
„Przesilenie” to zbiór utworów znanych z dotychczasowej twórczości Kwiatu Jabłoni, nagranych na żywo z 34-osobową orkiestrą. Jak wypada taka prezentacja wybranych piosenek zespołu? O tym w naszej recenzji.
fot. okładka albumu
Recenzja płyty „Przesilenie” – Kwiat Jabłoni (2026)
Jak podkreśla sam duet Kwiat Jabłoni, projekt „Przesilenie” stanowi kulminację ich działań artystycznych. Pojawia się jednak pytanie: czy zespołowi, który zyskał popularność dzięki kameralnym, zacisznym prezentacjom folk-popowych utworów, potrzeba orkiestrowego przepychu i większego rozmachu? Czy w tym przypadku – więcej niekoniecznie znaczy lepiej? Niewątpliwie takie przedsięwzięcie może budzić wątpliwości, choć przecież zaprezentowane kompozycje zachowują urok, za który publiczność ich pokochała.
Na pewno taka odsłona znanych i lubianych utworów grupy jest znacznie ciekawsza niż zwykłe „the best of”. W czasach muzyki cyfrowej wydawanie największych przebojów straciło już rację bytu. Kwiat Jabłoni zebrał więc swoje przeboje i bardziej rozpoznawalne piosenki, nagrywając je z orkiestrą symfoniczną pod dyrekcją Mateusza Gwizdałły. Materiał został zarejestrowany w Sali Widowiskowej Zespołu „Mazowsze” w Otrębusach, gdzie w pełni wykorzystano możliwości tego miejsca, zmieniając aranżacje – co w przypadku takiego repertuaru wcale nie jest łatwe. Jak zatem prezentuje się efekt końcowy?
Pewien rozmach i patos, nieunikniony w tego typu projektach, miejscami przyćmiewa intymny charakter repertuaru, co w niektórych momentach bywa przytłaczające. Fani przyzwyczajeni do oszczędnych kompozycji, w których głównie mandolina i pianino współgrają z tekstem, mogą poczuć się nieco zagubieni w tej produkcji – potwierdza to nieco przekombinowany utwór „Dom”. Na szczęście nie każda propozycja na albumie wywołuje takie wrażenie. Przykładem jest starannie i z umiarem rozpisane „Lego”, a powściągliwy numer „Niemożliwie”, otwierający płytę, pięknie wprowadza słuchacza w jej klimat.
Warto podkreślić, że żadna z propozycji nie utraciła swojej charakterystycznej melodii, co można uznać za sukces – w końcu fundamentem każdej piosenki Kwiatu Jabłoni jest prosta, nieskomplikowana – łatwo zapadająca w pamięć – linia melodyczna. Potwierdzają to całe frazy, które fani chętnie odśpiewują podczas klubowych koncertów. W orkiestrowych aranżacjach śpiewanie nie będzie oczywiste, ponieważ trzeba uwzględnić powściągliwość wynikającą z przestrzeni, w których zespół obecnie ogrywa ten materiał. No cóż – coś za coś.
Dobrze, że w symfonicznych aranżacjach nie ginie oryginalne brzmienie instrumentów wykorzystywanych przez rozbudowany o gitary i perkusję skład bandu – doskonale słychać to w wyważonym kawałku „Drogi proste”.
Nie jest łatwo nie zgubić tego, co najcenniejsze w kompozycjach Kwiatu Jabłoni w tak dużym projekcie. I choć nie każdy element wypada przekonująco, w ogólnym rozrachunku otrzymaliśmy zmyślne, choć jednorazowe wydarzenie. Warto traktować je raczej jako ciekawostkę i swoiste podsumowanie dotychczasowej działalności, niż jako kierunek, w którym rodzeństwo Sienkiewiczów będzie podążać. W ich przypadku to, co bezpośrednio podane, smakuje przecież najlepiej – i tego się trzymajmy. Być może „Przesilenie” musiało powstać, żeby to zrozumieć.
Z drugiej strony, taka projekcja ich muzyki pokazuje, że grupa zdobyła już w Polsce wiele, stąd może pozwolić sobie na różne eksperymenty. I choć z całą pewnością wypełniliby już niejeden stadion, to coraz większa transformacja nie wyszłaby im chyba na dobre.
Łukasz Dębowski
Łydka Grubasa i Kwiat Jabłoni z nową wersją utworu „Wzięli zamknęli mi klub”


![Najlepsze rapowe płyty 2025 roku [RANKING]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/01/Najlepsze-rapowe-plyty-2025-roku-RANKING-300x300.png)



