„Polska na zawsze pozostanie moim domem” – KejC [WYWIAD]

KejC to rosyjski artysta, który jeszcze w tym roku – w czwartą rocznicę napaści Rosji na Ukrainę – wydał album w języku polskim zatytułowany „Inutil Terrae Pondus”. O jego nieoczywistej drodze życiowej i artystycznej można dowiedzieć się z naszego wywiadu z artystą.

fot. materiały prasowe

Zacznijmy od samego pseudonimu – KejC. To ucieczka od tożsamości, jej przetworzenie, czy sposób na bezpieczne mówienie o rzeczach, które w Rosji mogłyby być niebezpieczne?

Przede wszystkim KejC to fonetyczny zapis inicjałów K.C., które z jednej strony podkreślają moje rosyjskie pochodzenie (dla red. – „KaCap”), a z drugiej – są częścią mojej historii życiowej.

Przyjechałeś do Polski jako nastolatek i – jak mówisz – „zakochałeś się w tym kraju”. Co dokładnie sprawiło, że Polska stała się dla Ciebie nie tylko miejscem życia, ale też inspiracją do tworzenia muzyki?

Ludzie. Naród Polski. Polacy. Chciałbym podkreślić, że poza Polską byłem również w USA, Turcji, Finlandii czy innych państwach świata. Ale to unikatowe połączenie cech ludzkich (empatia, wrażliwość, czułość, życzliwość, dążenie do sprawiedliwości, dbałość o tradycje, miłość do swojej Ojczyzny, mówienie w twarz, codzienna walka o swoją godność) wraz z trudną historią Rzeczypospolitej zbudowało akurat z Polaków coś unikalnego, coś, co budzi podziw i chęć powrotu do tego kraju. Mieszkałem w Polsce przez prawie 6 lat i zawsze będę mówił, że Polska na zawsze pozostanie moim domem. Moim miejscem siły i spokoju.

Piszesz po polsku o winie, wojnie i odpowiedzialności Rosjan. Czy język Polski daje ci większy dystans do tych emocji, czy wręcz przeciwnie – bardziej je odsłania.

Po pierwsze, przede wszystkim piszę po polsku, by dotrzeć do Polaków z przekazem: Rosja oraz Rosjanie, którzy pozostali w Rosji, nie są tacy, jak myślicie. Większość z Rosjan, którzy obecnie przebywają w państwach Europy bardzo się różni od tych, co teraz zabijają dzieci na Ukrainie. Pierwsi są wykształceni, przed wojną odwiedzali państwa cywilizowane, mają świadomość o tym, czym jest sumienie, czym jest demokracja, czym wolność różni się od swobody. Ale to jest zdecydowana mniejszość rosyjskich obywateli. Niestety, uważam, że znaczna część Polaków trochę nie rozumie, że Rosja to przede wszystkim państwo mentalnie azjatyckie, w którym mieszanka z różnych narodów ma świadomość niewolników, która po czterech latach wojny nie chce wyrażać swój sprzeciw wobec wojny, ani opuścić Rosji by przynajmniej nie płacić podatków, nie finansować zabójstwa niewinnych ludzi. Przypominam, że granice państwowe FR wciąż są otwarte, ale Rosjanie preferują tę całą sytuację przemilczeć. Jestem pewien, że nadejdzie czas zbierania kamieni.

Po drugie, język Polski daje mi poczucie przynależności do tego kraju. Jestem bardzo szczęśliwy, że wydałem album muzyczny akurat w języku polskim. To też mój szacunek wobec narodu, który w 2022 roku rzucił się na pomóc potrzebującym. Teraz, po czterech latach, czas (który leci) oraz niektóre osoby starają się zbagatelizować to poświęcenie Polaków. Ale w tamtych czasach byłem w Polsce i na własne oczy zobaczyłem, czym jest Polska. Po raz kolejny przekonałem się, iż to jest niesamowity kraj szlachetnych ludzi. O tym będę pamiętał. O tym trzeba pamiętać.

Po trzecie, piszę po polsku nie tylko o Rosji, lecz również o Polsce. Chcę przypomnieć Polakom, że mają bardzo trudną, ale też bardzo bogatą historię, która pokazuje, że w trudnych czasach zjednoczeni Polacy zawsze byli nie do pokonania. O tym też trzeba pamiętać.

 

fot. okładka płyty

„Inutile Terrae Pondus” – to tytuł w łacinie – „bezużyteczny ciężar ziemi”. Czy to bardziej opis świata, Rosji, czy może konkretnych relacji między ludźmi?

Po pierwsze, ten bezużyteczny ciężar ziemi to ja. Przez całe swoje życie myślałem, że Rosja nikogo nie napada, myślałem, że Rosjanie nie są aż tak bierni, źli i łatwo się przystosowujący do zbrodni wojennych swego państwa. Byłem też w różowych okularach. Ponadto byłem częścią tego elektoratu, częścią tego zbrodniczego systemu. Dziś mój świat runął, wszystko jest wyrzucone do kosza albo wywrócone do góry nogami. Do dziś nie mogę uwierzyć, że byłem ślepy i głupi. Ten album – to też krzyk rozpaczy. Nie mogę wybaczyć swojej krótkowzroczności.

Po drugie, ten bezużyteczny ciężar ziemi to, oczywiście Rosja, która niczym rak pożera inne państwa. W tych czasach cała Polska zbiera środki dla chorych na raka dzieci. Rosja zabija dzieci. Tego nie da się przetrawić.

W twoich wypowiedziach pojawia się szacunek do Polski i jej historii. Czy ten szacunek wynika bardziej z doświadczenia emocjonalnego, czy z kontrastu wobec tego, co zostawiłeś za sobą.

Postaram się odpowiedzieć w sposób następujący. Historia dla mnie (wraz z językiem oraz kuchnią) stanowi kod kulturowy tego czy innego narodu. Widzę w polskim rycerstwie, historii Polski to, co dzisiejszą Polskę stworzyło i to, na czym trzeba się skupiać w trudnych czasach. To są m.in. husarze, bitwa pod Grunwaldem, Racławickie kosy, bitwa pod Legnicą oraz wiele innych wydarzeń historycznych i społecznych. Historia łączy naród, historia ukrywa perełki narodowej dumy, które trzeba pokazywać, i o których trzeba dziś mówić.

Jeden z moich polskich znajomych powiedział mi, że dziś Polska się zmieniła i on wątpi, że na przykład, w przypadku teoretycznej napaści Rosji na Polskę większość Polaków pójdzie walczyć. Odpowiedziałem mu, że wcześniej też myślałem, że Rosjanie nie są już niewolnikami, i że na pewno nie pójdą zabijać niewinnych, jak kiedyś ich przodkowie. Ale historia pokazuje, że nic się nie zmieniło. Rosja, jak zawsze, pozostaje krainą niewyuczonych lekcji, korzysta ze swoich niewolników, ze swojego mięsa armatniego. Uważam, że Polska zaś musi pamiętać o Zawiszy Czarnym, o Władysławie, o Janie III Sobieskim, o Piłsudskim, o Zygmuncie III oraz innych Polakach, którzy wywalczyli wolność dla swego kraju.

Czy był moment, w którym muzyka przestała być dla ciebie tylko sztuką, a stała się formą moralnego obowiązku?

Tak, po 24 lutym 2022 roku mój świat runął. Po kilku latach na zawsze opuściłem Rosję, rzuciłem pracę i karierę. Pierwszy utwór w języku polskim („Pełen wir Rusów”) został stworzony w ciągu paru godzin, w lutym 2022 roku. Cały album (poza utworami „Intro” i „Chodź tu, Polsko”) – w ciągu paru miesięcy. Tworzyłem pod wpływem silnego wzburzenia, więc ten album to coś, co naturalnie wypłynęło ze mnie. Chciałem też powiedzieć Polakom, że nie jestem po stronie Rosji. Uważam to za swój moralny obowiązek.

Album jest bardzo ciężki w wymowie, ale jednocześnie literacki. Czy pisząc go, bardziej myślałeś jak raper, poeta czy świadek pewnych wydarzeń.

Czułem się jak sprawca, jak osoba współodpowiedzialna za krew niewinnych. Jak osoba współodpowiedzialna za to, że rosyjski żołnierz zabija dzieci, za to, że polski dzieciak, polski rodzic też musieli przynajmniej stracić poczucie komfortu, finansowo oraz moralnie zmierzać się z tą wojną, wywołaną przez kraj mojego pochodzenia. Po rozpoczęciu wojny mój syn miał 2 i pół miesiąca, urodził się w Polsce. Patrząc na niego, zawsze wyobrażałem sobie jego ukraińskich rówieśników, życie których teraz na zawsze jest zniszczone również przez moją współodpowiedzialność, moją przeszłość, moją głupotę, moje różowe okulary. Chciałem choćby częściowo zmyć ten brud, pokazać swój stosunek wobec Rosji. W jakiś sposób wyrazić swój sprzeciw.

Ukrywasz miejsce pobytu ze względów bezpieczeństwa. Czy w twoim przypadku anonimowość jest ochroną, czy też częścią narracji artystycznej?

Anonimowość to jedyny sposób chronić swoją rodzinę, przede wszystkim żonę i syna. Ale chciałbym powiedzieć, że choć ukrywam miejsce swojego pobytu z powodu treści swoich tekstów i swojego stosunku wobec Rosji, dziś chowam swoją twarz w tym również z powodu swojej niechlubnej przeszłości.

Jak wygląda twoje poczucie „domu” dziś – bardziej jako konkretne miejsce, język czy stan emocjonalny? Jak się czujesz, mieszkając poza miejscem urodzenia?

Nie tęsknię za Rosją. Tęsknię za Polską. Uważam Polskę za swój mój dom. Tu urodził się i został ochrzczony mój syn. Mam tu przyjaciół-Polaków. Kocham Polskę. Szkoda, że na razie nie mogę tu wrócić. I to nie z mojego powodu. Ale póki żyję będę o ten powrót walczył.

Czy twoja muzyka ma być formą sprzeciwu, terapii czy raczej świadectwem, które chcesz zostawić po sobie?

Chciałbym, żeby to było wszystko razem: sprzeciw, terapia, świadectwo. Dodam jeszcze, że również formą miłości. Wobec Polski i Polaków oczywiście.

Czy rap był dla ciebie od zawsze czymś interesującym? I czy dziś to właśnie ta forma jest dla ciebie najpełniejszym sposobem wypowiadania się o tak trudnych tematach?

Tworzyłem rap, rapowałem (w języku rosyjskim) odkąd siebie pamiętam. Urodziłem się w małym miasteczku na północy Rosji. Miałem dość trudne dzieciństwo, więc przez swoją twórczość, która wtedy stała się narzędziem, starałem się jakoś uporządkować swoje życie. Później, gdy dostałem prestiżową pracę i moja kariera zaczęła szybować w górę, myślałem, że rap pozostał cieniem przeszłości, ponieważ aż do początku wojny pisałem tylko i wyłącznie „do szuflady”. Nie wiedziałem, że zbrodnicza napaść Rosji, a później szlachetna postawa Polaków oraz obrzydliwe zachowanie Rosjan totalnie przekształtują mój światopogląd i stworzą Rosjanina, który zaczął tworzyć w języku polskim. Stworzą coś, co dziś nazywa się KejC.

 

KejC – „Inutil Terrae Pondus” [RECENZJA]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *