Zimowa – “Wszystkie potrzebne kolory” [RECENZJA]

Nasz ocena

30 listopada ukazała się premierowa EP “Wszystkie potrzebne kolory” zespołu Zimowa, będąca kontynuacją wydanego w tym roku albumu “Ze snu”. Poznajcie naszą recenzję tego niezwykle intrygującego wydarzenia.

Najnowszym singlem promującym ten minialbum, do którego powstał teledysk jest utwór tytułowy.

Recenzja EP “Wszystkie potrzebne kolory” – Zimowa (2020)

Chociaż premierowa EP „Wszystkie potrzebne kolory” duetu Zimowa jest uzupełnieniem wydanej w tym roku płyty „Ze snu”, to z pełnym przekonaniem można traktować ją jako odrębny minialbum jednego z najbardziej tajemniczych zjawisk na polskiej scenie muzycznej.

 

To tylko pięć kompozycji (czasem w różnych wariantach), ale całkowicie odzwierciedlających charakterystykę zespołu, który działa już od kilku lat i ma na koncie dwie pełnoprawne płyty. Ich najnowsze dokonania wydają się jednak znacznie pełniejsze i dojrzalsze niż wydana w 2015 roku płyta „Cover The Fall”. Od tamtego czasu Zimowa mocniej akcentuje pewne elementy muzyczne, dzięki czemu dostaliśmy bardziej pogłębiony klimat ich twórczości.

Wydany w tym roku album „Ze snu” ukazuje zespół jeszcze bardziej świadomy swoich poczynań, a nowa EP dowodzi temu, że są oni otwarci na eksperymentowanie, które być może w przyszłości otworzy im drogę do jeszcze ciekawszych sytuacji muzycznych.

Album “Wszystkie potrzebne kolory” to takie spojrzenie na własny artyzm z różnych perspektyw. Potwierdza to, pojawiający się na nim dwukrotnie utwór „Mijaj mnie”. Pierwsza wersja bardziej piosenkowa, z wyraźnie poprowadzoną melodią różni się od „Mijaj mnie (tańcząc)”. W drugim wariancie nie ma tekstu, za to pojawił się taneczny w alternatywnej formie puls, który wywrócił ten kawałek do góry nogami. Wszystko trzyma się jednak pewnej konwencji, ale jest ona otwarta na naleciałości z wielu gatunków muzycznych.

Mówienie o muzyce Zimowej, że jest to jedynie elektronika byłoby krzywdzące, choć tło wszystkich kompozycji opiera się głównie na syntetycznych, czasem wręcz kwaśnych brzmieniach. Żywe instrumentarium również pojawia się i tworzy jedność z eteryczno-melancholijnymi dźwiękami. Intrygują gitary Michała, który poprzez własną wizję, czy też kreację artystyczną nadał całości zimnofalowego nastroju, wywodzącego się gdzieś z lat 80.

Każdy specyficzny, jakby celowo odrealniony utwór na tej EP wydaje się wariacją na tematy, które znamy z płyt Zimowej. Do tego dochodzi unosząca się gdzieś nad ziemią, odrealniona natura tych kompozycji, podkreślona niezwykle oryginalnym głosem wokalistki Anety Maciaszczyk. A lekka dziwaczność nadaje oryginalności i staje się mocnym punktem twórczości duetu.

Przyciąga uwagę przybrudzone, celowo niedoskonałe wnętrze EP „Wszystkich potrzebnych kolorów”. To ono powoduje, że chcemy odurzać się każdym momentem tego wydarzenia. Sens poczynań duetu znalazł tym razem swój punkt kulminacyjny. Pewien chłód staje się na tyle piękny, że nagle staje się naszym sprzymierzeńcem. Pragniemy wręcz przebywać w zimnej, odklejonej od rzeczywistości przestrzeni, którą tworzą muzyczne adaptacje Zimowej. A wspomniane piękno można znaleźć nawet w slajdach pospolitych zjawisk, rzeczach niedoskonałych i w na pozór zwykłej codzienności. Trudno się od tych wariacji nie uzależnić.

Łukasz Dębowski

 

fot. materiały prasowe

Dodaj komentarz