Zeamsone – „Hundred Bands” [RECENZJA]

Nasz ocena

11 października ukazał się nowa płyta rapera Zeamsone pt. „Hundred Bands”. Poznajcie naszą recenzję tego albumu.

„Jeśli wszystko, co mówisz jest prawdą,

Wszystko, co myślisz to kłamstwo.” – ZEAMSONE

Recenzja płyty „Hundred Bands” – Zeamsone (My Music, 2019)

W piątek, 11 października 2019 roku premierę miała zapowiedziana wiosną płyta rapera Zeamsone – „Hundred Bands”. Przed jej wydaniem w sieci pojawiły się cztery single, które ukazywały, jak się okazało, żywszą część płyty.

Naznaczały one jednak strefy, w których zamierza poruszać się raper na tym albumie, przez co dało się zauważyć, że Zeamsone zrobił album mniej hermetyczny i bardziej dostępny dla przeciętnego słuchacza niż poprzednio wydane „777”.

W tekstach znajdziemy dużo uwagi poświęconej osobie Pawła (Zeamsone’a), który opowiada o swojej autentyczności, odmienności czy własnym dostatku. Instrumentalnie nie znajdziemy na tym albumie fajerwerków, jedyne podkłady które zaznaczają swoją indywidualność to te do utworów „Nie Interesuje”, „Brudne Myśli” i „Mollypercocets”. Reszta brzmi niestety bardzo podobnie, lecz pozwala to na skupieniu się na merytorycznych tekstach i leniwym wokalu rapera.

Na płycie „Hundred Bands” raper analizuje teraźniejszy rynek muzyczny i podkreśla, że idzie on w złą stronę. Muzycy atakują się wzajemnie zamiast sobie pomagać („Jebać Grę”), a w swoich utworach fałszywie zaznaczają swój nadmierny stan majątkowy („Od Tej Pory). Zeamsone przyznaję się także do zarobienia znacznych pieniędzy poprzez tworzenie muzyki, lecz zaznacza, że robi wszystko od serca, a nie dla pieniędzy („Paradoksalnie”). Ten problem zaczyna być widoczny coraz bardziej na polskim rynku muzycznym, przez co pragmatyczne podejście do muzyki powoduje wypychanie jakościowych utworów z obiegu.

Nieporozumieniem są chociażby takie utwory jak „Ona by tak chciała”, „Eluwina” czy utwór Stuu „Best Life”, które posiadają miliony wyświetleń na swoim koncie. W dalszej części albumu usłyszeć możemy chociażby motywację dla ludzi, aby próbowali robić, to o czym zawsze marzyli. Raper rozumie też dużą siłę jaką mają używki lecz wie, że czasem trzeba odpuścić, przełamać prokrastynację i pracować, aby osiągnąć sukces („Brudne Myśli”).

Opowieści o życiu rapera możemy usłyszeć chociażby w utworach: „Vlone” – traktujący o ciągłym progresie podczas, gdy inni ludzie stoją w miejscu. „Balmain” opisujący stan poczucia ciągłej presji ze strony środowiska. Słuchacze oczekują tworzenia jakościowych utworów, a także są zawistni względem sukcesu Pawła, nie wiedząc jak wielu przyjaciół stracił przez ten czas. Ludzie albo okazywali się fałszywi, albo odeszli z tego świata przedawkowując narkotyki.

W singlowym „Nie Interesuje” Zeamsone dotyka fenomenu Kamerzysty i tego, że jest on tylko parodią rapera. W wersie „Pierdol rap, pisz te podręczniki jak jebać dziewice” wyśmiewa tematykę kanału na YouTube Kamerzysty, a także sugeruje, aby ten zakończył swoją nieudolną karierę. Poza tym wątkiem utwór traktuje o pozerstwie większości użytkowników portali społecznościowych, przyśpieszonym etapie dorastania czy pewności siebie.

Zbliżając się do końca albumu natrafiamy na utwór o miłości („10 (morning sun)”), umiejętności życia chwilą („Bankroll”) czy o chwilach, kiedy Paweł potrzebuje zostać sam, z dala od mediów i fanów („3M0CJ3”). Na krążku znajdziemy także czterech gości tj: Young Igi („Sport”), Tymek („Brudne Myśli”), Gedz „Everest” oraz Deys („Japanese Hoes”). Ten ostatni zdecydowanie zaprezentował się najlepiej, gdzie przez ponad minutę trwania swojej zwrotki opowiedział o konflikcie z prawem, zerwaniu z dziewczyną, samotności, cierpieniu a także nawiązał do swojego albumu i filmu „Między słowami”.

Wersja preorderowa płyty zawierała trzy dodatkowe utwory: „Ganz” z gościnnym udziałem Vitaliego, „Aureola” oraz „0CUL4R”. Można nazwać je dostatecznym dopełnieniem „Hundred Bands”, z którego dowiemy się wiele o życiu rapera.

Muzycznie album nie zaskoczy słuchacza znającego „777”. Nadal pozostaje to jednak album na tyle frapujący, aby po niego sięgnąć, poznać i samemu wyłapać najciekawsze perełki. Na sam początek sprawdźcie jednak „Do Tej Pory”, „Nie Interesuje” oraz „Everest”, które swoją stylistyką wydają się być najprzyjemniejsze do słuchania.

Mateusz Kiejnig

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *