“Muszę wiedzieć po co wychodzę na scenę i o czym chcę opowiedzieć” – Zuzanna Wiśniewska [WYWIAD]

12 listopada 2021 roku w rocznicę urodzin Zbigniewa Łapińskiego odbył się finał II Przeglądu Twórczości Artystycznej im. Zbigniewa Łapińskiego Z ŁAPY. W tym roku zostały przyznane dwie równorzędne Nagrody Główne II Przeglądu, które otrzymały Amanda Abramczuk i Zuzanna Wiśniewska. Zapraszamy na nasz wywiad z jedną z laureatek – Zuzanną Wiśniewską.

fot. Krzysztof Kierzkowski

Jak to się stało, że trafiłaś na II Przegląd Twórczości Artystycznej im. Zbigniewa Łapińskiego Z ŁAPY?

O przeglądzie dowiedziałam się z Facebooka. Ostateczna decyzja o wysłaniu zgłoszenia padła po namowie Justyny Panfilewicz. Do uczestnictwa zachęciła mnie dość nietypowa formuła festiwalu – warsztaty połączone z koncertem przygotowanym we współpracy z muzykami, których lubię i cenię. W związku z tym postanowiłam zaryzykować.

W jaki sposób dokonywałaś selekcji repertuaru na ten Przegląd i dlaczego Twój wybór padł na utwór “Dzieci Hioba” z tekstem Jacka Kaczmarskiego?

Nie da się zaprzeczyć, że instrument, na którym gram (czyli ukulele) nie jest w stanie zastąpić fortepianu. Muzyka Zbigniewa Łapińskiego jest nie tylko piękna sama w sobie, ale też bogata w różne ozdobniki i muzyczne rozwiązania, których zwyczajnie nie jestem w stanie odtworzyć na maleńkim strunowcu. W związku z tym postanowiłam wziąć na warsztat utwór wykonywany w wersji oryginalnej na gitarze, a nie na fortepianie. ,,Dzieci Hioba” to jedna z kompozycji, którą zdarzało mi się dla przyjemności grywać w domu. Zawsze podobał mi się jej klimat, a także tekst, który niezmiennie od kilku lat ze mną rezonuje. Wybór więc był dla mnie oczywisty.

Twój występ należał do wyjątkowych ze względu na całe wykonanie, bo wystąpiłaś jako instrumentalistka. Czy wiązało się to z dodatkową trudnością przygotowania własnej aranżacji tego utworu?

 Tak jak wspominałam, największą trudnością w tym przypadku jest specyfika muzyki samego autora. Nie zamierzałam zrobić wiernej kopii, a jednocześnie zależało mi na tym, aby zachować unikalny nastrój kompozycji i dobrze przekazać treść zamkniętą w piosence. Towarzyszący na scenie muzycy, czyli Marcin Partyka, Krzysztof Łochowicz i Piotr Domagalski mieli podobny pomysł na naszą aranżację. Dzięki poczwórnej dawce kreatywności udało nam się osiągnąć cel, z czego się bardzo cieszę.

 

fot. Krzysztof Kierzkowski (laureaci: Piotr Przybylski, Jan Rozlau, Agnieszka Wiśniewska, Sławomir Mrotek, Julia Matczak, Marcin Gąbka, Zuzanna Wiśniewska, Amanda Abramczuk)

 

Co było dla Ciebie najtrudniejsze w przygotowaniu takiej kompozycji Zbigniewa Łapińskiego? Ile czasu potrzebowałaś, żeby przygotować ten utwór, a później wykonać go na scenie z innymi muzykami?

 Nie wiem czy potrafię wskazać najtrudniejszy moment w aranżowaniu tego utworu. Jestem osłuchana z twórczością tria Kaczmarski-Gintrowski-Łapiński od dziecka. W związku z tym założenia piosenki literackiej i poetyckiej są dla mnie oczywiste i dość łatwo przychodzi mi przygotowywanie tego typu piosenek. W przypadku ,,Dzieci Hioba” pomysł na aranżację narodził się bardzo szybko. Jako muzyk często ćwiczę w domu. Lubię to robić na utworach Kaczmarskiego, bo raz, że przypadają mi do gustu, a dwa, że zawsze są wyzwaniem. Aranż do ,,Dzieci Hioba” powstał w ramach jednego z ćwiczebnych wieczorków.

Co do koncertu – trudności było niewiele, wręcz żadnych. Towarzyszył mi bowiem profesjonalny i bardzo kreatywny zespół muzyków, których działalność śledzę od ładnych paru lat. Wiedziałam więc, że mogę im zaufać.

W jaki sposób szukałaś sposobu na interpretację utworu “Dzieci Hioba”, czyli utworu, który był już wielokrotnie wykonywany przez wielu artystów?

Jeśli mam wykonać czyiś utwór to zawsze szukam w nim swojego pierwiastka. Zależy mi na tym, żeby zachować oryginalny wydźwięk, a jednocześnie dać słuchaczowi coś od siebie. Przygotowując się do takiego występu staram się nie słuchać zbyt wiele razy pierwotnej wersji. Robię to po to, żeby zminimalizować ryzyko nieumyślnego skopiowania sposobu śpiewania, podkreślania konkretnych słów czy fraz. Podczas procesu przygotowawczego nie słucham też wersji innych wykonawców. Nie chcę być muzyczną kserokopiarką. Wolę zaufać swojej intuicji. Zastanowić się o czym jest utwór, co on dla mnie oznacza i jakie treści on dla mnie na ten moment niesie. Jeśli nie jestem w stanie pomyślnie przeprowadzić takiej analizy w ramach jakiegoś utworu – mniej chętnie go wykonuję lub nie wykonuję go w ogóle. Muszę wiedzieć po co wychodzę na scenę i o czym chcę opowiedzieć. Prawda i autentyczność zawsze się obroni. Tego nauczyły mnie lata spędzone w aktorskim domu, a także 6-letnia działalność w teatrze amatorskim. Jak się na scenie coś ,,gra” i oszukuje to to widać, słychać i czuć.

 Czy miałaś okazję zapoznać się z twórczością Zbigniewa Łapińskiego długo przed tym, zanim zdecydowałaś się wziąć udział w Przeglądzie, którego zostałaś laureatką?

To nazwisko usłyszałam pierwszy raz w rodzinnym domu. Tuż obok nazwisk Kaczmarski, Wysocki, Młynarski czy Osiecka. Muzykę tria usłyszałam po raz pierwszy jako kilkuletnie dziecko, w wykonaniu mojego ojca. Dorastając postanowiłam zagłębić się w tego typu twórczość jeszcze bardziej. Nie ukrywam, że o ile muzyka Łapińskiego na potrzeby tria jest mi dość dobrze znana, tak cały czas się zadziwiam. Łapiński miał bowiem znacznie więcej muzycznych asów rękawie, ale jak wiem z książek Katarzyny Walentynowicz (organizatorki przeglądu) i opowieści osób, z którymi kompozytor współpracował – wiele jego utworów nie została nigdy wydana, a nawet upubliczniona. Cieszę się więc, że powoli zaczyna się to zmieniać. Nawet w tym roku, w ramach koncertu poprzedzającego finał przeglądu miałam przyjemność wysłuchać zupełnie mi nieznanego programu pt. ,,Trzynasta Trzydzieści” z tekstami Jana Kondraka. To wspaniałe, że są okoliczności sprzyjające takim premierom oraz ludzie, którym zależy na odkrywaniu nieznanych szerszej publiczności piosenek i przygotowywaniu takich spektakli. Oby było takich okoliczności i ludzi więcej.

 

Co jest według Ciebie największą wartością utworu “Dzieci Hioba”? Czy twórczość Jacka Kaczmarskiego jest dla Ciebie ważna z jakiegoś powodu?

Twórczość Kaczmarskiego była dla mnie punktem wyjścia, jeśli chodzi o muzyczne  zainteresowania. Zawsze imponował mi jego sposób pisania i kreowania rzeczywistości. Doceniam również szerokie spektrum tematyczne jego utworów – przekrój inspiracji od faunę i florę, po malarstwo, literaturę, politykę, a kończąc na tych najprostszych – szeroko pojmowanych relacjach międzyludzkich. Dzięki tym wszystkim aspektom mam wrażenie, że wracając do niektórych utworów po latach można odnajdywać w nich zupełnie nowe treści. To jest właśnie to co w piosence literackiej doceniam najbardziej.

Dla przykładu, kiedy słuchałam Kaczmarskiego w czasach licealnych unikałam jak tylko mogłam piosenek politycznych. Kompletnie do mnie nie trafiały i nie pobudzały mojej wrażliwości tak, jak chociażby utwory o obrazach: ,,Pejzaż zimowy”, ,,Zatruta studnia” czy ,,Arka Noego”. Dziś jednak piosenki polityczne, jak chociażby ,,Requiem rozbiorowe” czy ,,Karnawał w Viktorii” są one dla mnie dużo mocniejsze, wyraźniejsze i bardziej zrozumiałe. Być może dlatego, że jestem dorosła i z zainteresowaniem obserwuję, co się dzieje na polskiej scenie społeczno-politycznej. Interesuję się tym nie tylko dlatego, że z wykształcenia jestem kulturoznawcą i pedagogiem. Jestem też Polakiem i uważam, że interesowanie się tym co się w kraju dzieje jest moim obowiązkiem. Dodatkowo, dużo frajdy sprawia mi dostrzeganie tzw. powtórek z historii. A w tym fakcie bezsprzecznie pomaga mi nie tylko samodzielne pogłębianie wiedzy historycznej, ale również twórczość Jacka Kaczmarskiego.

W muzyce Kaczmarskiego jest też mnóstwo nawiązań i smaczków. Im dłużej jej słucham tym więcej inspiracji słyszę – folk, piosenkę przedwojenną, rocka a nawet hip-hop. Uwielbiam artystów unikatowych, a taki właśnie był i wciąż jest Kaczmarski (a jak się w ostatnich latach przekonuje również Łapiński).

Co do ,,Dzieci Hioba” – to utwór, który urzekł mnie w pierwszej chwili tekstem. Poetyckim, a jednocześnie mocnym i opowiadającym o czymś makabrycznym. Jednym z moich ulubionych motywów w sztuce jest operowanie kontrastem. Myślę więc, że gdzieś podświadomie ten utwór od razu przypadł mi do gustu. Dużym plusem był też dość oszczędny akompaniament w pierwotnej wersji. Dzięki temu mogłam wykazać się muzyczną kreatywnością i zaproponować coś spójnego, a jednocześnie nieodstającego od oryginału.

 

fot. Krzysztof Kierzkowski

 

Jak odbierasz wykonania innych wokalistek/wokalistów biorących udział w II Przeglądzie Twórczości Artystycznej im. Zbigniewa Łapińskiego Z Łapy?

Tak jak mówiłam wcześniej, forma warsztatów była tym co przekonało mnie do udziału w przeglądzie. Lubię się uczyć i wiem, że mój mózg potrzebuje tego jak ciało oddychania. Warsztaty są też okazją do poznania nowych osób – a rozwój bardzo często wymaga oddziaływania drugiego człowieka. To dla mnie szczególnie istotne nie tylko z uwagi na pandemię, ale również na domowy tryb pracy. Mam w ostatnich miesiącach silną potrzebę obecności ludzi w moim otoczeniu.

W trakcie warsztatów mieliśmy okazję zaprezentować to, co przygotowaliśmy i wspólnie zastanowić się nad kierunkiem, w którym warto by pójść z interpretacją. Z uwagi na to, że było nas więcej, pojawiło się dużo ciekawych spostrzeżeń i pomysłów. To dobry sposób na naukę. Dowiedziałam się tego uczestnicząc wiele lat temu w zajęciach teatralnych. Atmosfera życzliwości sprawiała dodatkowo, że było nam łatwiej i przyjemniej.

Występ każdego z nas zdecydowanie różnił się od tego co prezentowaliśmy na warsztatach. Raz, że z muzyką na żywo jest zdecydowanie łatwiej dać z siebie 120%, a dwa, że mieliśmy po spotkaniu z Justyną i Marcinem więcej pomysłów na rozwój piosenki. To bardzo miłe uczucie, gdy można zobaczyć postępy – nie tylko swoje, ale również innych. Takie spotkania są źródłem inspiracji, a po efekcie finalnym widać, że takie odczucia miałam nie tylko ja, ale również inni uczestnicy.

 

fot. Krzysztof Kierzkowski (projekt – Tomasz Partyka)

 

Na ile wcześniejsze Twoje poczynania muzyczne pomogły Tobie przygotować się do tego Przeglądu?

Zajmuję się muzyką od wielu lat. Zaczęłam od konkursów piosenki literackiej, prezentując utwory  znanych i uznanych w środowisku artystycznym twórców. Później zaczęłam pisać własne teksty i kompozycje, chcąc spróbować swoich sił w songwriterstwie. Tak mi się to spodobało, że zostałam na tej ścieżce do dziś. Mam zresztą na koncie debiutancki album zatytułowany ,,Lusterka”. Koncertuję z autorskim materiałem gdzie tylko się da. Chętnie też biorę udział w różnego typu przedsięwzięciach związanych z upowszechnianiem muzyki, która jest mi bliska. Z ŁAPY nie było więc moim pierwszym tego typu doświadczeniem. Było jednak bardzo osobiste, z uwagi na to, że po raz pierwszy miałam przyjemność zagrać na żywo z tak cudownym zespołem. Marcin Partyka i Krzysiu Łochowicz są zresztą gośćmi na mojej płycie. Tym bardziej nasz występ w Służewskim Domu Kultury był dla mnie źródłem wielu wzruszeń.

Jak przyjęłaś główną wygraną podczas II Przeglądu Twórczości Artystycznej im. Zbigniewa Łapińskiego Z ŁAPY?

Wspominam ten moment bardzo pozytywnie! A jednocześnie nie ukrywam, że się tego nie spodziewałam. Nam wszystkim zresztą towarzyszyło zdziwienie, gdy dowiedzieliśmy się, że na przeglądzie jest nagroda za największy postęp na warsztatach. Myślę, że powodem takiej, a nie innej sytuacji był fakt, że wszyscy uczestnicy podeszli do tego nie jak do konkursu, a wspólnej pracy nad koncertem.

W przeszłości miałam przyjemność gościć na niejednym festiwalu dla młodych wykonawców, który posiadał identyczny schemat: pierwszego dnia przesłuchania konkursowe, ogłoszenie werdyktu, a następnego próba do koncertu galowego, koncert galowy i rozdanie nagród po zakończonych prezentacjach. W takim przypadku poczucie konkurencyjności jest ogromne. Jest przecież jury za stołem, mają swoje notatki i wszystko to jest bardzo poważne. Stresujące nawet.

W przypadku Z ŁAPY nie mieliśmy poczucia, że jesteśmy w jakikolwiek sposób oceniani. Wszyscy czuliśmy, że mamy za zadanie zaprezentować się najlepiej jak potrafimy – nie dla nagrody, ale dla satysfakcji w postaci udanego wydarzenia artystycznego. W takich okolicznościach niespodziewana nagroda jest tym milsza.

Jak wyglądała Twoja droga artystyczna zanim trafiłaś na Przegląd i jakie są Twoje kolejne plany artystyczne?

W tym roku ukazała się moja debiutancka płyta ,,Lusterka”. W związku z tym zagrałam kilka koncertów promocyjnych i planuję kolejne na przyszły rok. Zachęcam zresztą do śledzenia moich mediów społecznościowych, gdzie o wszystkim skrupulatnie informuję!

Myślę jednak nad następnym projektem. Mój pierwszy album stanowi zbiór piosenek napisanych na potrzeby różnego rodzaju przeglądów i konkursów piosenki autorskiej. Na kolejnym chciałabym opowiedzieć konkretną historię, z początkiem, środkiem i zakończeniem. Mam już zresztą pomysł i powoli tworzę teksty, które chciałabym zaśpiewać. Na ten moment mogę tylko zdradzić, że nowa płyta z pewnością będzie różnić się muzycznie od poprzedniej. Zostanie jednak tekst z treścią. Chcę, żeby w mojej twórczości był to stały element, bez względu na gatunek muzyczny.

 

Zuza Wiśniewska w Internecie:

FB: www.facebook.com/zuzawisniewskamusic

IG: www.instagram.com/zuzawisniewskamusic

 

 

Dodaj komentarz