tego trio. Jedni z najbardziej popularnych raperów polskiej sceny połączyli siły i zrobili album, który pewnie co drugi słuchacz rapu ma dzisiaj w domu. Całość w większości wyprodukował @atutowy (9/15), a swoje 3 grosze dorzucił m.in. Kubi Producent. Czuć świeżość wydobywającą się z tego materiału. Chłopaki zdecydowanie nie zrobili go po łebkach. Nie zatrzymali się na chwytliwych refrenach, lecz chcieli przekazać nieco więcej swoim słuchaczom. Wsłuchując się w kolejne wersy znajdziemy bardzo dużo treści, a także zobaczymy włożone serducho w każdym utworze. Tego albumu po prostu dobrze się słucha i ciężko z tym dyskutować.

 

8. Young Multi – TOXIC

Tej płyty raczej nie znajdziecie w podsumowaniach roku, gdyż Multi zaserwował nam ją dopiero na tydzień przed świętami Bożego Narodzenia. Prawda jest też taka, że wiele “koneserów” polskiej muzyki rapowej nawet nie sprawdzi tego albumu, bo przecież Multiego skreślili już dawno temu. “Toxic” oczywiście nawołuje do tematyki toksycznej miłości, co w zasadzie wyczerpuje nam połowę tematów zawartych na tym krążku. Jednak co ważne, to forma w jaką jest to wszystko ubrane. Dominują świetne trapowe podkłady, których po prostu chce się słuchać. Dodając do tego Multiego, który poczynił spory progres w nawijaniu, to powstaje nam tutaj naprawdę znakomity materiał. Wiele przepłakanych płyt już słyszałem, a ta zdecydowanie się do nich nie należy. Multi oczywiście porusza tematy związane np. z samotnością, lecz znajduje także dużo pozytywów związanych z całą tą sytuacją. A Ty nie bądź dinozaurem, tylko włącz sobie ten album.

 

7. Bedoes – Rewolucja Romantyczna

Bedoes znany jest ze swojej bezpośredniości i szczerości. Mocne wersy spina pełnym emocji wokalem, który pozwala zaangażować słuchacza w opisywaną sytuację. Nie inaczej jest i na tym albumie. Na płycie „Rewolucja Romantyczna” Borys wypowiada się na tematy naprawdę ważne. Tak jak dotychczas artysta staje w obronie takich wartości jak: miłość, życzliwość, bezinteresowność, szacunek, przyjaźń czy spełnianie marzeń. Można za nim nie przepadać, ale to w jaki sposób przekazuje system wartości młodym słuchaczom jest godne podziwu. Bedi przedstawia także kulisy sławy, gdzie oprócz chwil radosnych pojawiają się często i te, za których „pomocą” chwytamy za używki.

„Jak nie trafi Cię rap Bedoesa, to Cię trafi bit Lanka”, czyli recenzja płyty „Rewolucja Romantyczna” Bedoesa

6. Gibbs – Czarno na białym

Na płycie „Czarno na białym” sprawnie porusza tematy związane z własnym rozwojem, doświadczeniem oraz robi rachunek sumienia z ostatnich lat kariery. Artysta zręcznie, zgrabnie i ze smakiem obnaża się przed słuchaczami, sprawiając, że materiał jest bardziej ekshibicjonistyczny niż może się wydawać na samym początku. Poza tym materiał opiewa w dobrze wyprodukowane bity, klarowny wokal i po prostu ładne teksty, w których znajdziemy wersy o miłości, samorozwoju czy Carpe Diem. Gibbs to zdecydowanie gość, który się nie zatrzymuje i jak najlepiej chce wykorzystać swoje 5 minut, które tak naprawdę ciągnie się już bardzo długo, że z 5 minut zrobiło się ich niemal 50.

Gibbs – “Czarno na białym” [RECENZJA]

5. Margaret – Maggie Vision

Intuicja, wyrachowanie, smak, słuch i dobry gust to cechy, dzięki którym Margaret stworzyła płytę dynamiczną, nie idącą na kompromis, a z drugiej strony pełną luzu, wdzięku i gracji. Specyfika tekstów hip-hopowych pozwoliła stworzyć słowa, którymi artystka nie owija w bawełnę, jest bezpośrednia i do bólu prawdziwa. Muzycznie album jest wyważony, a zarazem różnorodny. Spójność między kompozycjami zachowana jest dzięki produkcji Kacezeta, który stworzył utwory z wielu wyszukanych, ciekawie poukładanych dźwięków. Sama artystka pozostała przy pisaniu w języku polskim, co jest trudniejsze, ale też skraca dystans między artystą, a słuchaczem.

Margaret – “Maggie Vision” [RECENZJA]

 

4. Be Vis – To, co za mną chodzi

„To, co za mną chodzi” to płyta nader przemyślana, posiadająca ambitne teksty, ciekawe nawiązania, a także przepełniona jest instrumentalami inspirowanymi dźwiękami największych klasyków lat 80. i 90. Swój duży atut artysta przekuł w prawdziwy diament. Mowa oczywiście o barwie głosu i flow, którymi żongluje w każdym to nowym numerze. Co ważne płyta jest zróżnicowana, a kolejno wychodzące single poprawnie zarysowały nam obraz całości. Ten album to nie album rapera, a świadomego artysty odnajdującego się w pisaniu ambitnych tekstów i mającego pomysł na siebie. Cieszy otwartość na pełnię świata muzycznego oraz brak ograniczenia jeśli chodzi o własny styl.

Be Vis – “To, co za mną chodzi” [RECENZJA]

 

3. Tymek – Popularne

Własną twórczością Tymek obadał już chyba wszystkie zakamarki muzyki. Tym razem postawił ponownie na klubowy klimat utworów, tylko teraz nieco bardziej świadomie. Każdy utwór na tej płycie został wyprodukowany przez innego producenta, a Tymek poza nawijaniem na klubowych bitach zaczął także bawić się w stylistę, ubierając się do klipów w damskie ubrania. Muzycznie jest po prostu świeżo, a następujące po sobie utwory napędzają się wzajemnie. Kluczowa jest jednak charyzma Tymka, którą raper kształtował przez laty. “Popularne” świetnie sprawdziły się w letnim klimacie, lecz jak wiemy wiosną tego roku ma ukazać się płyta kompletnie inna od tych, z których znaliśmy artystę do tej pory.

Kicz, czy przemyślana gra kontrastów? Tymek – “Popularne” [RECENZJA]

 

2. Opał x Gibbs – Połączenia

Gibbs na nowym wydawnictwie porywa Opała na głębokie wody, poszerza horyzonty, ale też i zapewne zmienia poziom świadomości muzycznej młodego rapera. Ten jednak nie pozostaje dłużny i pokazuje wysoki poziom tekstowy, który popiera niezmiennie solidnym flow i charakterystyczną barwą głosu. Przy odrobinie skupienia i zagłębienia się w ten materiał, da się odkryć dużą lekkość tworzenia u obu panów. Ich kreatywne głowy są pełne pomysłów, co przekuwa się na odpowiednią różnorodność i jakość najnowszego materiału. Czuć także dużo włożonego serca i osobiste powiązanie, co uwydatnia wiele zalet muzyków, którzy nie zostali pochłonięci w tworzenie muzyki tylko dla pieniędzy.

Słyszę, że dzwonią i nawet wiem, w którym kościele, czyli recenzja albumu Opał x Gibbs „Połączenia”

 

1. Sobel – Pułapka na motyle

„Pułapka Na Motyle” to sidła, z których ciężko się wydostać. Zresztą nie wiem czy ktokolwiek chciałby to robić, gdyż jest tutaj naprawdę dużo miejsca dla wszystkich. Tematyka jest różna, lecz esencją tej płyty jest osoba Szymona, który obrazuje nam w poruszający sposób różne strony stanu swojej świadomości. Zadziwiająco dobrze brzmi całość pod względem spójności, bo co by nie mówić – przekrój muzyczny jak i tematyczny jest naprawdę imponujący. I choć Sobel nie jest najwybitniejszym tekściarzem jakiego widziała polska rap scena, tak jego teksty są oryginalne, nieszablonowe i po prostu ciekawe. Formy muzyczne tworzone przez artystę pokazują wszechstronność i pomysł na własną twórczość. Płyta jest kwintesencją młodego pokolenia, definiująca znamienność cech występujących u osób otwartych na nowe doświadczenia.

Mateusz Kiejnig

Sobel – “Pułapka na motyle” [RECENZJA]

Dodaj komentarz