“Bei uns heisst sie Hanka” – ścieżka dźwiękowa [RECENZJA]

Nasz ocena

Wraz z premierą kinową ukazał się album ze ścieżką dźwiękową do filmu dokumentalnego o życiu i historii Serbołużyczan – “U nas nazywamy ją Hanka“, w reżyserii Grit Lemke, którego recenzję można znaleźć na naszym portalu.

Recenzja płyty “Bei uns heisst sie Hanka” (2024)

Na ścieżkę dźwiękową do filmu dokumentalnego o Serbołużyczanach/Wendyjczykach “Bei uns heisst sie Hanka”, złożyło się 12 utworów nagranych w duecie (Izabela Kałduńska i Walburga Walde) i 4 z projektem chóralnym Serbołużyckiego Chóru Kobiecego (Ensemble Jarobinka). Całość stanowi niezbędną osnowę do wspomnianej produkcji filmowej, choć funkcjonowanie wszystkich utworów poza obrazem także przynosi wiele autentycznych i często niezwykle głębokich doznań. To znaczy, że bez znajomości kontekstu, wybrana twórczość prezentuje się równie okazale.

Nie zmienia to faktu, że całość została ukształtowana według pewnego konceptu – każdy utwór wiąże się z historią serbołużycką. Na ścieżkę dźwiękową złożyły się w większości oryginalne pieśni ludowe z rejonu Łużyc, ale zostały one na nowo opracowane aranżacyjnie z zachowaniem pierwotnej esencjonalności i typowej struktury, charakterystycznej dla “kultury ludowej”. Idzie to więc z zamysłem podtrzymania pamięci o tym nieco zapomnianym regionie i idącym za nim folklorem.

Emocjonalnego wydźwięku dodaje udział serbołużyckiej śpiewaczki Walburgi Wałdźic, która podała fundamentalną treść w sposób niezwykły (“Stoj ta lipa” – duo version). Jej wykonania są frapujące, czasem niepokojące, za każdym razem jednak po prostu potrzebne, bo podtrzymują wartość tych propozycji na najwyższym poziomie (to ona zaaranżowała wszystkie pieśni na nowo). Czasem jednak wokal staje się dodatkowym instrumentem, gdzie niepotrzebne stają się słowa (“Stopy – Schritte“).

Oprócz niej w przedsięwzięciu wzięła udział kreatorka muzyczna oraz skrzypaczka, która nie boi się eksperymentowania na wielu płaszczyznach artystycznych – Izabela Kałduńska (The New Solarism). Twórczyni potrafi łamać schematyzm, korzystając z loopów i innych form eksperymentalnych. Przez to jej wykonania stają się bardziej malownicze i często zbliżone nawet do wrażliwości słuchacza, który na co dzień nie obcuje z taką muzyką.

W trakcie procesu twórczego powstały także nowe utwory, będące wyraźną inspiracją muzyki ludowej, a wśród nich znajduje się obrazowa i jakże wymownie ukazana “Majska noc“. Tutaj właśnie eksperyment Kałduńskiej staje się pierwiastkiem uwypuklającym uczuciową sferę propozycji (zmiany ekspansywności brzmień smyczkowych starannie łączą się z wokalem Walburgi Wałdźic). Do tych dodatkowych, na nowo powstałych pieśni wykorzystano teksty serbołużyckiej pisarki Miny Witkojc.

Muzyka wypełniająca soundtrack do filmu ” “Bei uns heisst sie Hanka” łączy się z wieloma aspektami, bo “opowiada” wybrane historie za pomocą starannie wyselekcjonowanych dźwięków. Ciekawostką są cztery utwory wykonane wspólnie z Ensemble Jarobinka, ale tak naprawdę treść stanowi podskórna umiejętność wiązania emocji z charakterystyką wywodzącą się z kultury konkretnej grupy etnicznej (Serbołużyczanie). Dlatego okołoludowy podtekst tych pieśni jest oczywisty, ale związanie ich ze współczesną formą wyrazu artystycznego nadaje temu wydarzeniu dodatkowej wagi (indywidualne podejście Izabeli Kałduńskiej).

Tutaj muzyka tworzy, a nie dopełnia obraz, a więc nie trzeba zamykać tego projektu w jedynych, oczywistych ramach. Malowniczo, z polotem i wyraźnie ukształtowanym artyzmie, przy jednoczesnym zachowaniu folklorystycznego klimatu, który jest jednym z elementów, a nie ostatecznym celem. Tak w skrócie można określić, to co znajdziemy w przygotowanych aranżacjach wybranych pieśni. Dopełnieniem staje się produkcja Kaia Kauerhofa i zmasterowanie całości przez Echorausch (to przecież gwarancja najwyższej jakości).

Łukasz Dębowski

 

Jarobinka z utworem “Šła jo gólicka po wódku”

Leave a Reply