Teledysk do piosenki “Koko” Katarzyny Groniec

Katarzyna Groniec prezentuje teledysk do kolejnego singla pt. “Koko”. Piosenka pochodzi z najnowszej płyty wokalistki. Album “Ach!” miał swoją premierę w marcu 2018 roku i zdobył nominację do nagrody Fryderyk 2019.

Jak informuje Katarzyna Groniec:

„Koko” to piosenka o zamarzaniu, o letargu. Czasem wpada się w taki, gdy temperatura w związku dramatycznie spada, ale on trwa, choć w zasadzie nie ma po co. Impulsem do jej powstania była myśl o śmierci w górach. Podobno alpiniści zasypiają w sposób bezbolesny. Sam moment zamarzania to ulga po znojach, po wdrapywaniu się w górę, walce z żywiołem. I ten moment jest wybawieniem; nie jest zimno, ani strasznie. Tak też miał wyglądać teledysk – w bieli i pastelowych kolorach. Bardzo ważne było dla mnie, żeby zostawić furtkę, nie mówić, że to już jest grób miłości, relacji. I tą furtką jest w teledysku roślina wyrastająca z człowieka. 

 

muzyka i słowa: Katarzyna Groniec

perkusja: Łukasz Sobolak

gitary elektryczne / gitara basowa: Marcin Bors

dodatkowe głosy: Barbara Wrońska

aranżacja: Łukasz Damrych

 

Każdy ma swoją Ziemię Obiecaną. Coś za czym tęskni, czego mu brak, co chciałby, a nie może albo miał i utracił. Ziemia Utracona. Dobry tytuł na tomik poezji gdyby nie był parafrazą T.S.Eliota. „Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień“ pisał poeta w „Ziemi Jałowej“. To prawda. Niezłe też bywają te poprzedzające kwiecień… ale co z tego? W końcu i tak nadchodzi wiosna.

„Ach!“, bo taki jest tytuł nowego albumu, opowie o ziemi jałowej, ziemi utraconej i ziemi obiecanej, do której docieramy, rozmieniamy ją na drobne i znów tracimy. I od początku, bo wszystko jest cyklem co jakiś czas kończącym się dobrze! W końcu wracamy do życia, ale pod jednym warunkiem. Że wciąż mamy kogo kochać.

Czy jestem szczęśliwa? Tak. Właściwie mogłabym powiedzieć: jak nigdy dotąd. Spokojna, jasna, świadoma. Dlaczego więc moje piosenki są smutne? Nie wiem. Najłatwiej byłoby powiedzieć (często to mówię na odczepnego) – bo lubię smutek. I nie mówić nic więcej. Ale to jest coś więcej. Coś, co wypływa gdzieś z głębi, z trzewi, kiedy zdarza mi się układać melodię i dopasowywać do niej słowa. Jak gdybym zapadała się w jakiś inny świat pełny echa i błękitu, który swoim pięknem onieśmiela tę drugą, starającą się twardo stąpać po ziemi, mnie. Z kolei ta druga ja, którą zawstydza miękkość tej pierwszej, potrafi ten melancholijno-lazurowy świat bezlitośnie wykpić. Wyciągam zatem samą siebie z błękitnego jeziora za włosy, jak baron Munchhausen wyciągnął siebie z bagien, a potem znów w to jezioro nurkuję. Czy zatem kłamię tak jak on? Bardzo możliwe…

Teksty na płytę w większości napisała Katarzyna Groniec, oprócz trzech, których autorką jest Barbara Wrońska (Na pół, Nie Kocham, Się Rozpłacz). Muzykę skomponowali – Marcin Macuk (Hey), Barbara Wrońska i Katarzyna Groniec.

Dodaj komentarz