„Poruszająca opowieść o drodze poprzez ciemność, ku światłu, […] które spala” – recenzja muzyki „Ikar. Legenda Mietka Kosza” Leszka Możdżera

Nasz ocena

„Ikar. Legenda Mietka Kosza” został nagrodzony Orłami – Polskimi Nagrodami Filmowymi.

Zdobył łącznie trzy statuetki – „Ikar. Legenda Mietka Kosza” za Najlepszą Muzykę (Leszek Możdżer) i Najlepszy Dźwięk (Marcin Pawłowski, Robert Czyżewicz). Z tej okazji poznajcie naszą recenzję tego albumu.

„Ikar. Legenda Mietka Kosza” to album, o którym głośno było, zanim słyszeliśmy oficjalnie pierwsze dźwięki. Wszystko to za sprawą podwójnej nagrody podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Nagrody powędrowały między innymi właśnie do Leszka Możdżera za najlepszą muzykę do filmu o Mietku Koszu oraz druga, czyli Srebrne Lwy dla producentów i reżysera tego samego filmu.

fot. okładka płyty

 

„Początkowo podchodziłem do muzyki Mietka Kosza jak kustosz, chciałem zachować wszystkie granice tej formy. Okazało się, że to nie działa, bo zmienił się język. Udało nam się stworzyć muzykę, która nawiązuje do języka Kosza, ale trafi do współczesnego widza” – mówi w wywiadach Leszek Możdżer.

Recenzja płyty „Ikar. Legenda Mietka Kosza” – Leszek Możdżer (Agora Muzyka, 2019)

Muzyka potrafi być bardzo silnym czynnikiem pobudzającym wyobraźnię. Tworzy idealne tło i nastrój, dodając chwilom magii, której brak w szarej codzienności. Jak natomiast przeistoczyć muzykę w samodzielną bohaterkę, idącą ramię w ramię z postacią graną przez aktora? Odpowiedź na to pytanie na pewno zna Leszek Możdżer, autor muzyki do filmu „Ikar. Legenda Mietka Kosza”. Srebrny Lew i nominacja do Fryderyka mówią same za siebie – te kompozycje nie są jedynie ilustracją.

Płyta z muzyką z filmu, opowiadającym o niewidomym jazzmanie jest dość obszernym i znaczącym uzupełnieniem ścieżki dźwiękowej, zaserwowanej widzom podczas seansu. Wzbogaca ona świat przedstawiony w filmie o nowe miejsca i sceny, tym razem wykreowane osobiście przez otulony dźwiękami umysł słuchacza. Oryginalnym i utrzymującym odbiorcę w filmowym otoczeniu zabiegiem jest wplecenie fragmentów dialogów w kompozycje. Łatwiej jest wówczas przywołać w myślach daną sytuację ekranową, a co za tym idzie, szybciej zorientujemy się jak niezwykle precyzyjnie muzyka Możdżera potrafi oddać jej klimat.

Album ten jest również wspaniałym aktem uznania dla tytanicznej pracy kompozytora wykonanej przy tworzeniu soundtracku. Jak relacjonuje sam Możdżer, poświęcił rok pracy nad ścieżką dźwiękową, tworzył nieprzerwanie żyjąc wśród specjalistycznie rozmieszczonych mikrofonów, a nawet kupił i umyślnie rozstroił pianino – wszystko to, by oddać klimat jazzu lat 60. i 70. Brzmienie rozstrojonego instrumentu, który zapewne przez długi czas towarzyszył Mietkowi Koszowi w pierwszych latach jego kariery, najmocniej słychać w utworze zatytułowanym „Ikar i temat pierwszy”. Na specjalne wyróżnienie zasługuje jednak jazzowa interpretacja Chopinowskiej „Etiudy Rewolucyjnej Op. 10 Nr 12”, nagranie to podkreśla indywidualizm, którym odznaczał się Kosz. Odzwierciedla połączenie jego klasycznych korzeni i samodzielnie wykreowanej jazzowej stylistyki gry.

Album ten jest pozycją – portalem. Przenosi do miejsc i czasów, w których być może nigdy nie byliśmy, a jednak pozwala na szczegółowe przeżywanie wszystkich aspektów tychże wewnętrznych podróży. Wzbudza poruszenie, emocjonuje, a przede wszystkim daje szansę bliżej poznać drugą główną bohaterkę filmu – muzykę samą w sobie. W tej syntezie jazzowych brzmień polski lat 60. i 70. z współczesną muzyką filmową, Możdżer obrazuje bogactwem dźwięków beznadziejną drogę Ikara do światła, które okazuje się oślepiające. Brawa za przepiękny dowód wrażliwości, która pozwoliła na opowiedzenie historii muzyka, jego własnym, niedostatecznie wykorzystanym językiem.

Daria Trojanowska

 

Dodaj komentarz