Cyrk Deriglasoff – “Magia y tresura”

Nasz ocena

Cyrk Deriglasoff to projekt Olafa Deriglasoffa. 1 kwietnia ukazała się ich płyta pt. “Magia y tresura”. Cyrk to metafora pogmatwanej rzeczywistości, ironiczny komentarz do współczesnego świata. Poznajcie naszą recenzję tego albumu.

Recenzja płyty “Magia y tresura” – Cyrk Deriglasoff (Laudanum Rekords, 2019)

Olaf Deriglasoff to muzyk z długim stażem i sporym bagażem artystycznych dokonań. Współpracował z Kazikiem Staszewskim, Maćkiem Maleńczukiem, produkował wiele albumów, w tym Dr. Misio i pamiętny Yugoton, na swoim koncie ma też autorskie propozycje. Był też częścią Męskiego Grania Orkiestry w 2014 roku (“Elektryczny”). Tym razem powraca z Cyrkiem Deriglasoffa, który wydał płytę “Magia y tresura”.

Trzeba jednak zaznaczyć, że Cyrk to nie tylko Olaf, ale także inni doświadczeni muzycy. Ich pomysły stają się częścią tej muzyki, którą można umieścić w kabaretowo-bałkańskim rock’n’rollu. Do tego poszczególne kompozycje nacechowane są punkową energią.

Na prowadzenie wychodzi potężnie brzmiąca sekcja instrumentów dętych. Na drugim planie wysuwa się rytmika perkusji i nieprzyzwoicie frywolnie prezentujące się gdzieniegdzie gitary. Całość wydaje się poddana spontanicznym zachowaniom. Bywa, że gdzieś coś nierówno współgra ze sobą, czasem szumi i niedomaga. Ma to swoją niepowtarzalną jakość. Przypuszczalnie kolejna próba nagrania tych kompozycji, mogłaby je totalnie odmienić i nic nie wyglądałoby już tak samo.

Czasem zespół wkracza na pole muzyki dancingowej, choć na żadnym wieczorku tanecznym, nikt nie miałaby odwagi tego zagrać (“Córki nie ma w domu”). To taki błysk znany chociażby z twórczości Atrakcyjnego Kazimierza (ktoś pamięta?). Ten delikatny pastisz i puszczenie oka do słuchacza powoduje, że za każdym razem mamy wykroczenie poza przyjęte normy.

Olaf potrafi bawić się słowem, pisać błyskotliwe teksty, ale też sprawnie zawierać w nich ważne tematy (“Magia y tresura”). Umiejętne spojrzenie na przywary dzisiejszego świata to sztuka (“Pies mądrości”). Trochę kpiarsko, trochę z przekąsem. Bywa, że niektóre motywy muzyczne kojarzą nam się z bardziej przaśnymi naleciałościami, które tu nabierają nowego znaczenia (“Dottore Vaffancul”).

Olaf Deriglasoff wciąż nie zatracił swojego artystycznego łobuzerstwa, a w jego nowych kompozycjach trafne jest nie tylko słowo, ale również muzyczna puenta. Jakby każda piosenka była skrojona pod przemyślenia Olafa.

Na tej płycie został zaszczepiony bardzo naturalny, czasem wręcz uliczny dynamizm. Deriglasoff nie zgubił własnej charakterystyki i urokliwej bezczelności. Trzeba przyznać, że ten cały “Cyrk” jest jednym z ciekawszych projektów, jakie stworzył. Tym bardziej wypada poznać. Dla fanów gratka, dla nieobeznanych warta uwagi ciekawostka.

Łukasz Dębowski

 

fot. materiały promocyjne

Dodaj komentarz