VODA – “Amphibia” [RECENZJA]

Nasz ocena

Zespół Voda został założony wiosną 2014 w Krakowie, z inicjatywy gitarzysty i wokalisty Radka Kopcia oraz perkusisty – Łukasza Piekarniaka. Ich twórczość to nawiązania do muzyki rockowej lat 70., chociaż na płycie “Amphibia” znajdziemy znacznie więcej inspiracji. Poznajcie naszą recenzję tego albumu.

fot. okładka płyty

Recenzja płyty “Amphibia” – VODA (2019)

Voda to rockowy zespół założony w 2014 roku w Krakowie z inicjatywy Radka Kopcia i Łukasza Piekarniaka. Niedawno ukazała się ich druga płyta pt. „Amphibia”, która stylowo nawiązuje do korzennej muzyki rockowej.

Mając na myśli inspiracje tradycyjnym brzmieniem rock’n’rolla nie znajdziemy tu taniej kopii tego wszystkiego, co już gdzieś słyszeliśmy.

Panowie potrafili stworzyć pełnokrwiste kompozycje, które przywołują ducha żywego grania lat 70. Do tego podziw wzbudza wirtuozeria w posługiwaniu się gitarami („Turnin’ Around”). Od strony technicznej to materiał na najwyższym poziomie.

Chwilami przewija się też mniejszy nacisk na dźwięki typowo rockowe, a pojawia się funkowy groove, gdzie solówki gitarowe są jedynie smacznym dodatkiem całości („Modern D-Grayed”). Można nawet znaleźć zapędy charakterystyczne dla jazzowej improwizacji („Empathy”). Wtedy na prowadzenie wysuwają się bardziej oszczędne, ale też surowo prezentujące się instrumenty. Jeśli ktoś poszukuje bardziej siarczystych dźwięków, także się nie zawiedzie, bo Voda potrafi też mocno zakręcić riffami („Power Fool”).

Dzięki pewnej niejednoznaczności artystycznej ten album broni się w zestawieniu z podobnymi produkcjami na polskim rynku muzycznym. Może tylko czasem miałoby się ochotę usłyszeć jeszcze większe rozwinięcie pomysłów, którymi naszpikowane są te kompozycje. Bo przecież taki utwór jak „Old Town” posiada na tyle interesującą formę, że chciałoby się usłyszeć podobne zabiegi zmian tempa i różnorodności gitarowego uderzenia znacznie częściej.

Niemniej ten materiał prezentuje się bardzo dobrze, a niektórych sytuacji muzycznych mogłyby pozazdrościć nawet wytrawne zespoły zza oceanu. Tym bardziej, że całość została okraszona wyłącznie angielskimi tekstami. Z pewnością album „Amphibia” zyska jeszcze więcej podczas koncertów, bo zdecydowanie został stworzony po to, żeby zgrywać go na żywo. Enjoy!

Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz