Debiut płytowy Jerzego Mączyńskiego z formacją Jerry & The Pelican System w serii Polish Jazz

10 maja ukaże się debiut Jerzego Mączyńskiego z formacją Jerry & The Pelican System w kultowej serii Polish Jazz.

Projekt „Pelican” od początku zakładał poszukiwania wśród muzyków młodego pokolenia. Mączyński zaprosił więc do składu ludzi w swoim wieku, kumpli, których spotkał na swojej drodze podczas nauki czy wspólnego jamowania.

Zespół stworzyli: perkusistka Wiktoria Jakubowska, trębacz Marcin Elszkowski, pianista Marcel Baliński, kontrabasista Franciszek Pospieszalski oraz oczywiście saksofonista Jerzy Mączyński. Do składu gościnnie dołączyła hinduska skrzypaczka Apoorva Krishna, z którą Jerry podjął współpracę podczas studiów w Berklee College of Music w Walencji.

Choć muzyk stojący na czele Jerry & The Pelican System inspiruje się raczej wolnością i majestatem tych ptaków, fascynuje go wielobarwność i ptasia niezależność, to ryzykancka natura pelikanów także odbija się w twórczości kwintetu. Ich ryzyko to nic innego jak wyrażanie swojego głosu, głosu nowego pokolenia, które nie boi się zredefiniować pojęcia jazzu. I pewnie nawet się nad tym nie zastanawiają, bo Jerzy Mączyński tworzy po prostu swoją muzykę.

Słowo „pelican” musimy tu traktować jako przymiotnik. A więc pelikanowy system muzyki Mączyńskiego oznacza absurdalność, zmienność, ilustracyjność. Każdy z instrumentalistów pochodzi z innego środowiska, jednak udało im się stworzyć wspólny system łączenia swoich wizji i umiejętności, co w efekcie oznacza wielobarwność, międzygatunkowość, momentami odrealniony i pozbawiony reguł system pracy. Materiał z płyty wymaga otwartości zarówno wykonawców, jak i odbiorców. Nie znajdziemy tu klasycznych rozwiązań, które dadzą się zaszufladkować. Muzyka Jerry’ego jest międzygatunkowa do szpiku jego połyskującego saksofonu.

Jerry twierdzi, że jazz to zamknięte pudełko pełne wyrazów. Można doń dodawać, ale forma jest już skończona. Jego jazz-nie-jazz jest buntem wyrażonym nie negatywnymi emocjami, lecz przez potrzebę zaprezentowania tego, co mu w duszy gra.  Nie jest zaprzeczeniem jazzu, a jego kolorowym, zabawnym, młodszym kumplem. To głos nowego pokolenia wykształconych artystów, którzy stawiają na swoje i nie boją się tego robić.

 

Jerzy Mączyński (ur.17.03.1995) – polski saksofonista i kompozytor. Od najmłodszych lat kształcony w Szkołach Muzycznych w klasach jazzu i muzyki klasycznej (m.in. „Bednarska” w Warszawie). Absolwent Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Ostatni rok studiów licencjackich spędził na stypendium w Danii, gdzie doskonalił swój warsztat muzyczny w Syddanskmusikkonservatorium. Od września 2018 roku, rozpoczął studia magisterskie w prestiżowej szkole Berklee College of Music na kierunku contemporary music performance. Współzałożyciel freejazzowego kolektywu P.E. Quartet, z którym w roku 2018 wydał album zatytułowany „Cokolwiek”. Leader zespołu konceptu muzycznego Jerry&ThePelcianSystem z którym w maju 2019 wydaje swój debiutancki album. W swojej dotychczasowej karierze muzyk zagrał na wielu polskich i międzynarodowych scenach m.in: na festiwalach muzycznych: Jazz Jamboree, Ferrara Buskers Festival,Jazztopad, w Parlamencie Europejskim w Brukseli w ramach EXPO2017. Kształcił się u takich osobowości jak Greg Osby, Perico Sambeat ale też Michał Kulenty czy Zbigniew Namysłowski. Jest czynnie koncertującym muzykiem i współpracował z muzykami z całego świata min z: Thomasem de Perquery, Nitin Sawhneyem. Cały czas poszukuje najróżniejszych brzmień. Jego styl jest silnie zakorzeniony w europejskiej awangardzie.

Koncert premierowy odbędzie się 10 maja w Teatrze Capitol w Warszawie.

Czego można się spodziewać po grupie Jerry & The Pelican System na scenie podczas występu na żywo? Niech rekomendacją będzie fragment recenzji Czesława Romanowskiego z Festiwalu Jazz Jantar 2019:

“Podstawowym jednak czynnikiem, który wzbudził mój entuzjazm były same kompozycje piekielnie utalentowanego saksofonisty Jerzego Mączyńskiego. Był to oczywiście jazz, ale jazz podany w tak cudownie młodzieńczo-nowatorski, mozaikowy i niekonwencjonalny sposób, że ręce same rwały się do oklaskiwania kolejnych zwrotów akcji, z którymi mieliśmy do czynienia.(…) Zespół raz to energicznie napędzał atmosferę – a to znakomitymi, czerpiącymi też z muzyki klasycznej, motywami granymi przez Balińskiego, a to solowymi wypadami lidera, a to jego duetami z trębaczem Marcinem Elszkowskim (który też miał kilka chwil własnej chwały) – raz to zwalniał, pozwalając na chwilę wytchnienia, acz cały czas trzymając publiczność za twarz, bo każde wyciszenie mogło skutkować (i tak najczęściej bywało) kolejną stylistyczną woltą. Całość zaś opatrzona była rytmicznym znakiem jakości w postaci sekcji Jakubowska-Pospieszalski. (…) Skoro istnieje tak wielobarwna muzyka, wykonywana w porywający sposób przez tak utalentowanych instrumentalistów, jazz z pewnością szybko nie przejdzie do lamusa. A na zapowiadaną na maj, debiutancką płytę zespołu, czekam jak na żadną inną”.

 

Dodaj komentarz