“Usłyszałem opinie, że jest to piękny, ambitny, ale bardzo trudny projekt” – Marcin Nierubiec o projekcie “Baczyński” [WYWIAD]

11 listopada w TVP1 odbędzie się transmisja koncertu z okazji 100 rocznicy urodzin Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Utwory z wierszami poety wykonają, m.in.: Halina Mlynkova, Kasia Moś, Alicja Węgorzewska, Kasia Stankiewicz, Krzysztof Cugowski i Grzegorz Wilk. Muzykę do 14 piosenek skomponował Marcin Nierubiec, z którym mieliśmy okazję porozmawiać o całym projekcie.

Foto: Michał Ignar

Jak to się stało, że jesteś odpowiedzialny za wszystkie utwory, poza jednym coverem, które usłyszymy w koncercie z okazji 100 rocznicy urodzin Krzysztofa Kamila Baczyńskiego?

Wszystko zaczęło się tak naprawdę od płyty „Baczyński”, którą od kilku lat tworzę z Grzegorzem Wilkiem – moim serdecznym kolegą i fantastycznym wokalistą.

Tuż przed masteringiem naszego albumu materiał usłyszał Marek Kwiecień, który jest doskonałym menagerem i producentem. Dzięki niemu moja muzyka trafiła do telewizji, a nie było jeszcze gotowego projektu związanego z obchodami 100 rocznicy urodzin Baczyńskiego. Później pojawiła się firma „World media” Roberta Klatta i Mikołaja Dobrowolskiego. Dostaliśmy zielone światło, żeby dalej pracować nad całym przedsięwzięciem. Od strony logistycznej było wiele skomplikowanych działań, bo trzeba było zaprosić wykonawców, sprawdzić ich terminy, dopasować utwory do gości. Tym bardziej, że podczas koncertu usłyszymy różnorodne piosenki.

W projekcie znalazły się propozycje dramatyczne, takie jak „Pocałunek”, mamy lirykę miłosną, chociażby „Pod muzyką”, a znalazł się też utwór ocierający się o archaizację, ludowość, czyli „Modlitwa do Bogarodzicy”. I właśnie ta różnorodność przekonała telewizję do zrobienia tego koncertu. Dodatkowym argumentem wybrania mnie jako kompozytora mogła być też wygrana Ani Byrcyn z moją kompozycją w konkursie Debiutów podczas 58. KFPP w Opolu.

Wspomniałeś, że wszystko zaczęło się jednak od płyty „Baczyński”, którą nagrałeś wspólnie z Grzegorzem Wilkiem.

Tak, to prawda. Takim najbardziej reprezentatywnym utworem z tego albumu jest „Elegia o chłopcu polskim”. Co ciekawe, teledysk został zrealizowany w liceum imienia Stefana Batorego w Warszawie, którego absolwentem jestem ja, podobnie jak Krzysztof Kamil Baczyński. Stąd też wychowany byłem w miłości do wierszy poety. Zawsze wydawał mi się on niedoścignionym wzorem nie tylko poety, ale też człowieka – był bohaterskim żołnierzem, który zdążył przeżyć prawdziwą miłość. Jestem pełen podziwu, ile pięknych, poruszających wierszy zdążył napisać ten 23-latek.

 

Czy dogłębne odkrywanie twórczości Baczyńskiego przypadło przy okazji tego projektu? Czy już wcześniej, nie tylko ją odkrywałeś, ale też czerpałeś z niej wiele inspiracji?

To było znacznie wcześniej. Właściwie taki projekt marzył mi się jeszcze na studiach, kiedy to powstał szkic utworu „Tam jest zawsze jesień”. Byłem zafascynowany poematem „Wesele poety”, z którego większość wierszy znalazła się na płycie Grzegorza Wilka i w koncercie telewizyjnym. Co ciekawe, „Wesele poety” powstało podczas jednej doby – to był jego prezent przedślubny dla ukochanej żony Basi.

Koncert będzie składał się z tych utworów, a czy pojawią się też jakieś niespodzianki?

Takim dodatkowym wierszem w interpretacji Kasi Stankiewicz będzie utwór „Wiodą Panny”, który powstał specjalnie do słuchowiska wyreżyserowanego przez Aleksandrę Głogowską w Radiu dla Ciebie w sierpniu tego roku. Ten spektakl to zapomniany dramat Baczyńskiego „Pora gniewu” odnaleziony przez Tadeusza Deszkiewicza w Bibliotece Narodowej.

Czy w momencie powstawania pierwszych utworów, od razu wiedziałeś, że będą składać się one na płytę Grzegorza Wilka?

Kiedy komponowałem pierwsze utwory, nie miałem pojęcia, że powstanie z tego cały album. Usłyszałem opinie, że jest to piękny, ambitny, ale bardzo trudny projekt. Zaczęliśmy więc tworzyć pierwsze piosenki z myślą o koncertach. Pandemia jednak pokrzyżowała nam plany, ale udało się zorganizować kilka recitali w formie online. W całości jednak jeszcze nigdy nie były one wykonane, tak że koncert będzie swego rodzaju prapremierą materiału, który znalazł się na albumie Grzegorza Wilka.

Zapewne niełatwe było dopasowywanie tych utworów do wykonawców, których usłyszymy w koncercie. W jaki sposób odbywała się więc praca w tym temacie? Czy wszyscy artyści akceptowali repertuar im zaproponowany?

Na pewno to było wyzwanie. Wszystkie utwory zaaranżował na orkiestrę Marcin Majerczyk, wybitny gitarzysta Maryli Rodowicz. Jestem mu wdzięczny, że zachował charakter moich piosenek. Niektóre z nich zmieniły swój pierwotny klimat ze względu na wykonawców. Ania Rusowicz przepracowała ten temat po swojemu, dzięki czemu usłyszymy coś w stylu swingującej ballady z lat 60. Ciekawa jest też interpretacja Andrzeja Lamperta piosenki „Pocałunek”, która na płycie Grześka jest marszem, a na koncercie usłyszymy bardziej liryczną opowieść żołnierza, żegnającego się z bliskimi. Przy okazji orkiestry Marcina Majerczyka trzeba dodać, że występuje w niej wielu wspaniałych i pozytywnych muzyków. Każda próba z nimi to było dla mnie prawdziwe święto.

W jaki sposób szukałeś porozumienia z Marcinem Majerczykiem, odpowiedzialnym za aranżacje orkiestrowe?

Bardzo cenię Marcina jako gitarzystę i aranżera. On z kolei polubił moje kompozycje, dzięki czemu od razu złapaliśmy dobry kontakt. W trzech utworach podczas koncertu będę występował też jako pianista. Początkowo Marcin martwił się, czy sobie poradzę, ale szybko te wątpliwości zniknęły. Tak jak już wspomniałem, melodyka i harmonie piosenek zostały zachowane, natomiast doszły kolejne instrumenty i rytmy, które wzbogaciły i rozbudowały aranżacje oraz brzmienie całości.

Czy uzgadniałeś też poszczególne wykonania ze wszystkimi artystami?

Wszystko działo się tak szybko, że nie było czasu na dłuższe konsultacje. Na próbach dawaliśmy z Marcinem Majerczykiem tylko minimalne wskazówki. Wszyscy byli na tyle otwarci i są tak wybitnymi wykonawcami, że szybko znaleźliśmy porozumienie. Bardzo szanuję postać i wokal Krzysztofa Cugowskiego i w jego przypadku nie musiałem niczego sugerować. Miło zaskoczyła mnie też Anna Józefina Lubieniecka, która pięknie zinterpretowała piosenkę „Pod muzyką”, wzbogacając ją swoją wrażliwością. Inne było też wykonanie Alicji Węgorzewskiej, a to przez jej operowy głos wyróżniający utwór „Nie zapomnisz skał”. Łukasz Zagrobelny pięknie zaśpiewał dwa utwory. Nie wszyscy wiedzą, że Łukasz występuje również w musicalach w głównych rolach. Paulla zaśpiewała bardzo ekspresyjnie „Może przeminą gody ludzkie”. Wykonanie „Tam się wiedzie miłość” przez Kasię Moś to czysta poezja. Ucieszyłem się z mojego pierwszego spotkania z Haliną Mlynkovą, dla której Baczyński jest jednym z ulubionych poetów. O Kasi Stankiewicz, Ani Rusowicz i Andrzeju Lampercie już mówiłem. To wybitni wokaliści. Najważniejsza była praca z Grzegorzem Wilkiem i jego interpretacje, bo z nim zaczęliśmy ten projekt na początku.

Podczas koncertu usłyszymy też jeden cover, który nie jest Twojego autorstwa. Myślę tutaj o utworze „Barykada” Jacka Kaczmarskiego, zinterpretowany przez Roberta Gonerę. Skąd taki pomysł?

Utwór „Barykada” Jacka Kaczmarskiego opowiada o dramatycznej śmierci Baczyńskiego i realizatorzy chcieli by znalazł się na koncercie upamiętniającym postać tego wspaniałego poety.

Czy przygotowanie tak dużego koncertu, z niełatwą twórczością Baczyńskiego wymagało od Ciebie wielu prób z artystami, którzy pojawią się w tym koncercie?

Samych prób nie było aż tak wiele, ale były za to bardzo intensywne. Pierwsze z nich były prowadzone w sali o nazwie „Źle i Tanio”. Na pewno nie było źle, czy było tanio, nie wiem (śmiech). Tam artyści poznali aranżacje i mieli kontakt z orkiestrą. Natomiast próba kamerowa odbyła się w Muzeum Powstania Warszawskiego tuż przed realizacją koncertu. Nagranie miało miejsce na żywo i zostanie wyemitowane w telewizji TVP1 w czwartek, 11 listopada.

Jak wyglądał proces twórczy w przypadku, gdy do gotowych tekstów trzeba napisać muzykę? Czy było to dla Ciebie z jakiegoś powodu trudne?

To nie było łatwe i dlatego, że znam te wiersze od dawna. Mierzenie się z wielką poezją wymaga znalezienia sposobu na ujęcie tego specyficznego materiału. Zależało mi, żeby oddać piękno tych wierszy, musiałem w nie wejść dość głęboko. Trzeba też było wybrać fragmenty, które będą stanowiły refreny. Szukałem tych najmocniejszych momentów w wierszach, przetwarzając je na tę ważną część utworu. To była misterna praca, ale na szczęście mogłem to sprawdzić nagrywając te piosenki wcześniej z Grzegorzem Wilkiem, który zaśpiewał pierwsze wersje demo tych kompozycji na naszą płytę. Jest bardzo wielostronnym wokalistą, jego interpretacje były naprawdę piękne. Okazało się, że wszystkie pierwsze pomysły się sprawdziły.

W jaki sposób szukałeś wspólnego mianownika dla tych wszystkich kompozycji, które miały zobrazować wiersze Baczyńskiego, żeby tworzyło to pewną całość?

To zawsze praca trochę intuicyjna. Zależało mi też na różnorodności. Nie chciałem żeby to były tylko marsze wojenne i liryki miłosne, ale próbowałem znaleźć w tych kompozycjach coś bardziej uniwersalnego, stworzyć jakąś formę opowieści.

Czy po realizacji tak dużych przedsięwzięć jak ten koncert, myślisz jeszcze o tworzeniu muzyki do podobnych wydarzeń? Jakie są Twoje plany na przyszłość?

Jestem otwarty na różnego rodzaju zadania muzyczne. Cieszą mnie różnorodne wyzwania, mam wiele muzycznych marzeń. Z najbliższych planów mogę wspomnieć o nagraniu cyklu pieśni do tekstów Jamesa Joyce’a przez kontratenora Michała Sławeckiego i kwartet smyczkowy. To projekt zahaczający o melodyjną muzykę współczesną. Czekam aż powstanie teledysk do utworu dla Izabeli Trojanowskiej. Wkrótce pojawi się również premierowa piosenka Krzysztofa Krawczyka z moją muzyką i słowami Jacka Cygana, nagrana kilka lat temu. Powstanie do tego lyric video. Na pewno chciałbym coś nowego skomponować dla Ani Byrcyn. Tym bardziej po naszym sukcesie w Opolu. Planów jest więcej, ale nie o wszystkich mogę jeszcze mówić.

Rozmawiał: Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz