Budka Suflera – „Za ostatni grosz” [RECENZJA]

Nasz ocena

Kolejna reedycja piątej studyjnej płyty “Za ostatni grosz” zespołu Budka Suflera ukazała się w 2020 roku. Pochodzący z niej utwór tytułowy stał się jednym z najważniejszych utworów lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku w Polsce i jednym z największych przebojów grupy. Jednym z bohaterów tego legendarnego albumu jest Jan Borysewicz, który zagrał na gitarze we wszystkich utworach. Rolę wokalisty pełnił Romuald Czystaw.

Budka Suflera – „Za ostatni grosz” (reedycja, 2020)

Płyta „Za ostatni grosz” Budki Suflera to przykład przystępnej (i efektownej w swojej prostocie) muzyki rockowej. Gros zawartych na niej piosenek to kompozycje śp. Romualda Lipko, którego 1. rocznicę śmierci obchodziliśmy 6 lutego br. Z kolei 11 lat temu zmarł Romuald Czystaw – ówczesny wokalista zespołu. 

 

Przebojowy krążek sprawił, że grupa – po komercyjnej porażce poprzedniego longplaya „Ona przyszła prosto z chmur” – znowu powróciła do łask publiczności. „Za ostatni grosz” to najpopularniejsza płyta wydana przez firmę Tonpress w 1982 r. z imponującym nakładem 160 000 egzemplarzy. Tak, lata 80. to czas, kiedy winyle świetnie się sprzedawały. Do tego promowano je nie trzema singlami, jak to ma miejsce obecnie, ale dajmy na to… siedmioma. Tak było w przypadku tego albumu.

„Teraz rób, co chcesz” dotarł do 1. miejsca listy przebojów pr. I Polskiego Radia. Utwór „Za ostatni grosz” uplasował się na 2. pozycji na liście przebojów miesięcznika „Non Stop”. „Nie taki znów wolny” zajął 3. lokatę na liście przebojów radiowego Studia Gama. „Rok dwóch żywiołów” był 5. w „Non Stopie”, a „Memu miastu na do widzenia” oraz „Rock’n’Roll na dobry oczątek” dotarły do 6. miejsc  w (odpowiednio) Studiu Gama i w głosowaniu czytelników tygodnika „Panorama”. „Kto zrobił mi ten żart” zajął 10. pozycję w pr. I Polskiego Radia.

To oznacza, że 7 z 8 utworów zamieszczonych na płycie było notowanych na listach przebojów! Niezłe osiągnięcie, prawda?

Album otwiera utwór tytułowy, w którym niewesołą melodię doskonale uzupełnia dosyć przygnębiający tekst, mówiący o zatraceniu siebie i dawnych ideałów. „Wczoraj niewinni tak,/dzisiaj pionki w grze”. No ta solówka Jana Borysewicza na gitarze basowej, która trwa ok. 1,5 minuty! Coś takiego by nie przeszło w dzisiejszym mainstreamie zdefiniowanym 3 – minutowymi ramami piosenki…  Podobnie gorzkie refleksje odnajdujemy w piosence „Kto zrobił mi ten żart”. „Co ja tutaj robię, skąd pomysł, by tu żyć,/czego tutaj szukam skoro tu nie ma nic?”.

„Wszystko to widział świat” nawiązuje do zmieniającego się ówcześnie krajobrazu społeczno – politycznego Polski (m.in. powstanie „Solidarności”). Jest to w zasadzie ostrzeżenie (aktualne wczoraj i dziś), aby nie ufać „zbytnio nowym modom,/które dziejowy niesie wiatr”. „Rock’n’Roll na dobry początek” to pozornie triumfalny hymn zwycięstwa rocka nad muzyką disco, która była mocno lansowana – kosztem tej pierwszej – w Polskim Radiu pod koniec lat 70. „Wielkie lody ruszyły,/disco wreszcie trafił szlag”. Tyle że gdyby znów czytać między wierszami, biorąc poprawkę na czas, kiedy nagrywano materiał na płytę (1981 r.), trudno nie odnieść wrażenia, że chodzi o chwilową „odwilż”, jaka nastąpiła w kraju w związku z tzw. „karnawałem Solidarności”.

„Teraz rób, co chcesz” i „Rok dwóch żywiołów” przynoszą lżejsze, acz nie bardziej optymistyczne treści, mówiące o zakończonych relacjach.

Krążek zamyka „Memu miastu na do widzenia” – „odkurzony” kawałek z 1974 r., tu w wersji niemalże hard rockowej. Niestety, Romualdowi Czystawowi brakuje tu energii i dynamizmu, piosenka ujawnia też jego skromne warunki wokalne, zwłaszcza jeśli porówna się go z Krzysztofem Cugowskim -pierwotnym wykonawcą tego utworu.

W każdym razie płyta „Za ostatni grosz” świetnie oddaje niespokojnego ducha (nie tylko muzycznego) początku dekady lat 80. I sądzę, że należy wracać do niej, rozpatrując ją w kontekście zachodzących wówczas zmian na krajowej scenie politycznej. W ramach ciekawostek – pamiętam, że jako dziecko przyglądałem się wykonanej z niskiej jakości papieru okładce albumu. To też znak tamtych czasów. Cyfrowa reedycja nie jest w stanie tego oddać…

Przemysław Sobolewski

 

Dodaj komentarz