Hey J – “Na Nowo” [RECENZJA]

Nasz ocena

“Na Nowo” to premierowy album wokalistki występującej pod pseudonimem artystycznym Hey J. Płyta ukazała się 8 marca pod naszym patronatem medialnym, a dziś prezentujemy recenzję tego wydarzenia.

Płyta “Na Nowo” to cztery bardzo energiczne utwory, utrzymane w stylu elektro-pop. Celem Hey J było stworzenie EPki, która da ludziom choć trochę radości w te trudne dni.

Recenzja płyty “Na Nowo” – Hey J (2021)

Hey J to wokalistka o skonkretyzowanych horyzontach artystycznych, która zadebiutowała w 2019 roku albumem „Puzzle”. Teraz powraca z EPką „Na Nowo”, która jeszcze czytelniej określa jej poczynania muzyczne.

Przede wszystkim zwraca uwagę nowoczesna, przystająca do dzisiejszych czasów produkcja. Świeże podejście do takiej materii muzycznej było w stanie wyciągnąć z tych jakże melodyjnych kompozycji ich niewątpliwą wartość. Ma to niebagatelne znaczenie, gdyż poruszanie w coraz pojemniejszym gatunku elektro-popu wymaga otwartości i czujnego ucha. Zapewne to zasługa współpracującego z artystką producenta Michała Wrzosińskiego. Nic by jednak nie mogło się udać bez pierwszych pomysłów pochodzących od wokalistki.

„Na Nowo” to EPka, na której znalazły się cztery utwory, wyraźniej pokazujące kreatywność Hey J niż na debiutanckiej płycie “Puzzle”. Czuć większą otwartość, ale też rozmach, który wydobył z tych kilku propozycji pozytywną energię. I chociaż całość jest dosyć spójna, to każdy utwór posiada wiele indywidualnych cech. Najlepszym tego przykładem jest nieco egzotycznie brzmiący „Bollywood”, tak wyraźnie poszerzający horyzonty samej artystki. Słychać to także w charakterystycznie zaszczepionym wokalu, którym Justyna Dobroć (tak naprawdę nazywa się Hey J) potrafi się bawić. Bywa też niezwykle przebojowo, gdzie przestrzenne brzmienie uwalnia z muzyki bardziej euforyczne dźwięki („Na Nowo”). Spokojniejszy moment daje nam namiastkę czegoś bardziej emocjonalnego, choć to ukłon w stronę ambitniejszej muzyki klubowej (“Oddychaj”). Nie zabrakło też bardziej piosenkowej formy („Zaplątani”).

Ten album to wynik nie tylko profesjonalnego urzeczywistniania niechybionych pomysłów, ale też pewnego rodzaju zabawa konwencją. Nie ma w tym napinania się na tworzenie wielkich rzeczy, ale rozrywkowy charakter w żaden sposób nie ujmuje profesjonalizmu, który przyniósł po prostu dobre piosenki.

Płyta „Na Nowo” wpisujące się we współczesny koloryt artystyczny, nie stając się jedynie kopią znanych nam patentów. Udało się też nagrać kawałki, które w założeniu miały wnosić dużo pozytywnej energii. Udało się więcej, bo poza dobrze zbudowaną warstwą muzyczną i czytelnym przesłaniem, uniknięto banału i trywialności. A to już dobry znak na przyszłość, tym bardziej, że słychać znaczący progres w stosunku do debiutu. Pomiędzy radiową przebojowością, a sticte alternatywnym brzmieniem elektroniki jest też wiele miejsca dla takich, będących gdzieś pośrodku, udanych projektów.

Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz