Organek – “Ocali nas miłość” [RECENZJA]

Nasz ocena

Muzeum Powstania Warszawskiego zaprosiło Tomasza Organka do współpracy przy projekcie muzycznym upamiętniającym 77. rocznicę Powstania Warszawskiego. Efektem tego jest płyta „Ocali nas miłość”, której recenzję znajdziecie na naszym portalu.

Recenzja płyty “Ocali nas miłość” – Organek (Mystic Production, 2021)

„Ocali nas miłość” to próba nadania obrazom związanych z Powstaniem Warszawskim nieco innego życia. Na podstawie fotografii Eugeniusza Lokajskiego „Broka”, Tomasz Organek zdecydował się napisać teksty, dodając do nich zaskakującej, nieco odmiennej oprawy muzycznej. Niepodobnej do tej, którą na co dzień prezentuje w regularnych projektach z zespołem Organek.

Stąd więcej tu wysublimowanych dźwięków, jakby rozważniej zagranych ze względu na słowo, a jednocześnie klasycznie ujmujących, przez co nastawionych na bezpośrednią możliwość odbioru. Artysta odniósł się do prawdziwych historii w sposób podobny, jak to zrobili Grosiak, Smolik i Miuosh na płycie „Historie” z 2016 roku. Tyle, że tam dostaliśmy opowieści zwykłych ludzi, którzy musieli odnaleźć się w rzeczywistości po 1944 roku. Tomasz natomiast pokazał losy postaci, które żyły podczas Powstania Warszawskiego, a miały takie same uczucia, pragnienia, marzenia jak my. Niekiedy odniósł się też do tragedii tamtych czasów, ale bez przesadnej melancholii i patosu.

Dlatego kompozycje wydają się lekkie, trochę niwelujące dramatyzm tamtych czasów, ale bez spłycania historii, które udało się zawrzeć na tym albumie. Pomimo, że charakter niektórych piosenek bywa rozrywkowy („Sen duchów wolnych”), to Organek nie zbliża się do granicy pretensjonalności.

I choć jego opowieści ma równoważyć nieprzeciążona forma muzyczna, to zdarzają się momenty ściskające za gardło – „Idź, synku idź” z gościnnym udziałem Magdy Umer, a także „Aniołowie upadli”. Z tej drugiej Ralph Kaminski poprzez emocjonalną, choć momentami zbyt przerysowaną aktorsko interpretację, wyciągnął całą głębię. Skoro już jesteśmy przy gościach to należy zauważyć też udział Klaudii Szafrańskiej w dwóch, nieco spokojniejszych muzycznie momentach – „Idziemy w miasto” i trochę zbyt trywialnie zobrazowane „Lustereczko”. Ten pierwszy, poprzez niewspółcześnie prezentujący się sznyt muzyczny, w którym jasnym punktem staje się ukulele, ujmuje bezpretensjonalnie opowiedzianą historią.

Organkowi udało się w dzisiejszych czasach urzeczywistnić, to co stanowi sedno opowieści opartych na kilku, tylko pozornie zwykłych fotografiach. Tomasz nadał im głębokiej żywotności – pokazał emocje, które kryją się za konkretnymi postaciami. A przecież podając je w przystępniejszej, choć równie angażującej formie muzycznej, być może uda się z nimi dotrzeć do kolejnego pokolenia odbiorców. Pomimo drobnych mankamentów, wartość tego projektu jest nieoceniona. Dzięki takim projektom udaje się ocalić od zapomnienia, to co jest naszą trudną historią.

Łukasz Dębowski

 

Jedna odpowiedź do “Organek – “Ocali nas miłość” [RECENZJA]”

Dodaj komentarz