
Prezentujemy zestawienie najlepszych polskich płyt minionego 2025 roku. Oprócz subiektywnego wyboru najbardziej interesujących pozycji, podsumowanie ma na celu odzwierciedlenie gatunkowej różnorodności albumów, które pojawiły się w ubiegłym roku. Choć wiele z nich prezentuje wysoki poziom artystyczny, nie pojawiły się projekty, które można by uznać za w pełni nowatorskie, zjawiskowe i całkowicie bezbłędne.
fot. materiały promocyjne (okładki płyt)
Szkoda, że w minionym roku zabrakło albumów doskonałych i ponadczasowych, wyznaczających nowe kierunki na polskiej scenie muzycznej. Zamiast tego otrzymaliśmy miszmasz różnorodnych propozycji, który utrudnia skupienie się na jednym wyraźnym zjawisku.
W zestawieniu nie uwzględniliśmy płyt koncertowych, wznowień, EP-ek, albumów z coverami ani różnego rodzaju składanek z największymi przebojami.
30. „przebłyski” – Wiktoria Zwolińska
29. „Bagno” – Bielizna
28. „Matka” – Karolina Czarnecka
27. „Wyjaśni się” – Patrycja Kosiarkiewicz
26. „Romeo i Julia żyją” – Arek Jakubik
25. „The Watcher Of Traces” – Mr Knee
24. „I_N_T_E_R_V_A_L_S” – MANOID
23. „Wszyscy jesteśmy Kacperczyk” – Kacperczyk
22. „45” – Lady Pank
21. „The Finest Hour” – Oudeziel
20. „Uno Lovis Party” – Kury
19. „Wonderfully Archaic” – Grabek
18. „Znaki szczególne” – Bartas Szymoniak
17. „The World Under Unsun” – Lunatic Soul
16. „BUKIET.” – BUKIET.
15. „Tematy i wariacje” – WaluśKraksaKryzys
14. „Kocham Polskę” – Mery Spolsky
13. „4” – Nene Heroine
12. „Czas końca złudzeń” – BAiKA
11. „Born Again” – Novika / Sambor
10. „Nie umiem tańczyć” – Mikromusic. Album będący kwintesencją ich twórczości i wyraźnym podkreśleniem nienagannie skonstruowanej piosenki. Na szczycie tego przedsięwzięcia znajduje się utwór „Jestem rzeką” – zjawiskowe, pełne żarliwości odzwierciedlenie szerokiego spektrum emocji. Po prostu piękne i o czymś.
*
9. „Siódma godzina” – Grzegorz Turnau. Długo czekaliśmy na jego nowe utwory. Gdy już się pojawił – trochę niepostrzeżenie, jakby w kontrze do obowiązujących trendów – artysta wrócił do tego, za co słuchacze pokochali go przed laty, choć jest w tym odrobina dzisiejszej świeżości. Postawił na piosenkę literacką, ale pozbawioną niszowego charakteru i zamknięcia w hermetycznej formie. Nie zrezygnował z własnego stylu, wyraźnie definiującego jego wrażliwość, znaną z wcześniejszych płyt. To muzyka, której trudno nie polubić, choć wymagająca od słuchacza chwili skupienia i uważności.
*
8. „Sieć Intry” – Variete. To album, na którym formacja wciąż porusza się w obrębie swojej niszy, ale jednocześnie stawia precyzyjny krok naprzód, tworząc materiał, który nie powiela wcześniejszych schematów. Wciąż pozostając daleko poza mainstreamem, zespół konsekwentnie buduje własny, niepodrabialny smak muzyki.
*
7. „To dopiero początek” – ZUTA. Zuta tworzy muzykę opartą na solidnym fundamencie retro stylu, który przekłada się na znakomitą jakość i spójność poszczególnych kompozycji. Gdzieś pomiędzy popem, alternatywnym rockiem a subtelną elektroniką znaleźli oni własną przestrzeń – starannie zaadaptowaną i wyraźnie „swoją”. Na pierwszy plan wysuwa się jednak charyzmatyczna wokalistka, operująca słowem w sposób świadomy i nieoczywisty, nadając piosenkom głębi, ekspresji i literackiego rysu.
*
6. „Nie chcę być tu sama” – Kathia. Wreszcie muzyka, która całkowicie chwyta za serce – i to w nie do końca oczywistej, ale za to szlachetnej, pełnej i dojrzałej odsłonie, jakiej alternatywna piosenka popowa dziś potrzebuje. Duże, bardzo pozytywne zaskoczenie.
*
5. „25” – Fisz Emade Tworzywo. Panowie nie schodzą poniżej wysokiego poziomu, nawet gdy nawiązują do własnych korzeni. Swoją twórczość bracia wciąż chętnie określają mianem „Polepionych Dźwięków”, których nie sposób zaszufladkować w ramach jednego gatunku muzycznego — i to pozostaje niezmienne.
*
4. „Popiół” – Błażej Król. Wreszcie artysta odsunął nieco syntezatory i powrócił do gitarowego brzmienia – i jak dobrze mu to wyszło, tym bardziej że jego teksty stały się bardziej świadome, czytelne, a jednocześnie niedosłowne. Taka płyta po prostu mu się należała.
*
3. „Wolta” – Blauka. Czy można nagrać dobrą, piosenkową płytę, jednocześnie czarując świadomością i dojrzałością prezentowanej treści? Ta płyta udowadnia, że tak. Przy okazji brzmi świeżo, ale też stylowo – bez patosu i wygórowanych ambicji. Brawo.
*
2. „Tak młodo się nie spotkamy” – Wiraszko. Na tej płycie jest wszystko, co już znamy, a jednak kryje w sobie magnetyzm, który trudno zignorować. Pachnie trochę zespołem Muchy, ale to nie to. Trąci prostotą i bezpośredniością, a jednocześnie czuć w tym głębszą wymowę. I te teksty, które wygrywają wszystko. Cały on – Wiraszko.
*
1. „12” – IGO. On potrafi nagrać piosenkowe kawałki bez zbędnej kombinacji, jednocześnie tworząc świeżą przestrzeń, która należy tylko do niego. Bez przerostu formy nad treścią – a świetna realizacja tylko potwierdza to spostrzeżenie.
*



![Najlepsze rapowe płyty 2025 roku [RANKING]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/01/Najlepsze-rapowe-plyty-2025-roku-RANKING-300x300.png)



