Najlepsze rapowe płyty 2022 roku [RANKING]

2022 rok to istny muzyczny rollercoaster. Od tych, którzy zawiedli, zrobili puste hity, czy zaczęli opierać karierę na tiktokowych trendach, przez nowe twarze i drugie płyty głośnych debiutów po tych, którzy pozytywnie zaskoczyli, potwierdzili wysoki poziom czy wprowadzili ciekawe zabiegi na polską scenę.

Początek stycznia to idealny czas na podsumowanie, gdyż jeszcze na przestrzeni ostatniego miesiąca 2022 roku pojawiło się kilka interesujących wydawnictw jak chociażby Kukon i jego “Ogrody Mixtape 3” czy hip-hopowy „Mixtape 8” Dj Decksa, na którym udzielili się tacy raperzy jak m.in. Kękę, Kabe, Mata, Sokół czy Sarius. Szkoda byłoby ich pominąć w przedwczesnym rankingu. 

fot. materiały prasowe

 

W tym roku zawiódł na pewno Szopeen ze swoim „Halo?”, Lanek z “Extravaganzą”, Esceh z “Dzieciak, było po mnie” czy Young Igi z “Notatkami z Marginesu”. Ten ostatni zwłaszcza zaliczył regres albo po prostu ma chwilowy zastój weny, bo jego nowa płyta jakościowo niczym nie przypomina poprzednich wydawnictw. Nieudany powrót zaliczył na pewno PlanBe z nieco latynoskim “Flamingo”, a dość słaby debiut zaprezentował E V z “Traplife”, na którym tylko single przykuwały uwagę na nieco dłużej. Podobnie było z płytą “Almost Goat” Smolastego, a do nieudanych wydawnictw tego roku zaliczyć należy także chociażby wtórne “Bon Appetit” ReTo i Zethi, mające tylko ciekawe momenty “Wszystko Co Brałem” Alana, czy niewyróżniająca się niczym szczególnym “Forza” Tuzza Globale.

Ja jak zwykle spoglądam na nowe nazwiska, bacznie śledzę tych najpopularniejszych, pamiętam o tych, którzy próbują na nowo wbić się w topkę oraz ukradkiem patrzę na bardziej oldschoolowe nazwiska, które nadal mają coś do powiedzenia. Zapewne nie znajdziecie drugiego takiego rankingu, bo każdy z uporem maniaka wyróżnia tych samych, co ich redakcyjni koledzy. Czy znajdziecie w tych rankingach jakiś mainstreamowy, trapowy album? Pff… wątpliwe. 

Po co dzielić płyty/muzykę/hip-hop na te mainstreamowe i na te według znawców „dobre”, undergroundowe i progresywne? Kogo to obchodzi skoro rap to rap, a muzyka powinna łączyć, a nie dzielić. Jeśli ktoś się wybił to stało się to z jakiegoś powodu. Bardziej można byłoby się przyczepić do tych z undergroundu dlaczego mają aż tak słabe wyświetlenia skoro są niby aż tacy dobrzy. 😉 Dla niektórych to jakość, ale tylko winny się tłumaczy i broni czegoś, co nie potrafi obronić się samo. 

Dlatego w tym rankingu będą zawarte przeróżne ksywy i albumy, bo muzyka jest dla ludzi i warto o tym zawsze pamiętać. Denerwuje, ale przede wszystkim śmieszy wszechobecne deprecjonowanie popularnych artystów, a wiedz, że jeżeli Twój ulubiony undergroundowy raper się wybije, to również on zostanie zmieszany z błotem. No chyba, że będzie to ktoś pokroju Zdechłego Osy, który przypomina boomerom o ich młodzieńczych czasach. Wtedy obędzie się bez większego hejtu. Bo Zdechłego Osę chwali niemal każdy i nie mówię, że robi on złą muzykę. Jest dobra, ale naprawdę nie ma co się nad nią aż tak rozwodzić za każdym razem. 

A to ranking najlepszych polskich hip-hopowych albumów 2022 roku*:

*ze względu na powiązania w rankingu nie zostały uwzględnione albumy Tymek, Urbanski „Odrodzenie”, Jerzyk Krzyżyk „Serce” oraz mixtape’y „Dystape01” oraz „Dystape02”.

40. Kukon – Ogrody Mixtape 3

39. Szymi Szyms – Brzydkie

38. Borixon – Mixed Music Arts (MMA)

37. Jan-Rapowanie – Bufor

36. Gibbs – Dopehouse Mixtape

35. Kukon – Kukonozaur Mixtape Mood

34. Crankall – Africano Mixtape

33. Cichoń – Humor

32. Karol Krupiak – 2:20

31. Kinny Zimmer – Letnisko

30. Vae Vistic – Dryf

29. Kabe – King Kong

28. Donguralesko – Mowa Ciemna

27. Aleshen – Klika snów

26. SB Maffija – Hotel Maffija 2

25. Meek, Oh Why? – Offline

24. Feno – Transgresja

23. Ruskiefajki – Gejsza

22. Olszakumpel – Big Belly Boy

21. Dj Decks – Mixtape 8

20. 2115 – Rodzinny Biznes

19. Miszel – No face / No Case

18. White 2115 – Pretty Boy

17. Ryfa Ri – Elo Polo Ideolo

16. Pezet – Muzyka Komercyjna

15. 1988 – Ruleta

14. Otsochodzi – Tarcho Terror

13. Floral Bugs, Opał – H4J4

12. Jędrek Wołodko & Fantøm – Eufonia

11. Koza – Amok

10. Kukon – Rough N’ Gentle

Wydający aż 3 albumy w tym roku Kukon pokazał, że da się zrobić kosmiczną liczbę utworów nie ujmując tym samym ich jakości. 3 płyty, a na nich łącznie 58 utworów. Godne podziwu. Tym bardziej, że wszystkie 3 trzymały dobry poziom, a “Rough N’ Gentle” zdecydowanie wyszła mu wybitnie. Już jakiś czas temu mogliśmy przekonać się, że Kukon lubi eksperymenty dlatego zaproszenie na jedną płytę tak odmiennych od siebie artystów jak: PRO8L3M, Daria Zawiałow, Kuba Więcek, czy Rysy nie powinno nikogo dziwić. Nie dość, że je lubi to jeszcze wychodzą mu one bardzo dobrze. 

 

9. Rip Scotty & Leeo – Borderline

Pewnie już wielu zapomniało o tej płycie, gdyż chłopaki wypuścili ją na początku marca tego roku. Ja jednak o niej pamiętam. Ba! Nawet często do niej wracam, bo choć krótka to potrafi zainteresować sobą od początku do końca. Mocne wersy, emocjonalny wokal, a do tego świetne hip-hopowe bity to coś, co pozwala tej płycie zostać na dłużej. To prawda, że na przestrzeni całego albumu pewne zabiegi się powtarzają, lecz akurat tutaj działa to na plus. Byleby na następnej już ich nie było, choć w sumie o to się raczej nie martwię patrząc na pieczołowitość, a przez to rzadkość wydawania przez nich numerów. Mocny debiut już jest, teraz trzymam kciuki, aby nie pojawił się tzw. syndrom drugiej płyty.

 

8. Małpa – Bóg nie gra w kości

Wydaje się, że po debiutanckiej płycie “Kilka numerów o czymś” z 2009 roku płyta “Bóg nie gra w kości” to najlepsze, co Małpa wypuścił w przeciągu swojej całej kariery. Znakomite wydawnictwo, które choć liczbowo nie do końca to oddaje, tak na pewno stawia rapera w gronie tych, którzy w 2022 roku weszli nie o jeden, a nawet o dwa poziomy wyżej. I mimo, że trzeba było czekać na ten moment aż 13 lat to takie utwory jak “Najlepsze przed nami”, “Drogi dres”, “Pamiętaj kto 2” czy “Tatuaże” w pełni nam to wynagradzają. Chapeau bas panie Łukaszu!

 

7. 27.Fuckdemons – Nic się nie stało

Młodzi raperzy przejmują ten gatunek i wiadomo to nie od dziś. Maks to 16-letni chłopak z masą doświadczeń, o których usłyszeć możemy na jego debiutanckim albumie “Nic się nie stało”. Nie ma tutaj przebierania w słowach, czy jakiegokolwiek sposobu upiększania historii. Ta płyta to emocje, krzyk i chęć podzielenia się własną historią, która jak dobrze wiemy (lub jeszcze nie, jeśli nie słuchałeś tej płyty) nie była kolorowa. W każdym numerze słychać przebijający się przez wokal Maksa młodzieńczy bunt oraz poszukiwanie pomocy i zrozumienia. I choć z założenia część problemów jest już pewnie za nim, tak każdy odsłuch niezmiennie przyprawia o ciarki na całym ciele.

 

6. Chivas – młody say10 

Nową płytę Chivasa charakteryzuje konsekwencja, świetnie skrojone bity i absorbujące refreny. Tekstowo raper odnosi się do swojej (na szczęście) wyleczonej już depresji, byłych związków czy majątku nie dającego mu szczęścia. Może i są to oklepane tematy, lecz nadal śpiewa o nich pół rynku, nie tylko rapowego. Chivas opowiada nam swoją historię, która choć nie najbardziej oryginalna, tak ujmuje za serce nie w mniejszy sposób niż dzieje się to w przypadku innych artystów. To co natomiast stawia tę płytę level wyżej od poprzedniej to m.in. lepiej zaaranżowane produkcje, które uwypuklają największe zalety Chivasa. A ten ma ich sporo, jeżeli tylko chce się je zauważyć.

 

5. Miły ATZ – Roller

Powiedzieć, że Miły ATZ wydał dobrą płytę, to jak nic nie powiedzieć. Miłosz po raz kolejny udowodnił (choć udowadniać nic nikomu wcale nie musiał), że jest jedyny w swoim rodzaju, a na polskiej scenie wyróżnia się jak mało kto. Indywidualny styl zaczerpnięty z UK i wydawać by się mogło, że z lekkością przełożony na ojczysty język to tylko namiastka tego, co można znaleźć na najnowszej płycie Miłego. Naprawdę solidnie napisane teksty, oryginalne bity w większości wyprodukowane przez Atutowego oraz zręcznie dobrani goście stanowią o jej sile, co pozwala jej być świetną kontynuacją “Czarnego Swingu”. Jednak co by nie mówić największą wartością jest jej klimat, który jest faktorem, dzięki któremu wraca się do niej chyba czasami aż nazbyt często. 

 

4. Szpaku – Dom Dla Zmyślonych Przyjaciół Pana Mateusza

W pierwszej dziesiątce tego rankingu pojawiło się już trzech reprezentantów Gugu. Jest i ten czwarty, bez którego tak naprawdę nic by nie powstało. Przywódca rodziny pająków ze swoim albumem “Dom Dla Zmyślonych Przyjaciół Pana Mateusza” zaprasza nas do swojego świata, w którym opowiada o własnych problemach, słabościach i przemyśleniach. Szpaku od kilku lat trzyma ten sam wysoki poziom, lecz jest jednym z nielicznych raperów na polskiej scenie, który tak często i przed tak dużą publicznością potrafi przyznać się do winy, przeprosić, przebaczyć czy wyciągnąć rękę w celu zakopania topora wojennego. Ta cecha stawia go ponad resztą, ale też widocznie dodaje mu weny oraz sił do działania. Tym albumem pokazuje, że bycie fair z samym sobą daje najlepsze rezultaty.

 

3. Arne – Miraże

Największe rapowe odkrycie tego roku to właśnie on. Po świetnie przyjętym singlu “Poranna Rosa” wydanym w połowie 2021 roku, Arne poszedł za ciosem i wspólnie z producentem Ramzesem nagrał najbardziej klimatyczny rapowy polski album minionego roku. Całość wypada po prostu obłędnie, a takiego brzmienia już dawno nie było na rodzimej scenie. I choć album nie został okraszony jakąś wyjątkową okładką, tak ta na pewno w pełni oddaje to, czego możemy się po nim spodziewać. Nie jest on przekombinowany, zamiast tłustych 808-ek ucho cieszą bardziej akustyczne dźwięki, a sam głos rapera brzmi tak, że ciężko po prostu przejść obok tej płyty obojętnie. W przeciągu paru następnych tygodni/miesięcy światło dzienne ujrzy także jego nowy album o tytule “Barwy”, a ja już zacieram ręce, bo szykuje się kolejne naprawdę solidne wydawnictwo.

 

2. Zeamsone – Universum 

Zeamsone po ponad rocznym zapowiadaniu i promowaniu singlami swojego najnowszego krążka w końcu wydał “Uniwersum”, które dodatkowo w większości sam wyprodukował. Artysta połączył swój styl, artyzm i największe zalety z panującymi trendami w taki sposób, że album jest świeży, motywujący i dający się określić jako wyznacznik dla mniejszych artystów, chcących zrozumieć aktualny rynek. Przytaczając wers z jednego z utworów z tej płyty “nie chodzi przecież o to, żeby wyprzedzać trendy te, tylko się w nie wstrzelać”, a Paweł idealnie się w te trendy wstrzela, dodając do tego swoją wrażliwość oraz estetykę. Odrzucając na bok nostalgię jednoznacznie stwierdzam, że “Uniwersum” to najlepsza płyta Zeamsone’a w jego dotychczasowej karierze.

 

1. Oki – Produkt47

Długo zastanawiałem się kogo umieścić na pierwszym miejscu mojego zestawienia. Doszedłem jednak do wniosku, że zasługuje na to tylko jedna osoba. Oki zaliczył w tym roku niebywały progres, wydał świetną płytę, a cała otoczka i akcja promocyjna była po prostu bezbłędna. Nie tylko singlami „Jeżyk!” czy „Jakie To Uczucie?” kupił sobie polską publiczność. Całość wybrzmiewa doskonale, ponieważ płytę uzupełniają takie utwory jak chociażby „Perły”, „Sonic Skit”, „Fresh Water Soda”, czy osobiste „Bardziej Sobą Niż Kiedykolwiek”. Miłe zaskoczenie to także pojawienie się na albumie „Total Bandits Polne”, które na zakończenie odsłuchu przełamuje vibe, który towarzyszył nam przez całość materiału. Produkt47 choć na pierwszy rzut oka przehype’owany i zbyt dopieszczony finalnie wyłania się jako zwycięzca 2022 roku. To Oki zjadł ten rok swoją wszechstronnością, a bez wątpienia jest to artysta, który jeszcze niejednokrotnie nas zaskoczy. Z całego serca gratuluję świetnego albumu. 10/10!

Mateusz Kiejnig

 

Jedna odpowiedź do “Najlepsze rapowe płyty 2022 roku [RANKING]”

Leave a Reply