OLIS czyli lista najlepiej sprzedających się polskich płyt (13.03 – 19.03.2020)

OLIS to lista najlepiej sprzedających się płyt w Polsce przygotowywana przez ZPAV (Związek Producentów Audio Video). Na potrzeby naszego portalu wyodrębniliśmy dziesiątkę polskich albumów. Tym razem najpopularniejszą polską płytą został nowy krążek PRO8L3M – “Art Brut 2”.

1. “Art Brut 2” – PRO8L3M. Na albumie “Art Brut 2” współczesne obrazy mieszają się z przełomem lat 90. i 00.. Usłyszymy, jak wyglądało dorastanie w czasach dzikiego kapitalizmu oraz życie w totalnym oderwaniu od współczesnej technologii. “Art Brut 2” jest kontynuacją kultowego, wydanego przez PRO8L3M nieoficjalnie mixtape’u “Art Brut”. Pomimo swojego undergroundowego charakteru, krążek zdobył olbrzymi rozgłos i odbił się szerokim echem w mediach.

 

2. “FIT” – Tymek. Po takich płytach jak „Jestem Tymek”, „Sono” i „Klubowe” opolski raper wraca z nowym wizerunkiem i featuringami zarówno z weteranami sceny jak i nowoszkolnymi raperami. Tracklista albumu „FIT” składa się z wielu utworów, wśród których pojawili się m.in. Tede, Oki, Wac Toja, Qry, Deys i Trill Pem.

 

3. “Uśmiech!” – Jan Rapowanie & Nocny. Dlaczego Jan-rapowanie i NOCNY właśnie tak nazwali swój album? Bo, jak pisał jeden stary Szkot, to w uśmiechu jest klucz do rozszyfrowania człowieka. I dlatego, że Janek trochę dojrzał, co nie znaczy, że przestał się uśmiechać. Czasem śmieje się smutno – po roku w częściach nie wszystko jest łatwo wyprostować. Choć wreszcie kupił sobie żelazko, to wersy nadal ma trochę pogniecione. Lekkie rapowanie o rzeczach ciężkich i świadomość tego, że słabość do tańca nie przeszkadza w tym, by sporo czuć i myśleć, to sedno w wypadku tej postaci.

Jan-Rapowanie myśli również o ludziach. Wystarczająco dużo, by nie udawać starszego, niż jest. Nie ślepnie od świateł Warszawy, jednak mruży od niej oczy, odwracając czasem głowę w stronę Krakowa. Chociaż ma jeden semestr, z sympatią witają go w starej i nowej szkole. Egzaminy z refrenów zdaje śpiewająco. Tworzy całość ze świeżymi, eklektycznymi brzmieniami Nocnego, który znów udowadnia, że jego produkcje w niczym nie ustępują tym autorstwa bardziej popularnych kolegów po fachu.

 

4. “Kundel” – Artur Rojek. Prawie 6 lat po premierze solowego debiutu, Artur Rojek wraca z albumem zatytułowanym „Kundel”. „Dlaczego kundel? Kundel to dla mnie ktoś pozornie mało ciekawy z ukrytym skarbem wewnątrz. Często wydaje się jakby prowadził szare i mało interesujące życie. Specjalnie nie błyszczy i ma widoczne wady, ale wcale się tego nie wstydzi. Woli to, niż być dla siebie obcym. Kundel budzi tęsknotę za prostym życiem, docenianiem tego, co się ma i akceptację siebie takim, jakim się jest – bezwstydnie i odważnie”.

 

5. “Ostatni bastion romantyzmu” – Karaś/Rogucki. Na płycie znajdują się utwory, które artyści opisują jako erotyki motoryzacyjno-katastroficzne, opowiadające o uczuciach w epoce końca cywilizacji. Całość przybrała formę mroczną, gęstą i duszną, zainspirowaną muzyką lat 80., zimną falą oraz new romantic.

Kuba Karaś o płycie: „Ostatni bastion romantyzmu” to dla mnie wyjątkowa płyta. Współpraca z Piotrem nad tym albumem trwała ponad rok (najdłużej w moim życiu). Nagrywaliśmy w różnych miejscach i porach roku. Przy kreowaniu własnego brzmienia i pisaniu piosenek pomagał nam też Kamil Kryszak. Mnogość muzycznych eksperymentów z różnymi efektami, ale też instrumentarium była często zainspirowana podróżami po różnych rejonach świata. Nie mogę doczekać się zaprezentowania tych utworów na żywo, mamy świetny skład i zależy nam na pokazaniu prawdziwego show, aby te utwory wybrzmiały na 150%. Piotr Rogucki o płycie: „Ostatni bastion romantyzmu” to płyta z koncepcją, opowiadamy o miłości, ale staramy się nie robić tego w banalny sposób, jeden do jednego. Słychać tu strach za plecami. To nasza opowieść o miłości w czasach zarazy. Scenografią do rozmyślań są katastrofy drogowe, ciasnota miasta, strach przed zagładą cywilizacji, samotność w sieci, zagrożenia płynące z nieludzkiej polityki, czy klęski żywiołowe i na tym tle prawdziwe uczucie. Na ile jest możliwa miłość w takich warunkach? A może jedynie miłość jest sposobem na naprawę świata? Bo to, że nasz świat wymaga naprawy, to już nie jest tylko wrażenie malkontentów, ale wspólny niepokój wszystkich wrażliwych i świadomych ludzi. Muzycznie poszliśmy za instynktem świeżej energii spotkania, mieszając sporo emocji z bitami tanecznymi, grubym basem i dużą ilością melodii opartych na eksperymentalnym brzmieniu gitar i syntezatorów. 

 

6. “Hologram LP” – Gverilla. Album nasycony jest różnorodnymi brzmieniami i psychodelicznymi wizjami, których źródeł możemy szukać w trip hopie, rapie czy elektronice przeplatanej klimatami lat osiemdziesiątych. Na płycie wśród gości znajdziemy takich artystów jak: Klaudia Szafrańska, Jan Rapowanie czy Ten Typ Mes. Za produkcję muzyczną odpowiadają zaś czołowi polscy producenci i muzycy: Steez83, Kamp!, Enzu i wielu innych.

 

7. “Disco Marek” – Kruszwil.

8. “Klubowe” – Tymek. “Klubowe” jest dziełem przypadku, który przerodził się w duży projekt poprzez utwór „Język ciała” mającym przepowiadać zabawę muzyką i zabawę dzięki muzyce. Kolejny singiel: „Romans” był dowodem dla odbiorców, że ta płyta stanie się przełomem w twórczości Tymka jak i wniesieniem świeżości na polską scenę. O oprawę muzyczną zadbał C0PIK tworząc deephousowe bity, które Tymek połączył z hiphopowym klimatem łącząc śpiew z nawijką.

 

9. “Gniew” – O.S.T.R. Ostry po raz kolejny pokazuje, że nic go nie obchodzą hiphopowe mody – stawia na autorski rap ze szczerym przekazem, niejednokrotnie odwołując się do brzmień z przeszłości (ale i na nich nie poprzestając). “GNIEW na materializm, sztuczne piękno i wszechobecną walkę o adorację. Udajemy kogoś, kim nie jesteśmy. Prowadzimy podwójne życie. Niby żyjemy w społeczeństwie, a tworzymy wirtualne społeczności. Samotni, napawamy się cudzym nieszczęściem, jakby niepowodzenie było dla nas pożywieniem, dowodem na to, że wszystko, co złe należy się każdemu po równo. GNIEW na lęk i przymykanie oczu na to, co dzieje się za ścianą. GNIEW na przedkładanie swojego dobra nad dobro innych i na radość czerpaną z cudzego upadku.

 

10. “Wataha” – muzyka filmowa. Muzyka skomponowana przez Łukasza Targosza, niesie w sobie grozę i magię, spokój i wyczekiwanie. Dramaty bohaterów dzięki muzyce uzyskują nowy wymiar, a piękno i dzikość Bieszczad zostają podkreślone w przyprawiający o drżenie sposób. Ścieżkę dźwiękową do serialu znakomicie uzupełniają utwory zespołu Tołhaje.

 

 

Dodaj komentarz