,

„Tworzę muzykę, której sam chciałbym słuchać” – .noa. [WYWIAD]

„laski” od .noa. to letni numer, który bawi się znaczeniem słowa i związanymi z nim skojarzeniami, zamiast bezrefleksyjnie powielać utarte schematy. To nie jest „piosenka o dziewczynach”, lecz o energii, wolności i czerpaniu radości z chwili. Więcej można dowiedzieć się z naszego wywiadu z młodym artystą.

fot. materiały prasowe

„laski” od .noa. to letni numer, który bawi się znaczeniem słowa i związanymi z nim skojarzeniami, zamiast bezrefleksyjnie powielać utarte schematy. To nie jest „piosenka o dziewczynach”, lecz o energii, wolności i czerpaniu radości z chwili. Więcej można dowiedzieć się z naszego wywiadu z młodym artystą.

„laski” już samym tytułem zwraca uwagę i może budzić różne interpretacje. Co było punktem wyjścia do tego numeru – ogólna obserwacja, zabawa językiem czy konkretna historia?

Powodem napisania tej piosenki była sytuacja, przez którą moja dziewczyna się gorzej poczuła. Chciałem jej jakoś pomóc, poprawić jej humor i przekazać, że będzie okej – i że przecież jest mocną dziewczyną i nie ma się czego obawiać. Zauważyłem, że wiele młodych dziewczyn wpada w dołki, znajduje się w sytuacji, kiedy brakuje im pewności siebie i czują, że są w sytuacji bez wyjścia. Mam nadzieję, że „laski” spowoduje, że się uśmiechną i zrozumieją, że dziewczyny mają moc, a życie jest za krótkie, by się nim nie cieszyć.

Na ile ten utwór był dla Ciebie eksperymentem z formą, a na ile naturalnym rozwinięciem tego, co robiłeś wcześniej?

Trochę jednego i drugiego. Nadal robię muzykę, która jest melodyjna, ale tutaj bardziej pobawiłem się groove’em i prostszą formą. Chciałem stworzyć numer, który od razu wpada w ucho, daje dobrą energię i powoduje, że ludzie czują się lepiej. Cały czas eksperymentuję z przeróżnymi stylami, gatunkami i beatami. Nie chcę jako artysta zamykać się w jednej szufladzie. Ale jeśli miałbym to uprościć, można powiedzieć, że piszę głównie dwa rodzaje piosenek: pierwszy, o moich osobistych doświadczeniach miłosnych, a drugi – to mój komentarz społeczny na to, co obserwuję w swoim otoczeniu, na to z czym boryka się współczesna młodzież. „laski” to chyba jednak coś pomiędzy.

Czy „laski” od początku miały mieć taki wakacyjny, swobodny charakter, czy to efekt końcowy pracy nad brzmieniem?

Raczej od początku założyłem, że chcę stworzyć piosenkę, której beat powoduję, że chcąc czy nie chcąc zaczynasz się ruszać, że będzie to letni numer. Inspiracje do tej piosenki składały się z m.in. Justin Timberlake, The Kid LAROI, MIÜ itp. Zacząłem od beatu, który od razu dał mi taki letni vibe. Później tekst, melodia i teledysk naturalnie przyszły w tym samym klimacie.

Za co Ty osobiście lubisz ten utwór? Czy jest coś, co według Ciebie jest jego największą wartością?

Lubię go za prostotę. Nie udaje czegoś, czym nie jest. To numer, którego można po prostu słuchać, dobrze się przy nim bawić i poczuć się lepiej. Myślę, że jego największą siłą jest energia i refren, który łatwo zapamiętać, nucić sobie cały dzień i nosić ten letni klimat ze sobą.

W pełni odpowiadasz za ten singiel. Jak na dzień dzisiejszy czujesz się jako kompozytor i autor tekstu?

Cały czas się uczę i wiem, że mam jeszcze dużo do rozwoju. Ale jednocześnie czuję, że z każdym kolejnym utworem coraz lepiej wiem, co chcę przekazać i w jaką stronę chcę, aby moja muzyka szła. To daje mi dużą satysfakcję.

Jak ważna jest dla Ciebie warstwa tekstowa – bardziej jako opowieść, gra słów, czy emocjonalny zapis chwili? Czym inspirujesz się podczas pisania tekstów?

To zależy od utworu. Czasami ważniejsze są emocje, czasami gra słów albo klimat. Inspiruję się codziennymi sytuacjami, rozmowami, tym co widzę wokół siebie, ale najbardziej się inspiruje tym, co sam przeżywam. Lubię też zostawiać teksty trochę otwarte, żeby każdy mógł znaleźć w nich coś swojego.

Twoja muzyka łączy piosenkową melodyjność z rapowym pulsem – jak wygląda Twój proces szukania balansu między tymi dwoma światami?

Najczęściej zaczynam od bitu albo melodii. Potem próbuję różnych pomysłów i sprawdzam, co najlepiej działa. Nie zastanawiam się, czy to bardziej rap, czy bardziej pop. W ogóle nie lubię określania gatunków w muzyce, bo teraz jest tak dużo różnej muzyki, że np. coś może brzmieć jak jazz, rap, techno i pop na raz. I teraz jak określić, co to za gatunek muzyczny? Więc według mnie, jeśli brzmi dobrze i przemawia do mnie, to zostaje.

Do jakiego słuchacza kierujesz swoją muzykę – masz go w głowie podczas tworzenia, czy raczej nie zakładasz konkretnego odbiorcy?

Nie myślę o jednej grupie odbiorców. Nie traktuję piosenki jako produkt. Tworzę muzykę, której sam chciałbym słuchać. Jeśli ktoś poczuje ten sam klimat albo odnajdzie się w moich utworach, to bardzo mnie cieszy. Na moich koncertach spotykam się z tym, że nastolatkowie i ludzie po 40-tce, a nawet i więcej, razem się bawią do mojej muzyki. Dlatego wiek nie ma tutaj aż takiego znaczenia.

fot. materiały prasowe

Jak reagujesz na interpretacje Twoich utworów, które czasem mogą być zupełnie inne niż Twoja pierwotna intencja?

Lubię to. Uważam, że kiedy utwór trafia do ludzi, zaczyna żyć własnym życiem. Często ktoś zauważy w nim coś, o czym nawet nie pomyślałem podczas pisania. To jest jedna z najciekawszych rzeczy w muzyce i daje mi dużo satysfakcji, jako autora utworu.

„laski” to pojedynczy singiel czy element większej historii, która dopiero się buduje?

To zdecydowanie część większej całości. Każdy kolejny singiel pokazuje trochę inną stronę mojej muzyki, ma inną wrażliwość i odzwierciedla moją drogę muzyczną. Też każdy następny singiel przedstawia pewną przemianę muzyczną, którą przechodzę.

Czy pracujesz już nad większym projektem – EP-ką albo albumem – czy na razie skupiasz się na singlach i testowaniu kierunków?

Naturalnie jest, że artysta na początku swojej drogi testuje różne kierunki i eksperymentuje. Myślę, że nie przestanę tego robić. Ale tak, pracuję nad debiutancką EP-ką, która ma ukazać się jesienią. Dotychczasowe single są pewną ścieżką, która prowadzi do realizacji tego projektu. We wrześniu i październiku pojawią się już pierwsze single, które będą zapowiadać EP-kę i pokazywać różne strony tego projektu. Chcę, żeby całość była spójna i miała swój charakter, ale jednocześnie była różnorodna. Tak jak mówiłem wcześniej, nie chcę zamykać się w jednej szufladzie i mój pierwszy większy projekt wydawniczy też ma to ilustrować.

Masz już za sobą pierwsze koncerty. Jak czujesz się na scenie? I czego możemy spodziewać się po Twoich kolejnych koncertach?

W sumie koncertuję już od ponad roku. Zdarzają się i duże sceny, tj. festiwale czy dni miasta, ale również i bardzo małe: lokalne kluby i open mic-i. Staram się pokazywać swoją twórczość jak najczęściej się da. Na początku był stres, ale bardzo szybko zamienił się w frajdę. Najbardziej lubię moment, kiedy widzę reakcję ludzi i czuję, że się bawimy razem. Na kolejnych koncertach na pewno będzie jeszcze więcej energii, nowych utworów i jeszcze lepsze show, bo cały czas zbieram doświadczenie i się rozwijam. Najbardziej chcę doprowadzić do takiego momentu, że ludzie po moim koncercie zapamiętają go na długo i jak będą go wspominać to pomyślą sobie “kurde, ale to było niesamowite przeżycie”.

*****


  • Mieczysław Kosz – „Ikar. Solo na Jazz Jamboree” [RECENZJA]
  • 30-lecie płyty „Wszystko się może zdarzyć” Anity Lipnickiej