TOP 4 najlepszych polskich koncertów Fest Festivalu

23-24 sierpnia 2019 roku w Parku Śląskim w Chorzowie odbyła się pierwsza edycja Fest Festivalu. Nazwy wielkich zagranicznych artystów przykuwały uwagę za każdym razem, gdy wyświetlały się one na bilbordach czy ekranach telefonów. Alan Walker, Disclosure czy Jaden Smith to tylko nieliczni artyści z wyżej wymienionego zagranicznego line-upu. My jednak skupimy się na polskich koncertach odbywających się w ramach Fest Festivalu i wyłonimy te, które zostały najlepiej zrealizowane i to one będą polską wizytówką Festa przez najbliższy rok.

Wybrać nie było łatwo, iż naprawdę wielu polskich artystów wystąpiło podczas Festiwalu, dodatkowo robiąc sobie dobrą reklamę na przyszłość. A oto nasze Top 4 polskich koncertów na Fest Festivalu:

fot. Łukasz Dębowski

4. Kwiat Jabłoni. Miejsce czwarte przypadło rodzeństwu Kasi i Jackowi Sienkiewicz, którzy zagrali swój koncert drugiego dnia festiwalu na scenie Silesia Stage. Trafili oni o tyle źle z godziną, że przez cały czas trwania koncertu scena jak i publika skąpana była w pełnym słońcu. Tak to niestety jest, gdy koncert zostaje zaplanowany na godzinę 14, a pogoda rozpieszcza ciepłem aż nadto. Nie ma jednak tego złego, gdyż ludzie schronili się pod pobliskimi drzewami i stamtąd uczestniczyli w koncercie, przez co klimat występu zrobił się nieco bardziej swojski. Skupiając się jednak na samych wrażeniach muzycznych można rzec, iż takie koncerty są potrzebne na festiwalach. Artyści świetnie przygotowali publiczność na dalszą część dnia, gdyż potrafili ukoić zmysły oraz przekazali masę pozytywnej energii w eter. Przyjemne głosy, niebanalne kompozycje oraz swoboda na scenie zdecydowanie przemawiają za Kasią i Jackiem.

3. Mery Spolsky. Na zakończenie dnia pierwszego na scenie przeznaczonej wyłącznie dla artystów z Kayaxu (Stage by My Name Is New) mogliśmy ujrzeć zawsze uśmiechniętą Mery Spolsky. Fakt grania przez Marysię koncertu o godzinie 22 mógł spowodować luki w frekwencji wśród publiczności, gdyż dokładnie o tej samej godzinie swoje koncerty dawali także ScHoolboyQ oraz Natalia Szroeder. Nie przeszkodziło to jednak artystce dać jednego z lepszych polskich występów podczas Fest Festivalu. Co od razu rzuca się w oczy to doskonały kontakt Mery z publicznością oraz bardzo duża energiczność na scenie.

Artystka zagrała nawet utwory „Bigotka” oraz „Techno smutek” z swojej niewydanej jeszcze drugiej płyty. Utwory te jak i singlowy „Fak” najbardziej poruszyły publiczność tego dnia, a to za sprawą swojej mocno elektronicznej stylistyki. Trafnie można je porównać do zespołu Die Antwoord i ich utworów „Banana Brain” czy „I Don’t Care”. To było zdecydowanie dobre zamknięcie sceny New dnia pierwszego.

2. Otsochodzi. Drugie miejsce przypadło Otsochodzi i jego koncertowi na Tent Stage rozegranego pierwszego dnia festiwalu. Raper po raz kolejny udowodnił, że w kategorii grania koncertów jest on w ścisłej czołówce polskiej sceny rapowej. Zgromadzona pod namiotem publiczność mogła być w pełni usatysfakcjonowana, gdyż Miłosz zagrał utwory z płyt „Miłość”, „Nowy Kolor”, a nawet z albumu „Slam”. Poza tym wybrzmiał także najnowszy singiel Otso, czyli utwór „Mów”.

Co warto zauważyć, to fakt braku hypemana u boku Młodego Jana za co należą się słowa uznania. Otsochodzi sam sobie radzi ze wszystkimi utworami (za gramofonami stał Phunk’ill), co na polskiej scenie bywa coraz rzadsze. Na tej samej scenie zagrali chociażby Young Igi z jednym hypemanem oraz Bedoes, który potrzebował aż dwóch pomocników na wokalu, aby zrobić show.

Jak poinformował Miłosz na swoich social mediach, koncert na Fest Festivalu był jego jednym z ostatnich rozegranych koncertów w tym roku.

1. Daria Zawiałow. Niekwestionowanie najlepszy koncert na Fescie dała Daria Zawiałow i jej niezawodny zespół. Odbył się on między godziną 18:15, a 19:15 na Main Stage oraz „konkurował” z koncertem Smolastego na scenie sąsiedniej. Od samego początku występ przenosił słuchacza w świat „Helsinek”, a to stało się za sprawą dobrze ułożonej setlisty i jeszcze lepszego wykonania danych utworów na żywo. Między “helsinkowymi” kompozycjami mogliśmy także usłyszeć „Lwy” czy przenieść się do „Malinowego Chruśniaku”, a na uznanie zasługuje na pewno genialne wykonanie „Szarych Miraży” Maanamu.

Ważnymi punktami koncertu było wykonanie fertycznego „Nie Dobiję Się Do Ciebie”, który wprawił całą publikę w liczne podskoki i śpiewy, zawsze poruszającej „Szarówki” zyskującej na żywo dwa razy więcej artystycznego wydźwięku oraz „Punk Fu!”, który swoją pracą gitar idealnie sprawdza się na tego typu wydarzeniach. Osoba Darii i jej postawa na koncertach również ma wielki wpływ na całość odbioru audiowizualnego przez uczestników koncertów. A tutaj także nie można mieć nic do zarzucenia, gdyż między utworami Daria potrafi porozmawiać z publicznością, a przez cały czas trwania koncertu jest wysoce energiczna i uśmiechnięta.

Mateusz Kiejnig

 

Dodaj komentarz