Jary Oddział Zamknięty z nowym utworem „Facet”

Nowy singiel zespołu Jary Oddział Zamknięty zatytułowany „Facet” to kompozycja, którą jego lider, Krzysztof „Jary” Jaryczewski, napisał jeszcze w latach 70. Wykonywana była przez Oddział Zamknięty, ale nigdy wcześniej nie była nagrana przez Jarego w wersji studyjnej. „Facet” to piosenka z czasów, gdy Krzysztof Jaryczewski był basistą zespołu Tani Hotel. Po dołączeniu do Oddziału Zamkniętego Jary przeniósł ją do repertuaru…

Nowy singiel zespołu Jary Oddział Zamknięty zatytułowany „Facet” to kompozycja, którą jego lider, Krzysztof „Jary” Jaryczewski, napisał jeszcze w latach 70. Wykonywana była przez Oddział Zamknięty, ale nigdy wcześniej nie była nagrana przez Jarego w wersji studyjnej.

„Facet” to piosenka z czasów, gdy Krzysztof Jaryczewski był basistą zespołu Tani Hotel. Po dołączeniu do Oddziału Zamkniętego Jary przeniósł ją do repertuaru nowego zespołu – w 1981 została nagrana na legendarne demo z Okólnika, ale nigdy nie doczekała się oficjalnej rejestracji na album studyjny. Po ponad 40 latach jej kompozytor sięgnął po nią na potrzeby nowego albumu swojej grupy Jary Oddział Zamknięty „Lilaróż”, a także powstającego właśnie filmu fabularnego, opartego na życiu Jaryczewskiego.

fot. materiały prasowe

„Facet” to klasyczny rock w najlepszym wydaniu (można pokusić się o skojarzenia z The Rolling Stones…) oraz dający do myślenia tekst, który szczególnie w tym pandemicznym czasie, w którym wszystkie nasze plany mogą zostać łatwo przekreślone przez niespodziewane zdarzenia, brzmi wyjątkowo aktualnie.

Jesień zapowiada się w kolorze róż! Najnowszy album Krzysztofa Jaryczewskiego i jego zespołu Jary Oddział Zamknięty, który ukaże się już 15 września 2021, nosi zadziorny i przewrotny tytuł „Lilaróż”. Będzie to płyta świeża, energetyczna i mocno rock’n’rollowa, choć nie zabraknie na niej łąpiących za serce ballad i klasycznych brzmień Oddziału Zamkniętego z czasów, gdy Jary był wokalistą tej kultowej grupy.

Album promuje singiel „Spadam”, który zadebiutował na pierwszym miejscu prestiżowej playlisty Spotify „Tylko polski rock” – z tej okazji zespół trafił również na jej okładkę. Utwór trafił również na playlistę Antyradia i na jego listę przebojów Turbo Top, pojawił się na liście Radia Szczecin. Obecnie jest grany regularnie w najpopularniejszych stacjach radiowych.

Niespodzianką dla fanów będą piosenki Oddziału Zamkniętego, które nie ukazały się w swoim czasie na płytach, a teraz wracają w odświeżonej formie. Są to „Stół”, piosenka napisana i skomponowana przez Krzysztofa Jaryczewskiego jeszcze przed powstaniem Oddziału. Z jakiegoś powodu na zmieściła się na kultowy debiutancki album „Oddział Zamknięty”, ale w 2018 została nagrana w nowej aranżacji i została ogłoszona jednym z trzech najlepszych singli roku przez magazyn „Teraz Rock”. Z kolei „Facet” to stary koncertowy hit Oddziału Zamkniętego, również w całości napisany i skomponowany przez Jarego. Utwór został „odkurzony”  na potrzeby filmu fabularnego pt. „Zabijać siebie”, opartego na życiu Krzysztofa Jaryczewskiego. Obecnie trwa produkcja filmu.

Krzysztof „Jary” Jaryczewski o albumie „Lilaróż”:

Płyta „Lilaróż” powstała w dziwnych czasach. Pandemia, lockdown i wszystko co się z tym wiąże zmusiły nas do pracy zdalnej. Dla niewtajemniczonych, wyglądało to w skrócie tak: każdy z nas, muzyków, ma w domu jakiś komputer i program do nagrywania muzyki oraz niezbędne urządzenia, służące do odsłuchu i rejestracji wielośladowej dźwięku. Ktoś ma pomysł na piosenkę, więc nagrywa swoją partię z pilotem linii melodycznej i podkładu, a reszta dogrywa swoje instrumenty i głosy, czasem sugerując jakieś zmiany i wysyła dalej. Tak piosenka powstaje w kolejnych etapach i tak się buduje aranżację oraz brzmienie utworu.
Materiał powstawał w domach w czasie izolacji, ale kiedy wreszcie odważyliśmy się wyleźć z naszych nor, te wszystkie uczucia znalazły swoje ujście w The Boogie Town Studio pod przywództwem Jacka Gawłowskiego, który jest współproducentem materiału. Kiedy były gotowe wersje demo, nastąpił w końcu moment, w którym zespół mógł fizycznie  wejść do studia i nagrać wyselekcjonowany materiał raz jeszcze.

Płytę nazwaliśmy „Lilaróż” z przekory, od tytułu jednej z piosenek, bo nic tak nie działa ożywczo na zły los, jak ten kolor.

NIC NAS NIE ZATRZYMA. PŁYTĘ NAGRALIŚMY W SZCZYCIE PANDEMII. Jest na tym krążku i miłość i bunt. Akceptacja i wku*wienie. Humor i łezka… Zawsze tak było na Oddziale Zamkniętym.

Rock is not dead, a nawet jeśli czasem przymiera, to odradza się jak Feniks z popiołów jeszcze silniejszy. Nigdy, ale to nigdy nie poddawajcie się, chyba, że strategicznie. Tyle samo startów, co lądowań. Let’s rock’n roll – tak krzyknąłem do anestezjologa tuż przed zabiegiem przeszczepu wątroby – mówi żartobliwie Jaryczewski.


  • Mieczysław Kosz – „Ikar. Solo na Jazz Jamboree” [RECENZJA]
  • 30-lecie płyty „Wszystko się może zdarzyć” Anity Lipnickiej