“Teraz presja i odpowiedzialność jest znacznie większa” – nasz wywiad z Dorotą Osińską

Utwór „Krótki sen” to zapowiedź nowej i zarazem najbardziej intymnej i refleksyjnej płyty w dyskografii Doroty Osińskiej. Artystka po raz pierwszy w karierze zdecydowała się samodzielnie napisać teksty i skomponować muzykę do każdej z piosenek. Z tej okazji zadaliśmy wokalistce kilka pytań.

Oddaje w nich aktualny stan swojego ducha i śpiewa o rzeczach, o których zawsze chciała zaśpiewać dźwiękami, które od dawna czekały by ułożyć się w piosenki.

fot. Paulina Wyszyńska

Na nową płytę miałaś największy wpływ, bo napisałaś wszystkie teksty i skomponowałaś muzykę. Czy czujesz przez to większą odpowiedzialność za ten album? I czy towarzyszą Ci z tego powodu większe emocje?

To jest chwila, kiedy waży się to, czy teksty będą wszystkie moje. Zawsze marzyłam by mieć do wyboru na płytę dużo piosenek i wybrać najlepsze, albo najlepiej do siebie pasujące. To moja piąta płyta a pierwszy raz się to udało. Piosenek powstało dwadzieścia pięć, kilka to wiersze, do których dopisałam melodie. Zobaczymy co ostatecznie zabrzmi na płycie. Emocje zawsze są ogromne i zawsze jest nadzieja, że piosenki, które śpiewam, staną się dla kogoś ważne. Teraz presja i odpowiedzialność jest znacznie większa. Są dni, gdy jestem pewna, że to porządny materiał. Są dni, gdy myślę, że to niemożliwe bym zdołała sama napisać wartościowe, ważne piosenki, i że prędko znajdzie się ktoś, kto to obnaży, ośmieszy. Niezależnie od tego jak to się potoczy, nie oddałabym tych miesięcy z gitarą, kiedy szukałam w sobie tych wszystkich słów i dźwięków i wyobrażałam sobie że to jest dobre, ciekawe i potrzebne. Połączenie ja plus te piosenki jest ostateczne i nierozerwalne i wierzę, że ta prawda popłynie prosto w serca moich słuchaczy.

Czy można uznać, że ten album będzie najbardziej osobistym z Twojego dotychczasowego dorobku artystycznego?

Całkowicie.

Czy ten album jest bardziej rozliczeniem się z przeszłością, czy raczej jest otwarciem czegoś zupełnie nowego?

Hmm… On jest raczej podróżą w te rejony mnie, które na lata zamroziłam. Kiedyś byłam dziewczyną z gitarą, która nie przestawała wyśpiewywać siebie. I teraz znów tak jest. Tylko, że mam czterdzieści jeden lat, jestem kobietą, która nie raz frunęła i nie raz spadała i z tą gitarą razem próbuję to wszystko spokojnie ułożyć i wyśpiewać.

fot. materiały prasowe

Piosenka „Krótki sen” pokazuje raczej Twoją liryczną stronę. Czy ten utwór odzwierciedla charakter całej płyty?

Tak. Płyta jest stanowczo liryczno-balladowa, ale na ogół pogodna i niepozbawiona wyrafinowanego pulsu, który wyczarowali moi przyjaciele Paweł Stankiewicz na gitarach, mandolinie i ukulele, Piotr Maślanka na instrumentach perkusyjnych (za perkusję robiła nawet woda…) i Kornel Jasiński na kontrabasie. Muzyka całkowicie akustyczna i kameralny skład. Naprawdę to lubię.

Nowy utwór zdradza poniekąd inspiracje muzyką folkową. Czy taka muzyka faktycznie towarzyszy Tobie na co dzień? I jakich wykonawców wskazałbyś jako swoje inspiracje?

Zaczęło się od Evy Cassidy, ale to osobna historia. Tak, uwielbiam amerykańską muzykę folkową zahaczającą o ballady country, ale starałam się znaleźć własne ścieżki i schematy. Co nie zmienia faktu, że są dwie piosenki całkowicie rodem z Nashville.

Czy znajdą się na tej płycie tematy, o których zawsze chciałaś zaśpiewać, ale brakowało Ci wcześniej odwagi, by przekazać je publiczności?

Są na niej wyłącznie tematy, o których chcę śpiewać, ale to nie kwestia odwagi. Z mojego punktu widzenia odwaga tu polega na tym, że sama sobie wszystko napisałam i to jest całkowity przełom.

Czy zwracasz uwagę na to, jak odbierane są Twoje nowe propozycje po premierze? Czytasz opinie, komentarze na swój temat, szukasz recenzji?

Z jednej strony zawsze przejmuję się tym jak to, co robię, jest odbierane, bo moja praca polega na ciągłym konfrontowaniu się z odbiorcami. Z drugiej, fala krytyki potrafi zmyć największy entuzjazm. Sama więc nie szukam, ale bliscy czytają i mi donoszą a nawet czasem odpierają w necie ataki.

Jak będą prezentowały się Twoje koncerty z nowym materiałem? Czy wracasz na koncertach do twórczości z pierwszych płyt „Idę” i „Kamyk zielony”?

Koncerty z nowym materiałem gramy od kwietnia i je uwielbiam. Na scenie czuję się ostatnio bezgranicznie spełniona. Niezależnie czy to maleńkie kluby czy duże nie zawsze wypełnione sale. Dawne piosenki gramy, ale to na bis.

Czy możesz powiedzieć, jakie miejsce w Twoim życiu zajmuje muzyka? Czy da się ustalić gradację ważności pewnych rzeczy w życiu? Na którym miejscu stawiasz tworzenie muzyki i koncertowanie?

Granice ważności wręcz moim zdaniem trzeba ustalić. Temat tworzenia to nowy rejon w moim życiu. Do tego trzeba samotności i wolnej głowy. W dobrym momencie ta szufladka pod tytułem „pisanie piosenek” mi się otworzyła. Dzieci po kilka godzin są w szkole i nie budzą się już tak często w nocy. Więc daję radę tę przestrzeń wygospodarować. Nie ma natomiast granicy ja – muzyka. Jak pretensjonalnie by to nie brzmiało, to jest jedno i to samo.

 

Dodaj komentarz