Wojtek Mazolewski i jego “Chaos pełen idei”

Nasz ocena

Recenzja płyty “Chaos pełen idei” – Wojtek Mazolewski (Wydawnictwo AGORA, 2016)

Tytuł nowej płyty Wojtka Mazolewskiego jest podpowiedzią, czego możemy się spodziewać. “Chaos pełen idei” sugeruje, że mamy do czynienia z różnorodnością, sięganiem do wielu inspiracji i przełożeniem ich na własne potrzeby.

Ten pozorny chaos panuje tu tylko w pewnym wymiarze. Piosenki w większej części skomponowane zostały przez Wojtka. Znajdziemy tu jednak o wiele więcej. Od Kylie Minogue, po Nirvanę. Kilka momentów jest mocno zaskakujących. Oczywiście całość podszyta jest żywym instrumentarium, z jazzującym podtekstem, ale w końcu to akurat nie powinno dziwić.

Po pierwszych przesłuchaniach ta płyta nie chwyta. Dopiero kilkukrotne zaznajomienie się z tym materiałem, autoryzuje szyfr do tego albumu jako całości. Pozwala dotrzeć do pewnych niuansów, ogarnąć tę muzyczną wielowątkowość i nauczyć się czerpać z niej przyjemność.

Nawet jeśli coś już znamy, słyszeliśmy wcześniej, dociera do nas i krystalizuje się dopiero po pewnej chwili. Tak jest z niejednoznacznym połączeniem kawałka Nirvany z Kylie Minogue tj. “Love At First Sight / Heart Shapped Box”, gdzie gościnnie pojawiła się Misia Furtak.

Jednak ten chaos związany z tymi piosenkami po czasie ustępuje i pozwala cieszyć się tak niestandardowym wykonaniem. Nie inaczej jest z “White Rabbit”, wyciągniętym z repertuaru Jefferson Airplane. Charyzma Ani RUSOWICZ w tym miejscu ma niebagatelne znaczenie.

Najbardziej przebojowo, ale nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, lecz wyłapując muzyczną energię, wypadają “Organizmy piękne”, gdzie delikatny głos Justyny Święs (The Dumplings) nadaje dodatkowej wartości tej kompozycji.

Świetnie wypada też Piotr Zioła w “Kolorze czerwieni” (jakże udany debiut tekściarski!). Swoje piętno odbili też John Porter i Wojciech Waglewski. Nie można pominąć najpiękniejszego momentu pt. “Angel Of The Morning / Bangkok”, gdzie Natalia Przybysz dała najlepszy popis swoich możliwości.

Niełatwo rozprawić się z tą płytą. Wiele tu muzycznych smaczków, występujących pod postacią chociażby instrumentów dętych. Jednak niewątpliwie warto zmierzyć się z tymi utworami. Za każdym razem łatwiej się je pochłania.

A przecież dzieje się tu znacznie więcej. “Vademecum skauta” Lady Panku, “Day – O (The Banana Boat Song)”, raper Vienio, instrumentalne dodatki… Dzieje się wiele, lecz niczego nie jest za dużo. I to jest też jeden z największych atutów “Chaosu pełnego idei”.

Łukasz Dębowski

Dodaj komentarz