Jacek Horta – “Ocean myśli” [RECENZJA]

Nasz ocena

Debiutancki album “Ocean myśli” Jacka Horty ukazał się 8 marca pod naszym patronatem medialnym. Dziś prezentujemy naszą recenzję tego wydarzenia.

Album składa się z 12 kompozycji, w tym trzech, które już doskonale znacie: “Tylko kochaj”, “Zostań tu” i “Bestia”.

fot. okładka płyty

Recenzja płyty “Ocean myśli” – Jacek Horta (2021)

„Ocean myśli” to opis świata z perspektywy dojrzałego mężczyzny, który ma już za sobą pewien bagaż doświadczeń i przemyśleń. Jacek Horta realizując swoją pasję, nagrał album przepełniony malowniczymi melodiami oraz historiami, które z jakiegoś powodu są dla niego ważne i poprzez uniwersalny przekaz, dotykają głównie miłości.

Muzycznie mamy do czynienia ze szlachetnie brzmiącą alternatywą, ale też wyraźnie piosenkową, a przy tym emocjonalnie melodyjną formą dwunastu utworów. Tak, warto to podkreślić – emocje obok lekkich dźwięków malują obraz poszczególnych kompozycji. Udało się to, nie tylko poprzez wizję artystyczną Jacka, ale także dzięki właściwym ludziom, których spotkał na swojej drodze. Najważniejszym z nich był współkompozytor, a przede wszystkim człowiek, który doskonale zrozumiał i zobrazował czy też dopełnił koncepcję artysty – Łukasz Chyliński (także ujawniającego się nieśmiało wokalnie w „Dużym moście”).

Zwraca uwagę przestrzenne brzmienie, a także gitarowe i syntezatorowe dodatki. Ze wspomnianą melodyką, a także charakterystycznym głosem Horty nabierają one głębi, ale też kształtu. Słuchając ich przez pryzmat przenikliwości i sensytywnego postrzegania pewnych sytuacji, stają się wręcz wyznacznikiem jakości tej płyty.

Owszem, nie dla każdego taka forma obrazowania pewnych rzeczy będzie odpowiednia. Także wokal, czasem wpadający w manieryczny ton, może stać się niełatwy do zaakceptowania, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że właśnie te wszystkie elementy stanowią o oryginalności tego projektu. A pewne niedoskonałości stają się zaletą. Przecież tak zbudowany jest człowiek, szczególnie ten poszukujący własnego miejsca, gdzie wykładnią staje się miłość: „Przed Wami osobista opowieść o miłości, trudnościach jakie przed nami stawia, ale przede wszystkim o jej pięknie i pragnieniu trwania w niej jak najdłużej”.

W tych piosenkach udało się poprzez osobiste doświadczenia nadać uniwersalnego charakteru wszystkim tekstom, które pomimo pewnego sentymentalizmu, nie zbliżają się w stronę banału („Tylko kochaj”). To istotny atut tych opowieści.

 

Ciekawie prezentuje się minimalistyczne zaszczepianie różnych gatunków muzycznych, które niewiele mają wspólnego ze współczesnością, choć całość starannie została zaaranżowana jak na dzisiejsze warunki przystało. Sięganie do muzycznej przeszłości nadaje szlachetności całemu wydarzeniu. Dojrzewa na oczach słuchacza spokojny, ale jakże poruszający w swej wymowie „Czas”, czy też oszczędnie prezentujące się na tle pianina Kamila Barańskiego „Nienasycenie”. Najbardziej wypełniony wieloma barwami wydaje się „Tylko kochaj”. Na tle stonowanej całości wyróżnia się jednak bardziej energetyczny utwór „Uciekam”. Wzbudza zainteresowanie jedyny zaśpiewany po angielsku kawałek „Devil’s Eyes”.

Okazuje się, że przy nierozbuchanej produkcji i dobrze nam znanych elementach wyciągniętych z alternatywnego popu, mogą powstawać rzeczy piękne i na swój sposób ważne. Przepełnione wrażliwością (może nawet przewrażliwieniem) i jasną poetyką wykraczającą poza wszelkiego rodzaju standardy. Jakże dobrze słucha się płyt, w których artysta ma jasną wizję swoich pomysłów, jednocześnie mając coś do przekazania. To nie jest propozycja dla każdego, może nawet zbyt uszczuplona pod pewnymi względami muzycznymi, ale jakże poruszająca. Do takich piosenek chce się wracać nawet po wielu latach.

Łukasz Dębowski

“Ocean myśli” dostępny jest na wszystkich platformach cyfrowych!

 

fot. materiały prasowe

 

Dodaj komentarz