Od intymności po radiowe hity. Fukaj „Znajdź mnie w tym” [RECENZJA]

Nasz ocena

23 stycznia 2026 roku ukazała się nowa płyta Fukaja zatytułowana „Znajdź mnie w tym”. Album stanowi kolejny, istotny etap w artystycznym rozwoju jednego z najbardziej wyrazistych głosów młodego pokolenia polskiej sceny muzycznej. Zapraszamy do zapoznania się z naszą recenzją tego wydarzenia.

fot. okładka albumu

Recenzja płyty „Znajdź mnie w tym” – Fukaj (SBM Label, 2026)

Premiera trzeciego solowego albumu Fukaja to wydarzenie, na które polska scena alternatywno-rapowa czekała z dużą ciekawością. „Znajdź mnie w tym” nie jest kolejnym zbiorem piosenek. To manifest artysty, który przestał przepraszać za intensywność swoich emocji, zrzucając łatkę „młodego talentu” i zdobywając miano świadomego, dojrzałego twórcy.

Ewolucja brzmienia

Album imponuje różnorodnością. Obok melancholijnych fragmentów pojawiają się numery nasycone brudną, rockową energią, które pokazują, że w Fukaju drzemie więcej buntownika, niż mogły sugerować dotychczasowe single. To świadoma decyzja o pokazaniu pełni swojej osobowości – od euforycznych szczytów po mroczne zakamarki myśli. Już pierwsze dźwięki otwierającej płytę „Inercji” pokazują, że artysta podąża w kierunku, którego wielu mogło się domyślać, ale nikt nie spodziewał się tak dopracowanej formy.

Liryczna szczerość

Teksty albumu to zapis walki z własnymi demonami i próba odnalezienia stabilizacji w świecie, który pędzi zbyt szybko. W „Nie wiem co to dom” Fukaj pokazuje swoją najbardziej kruche oblicze. Melancholia tego utworu nie jest sztucznie dopasowana do gustu słuchaczy. To surowy zapis zagubienia, w którym rapowy rodowód miesza się z alternatywnym, niemal szeptanym brzmieniem. Boleśnie szczery jest także w „Dziękuję” oraz w subtelnych, pamiętnikowych momentach, co sprawia, że album odbiera się jako bardzo osobiste doświadczenie. Teksty poruszają zarówno trudne sytuacje, jak i ulotne radości codzienności, balansując między refleksją nad stratą a małymi przyjemnościami życia. Taka szczerość sprawia, że słuchacz czuje, iż ma do czynienia z albumem nie tylko przemyślanym muzycznie, ale też głęboko emocjonalnym.

Goście, którzy dopełniają obraz

Fundamentem albumu są przemyślane kolaboracje, które mapują jego emocjonalny krajobraz. Otwiera go mroczny, szeptany dialog w utworze tytułowym z Kasią Lins, w którym artyści wspólnie mierzą się z lękiem przed niezrozumieniem i emocjonalnym wycofaniem.

Kolejnym filarem jest eskapistyczny, pełen czułości hymn „Zabiorę Cię tam” z Vito Bambino. To bez wątpienia numer jeden tej płyty, co potwierdzają miliony odtworzeń w serwisach streamingowych jeszcze przed premierą. Chemia między artystami sprawia, że utwór błyskawicznie stał się największym hitem wydawnictwa, idealnie balansując między radiową nośnością a artystyczną głębią.

Nowoczesny, sypialniany pop w „Wszystko znika przy Tobie” nagrany w duecie z Zalią, jedną z najczęściej obecnie granych artystek radiowych, przynosi kojący obraz intymności wymazującej zewnętrzny świat. Z kolei bracia Kacperczyk w „Potwory z szafy” wnoszą precyzyjnie skrojony indie-rockowy nastrój, który naturalnie uzupełnia się z wrażliwością gospodarza w szczerej konfrontacji z własnymi demonami. Współtworzony z Livką „Pierwszy raz” wyróżnia się charakterystycznym wokalem artystki, nadającym kompozycji eteryczny i kruchy ton. W połączeniu z oszczędną, intymną narracją rapera utwór staje się jednym z najbardziej subtelnych momentów albumu.

Fukaj z wyraźną dojrzałością balansuje między tymi różnorodnymi estetykami, sprawiając, że zaproszeni goście nie tylko dopełniają jego wizję, lecz wspólnie z nim tworzą wielowymiarowy manifest pokoleniowej wrażliwości.

Przeplatana skrajność

Różnorodność albumu momentami działa na jego niekorzyść. Z jednej strony mamy radiowe, lekkie i pozytywne utwory, z drugiej intymne, pamiętnikowe fragmenty, niemal szepczące do słuchacza o zagubieniu. Kontrast między tymi skrajnościami sprawia, że słuchacz co kawałek przeżywa inny nastrój i musi szybko przestawić się emocjonalnie, co może wprowadzać momentami dezorientację.

Podsumowanie

„Znajdź mnie w tym” to dowód na ostateczne artystyczne wyzwolenie Fukaja, w którym fuzja radiowej przystępności spotyka się z bezwzględną szczerością. Choć ta ogromna emocjonalna amplituda może momentami dezorientować, to właśnie w braku kompromisów tkwi największa siła materiału. To wielowymiarowy portret pokoleniowej wrażliwości – album, który nie musi krzyczeć, by zostać zapamiętanym. Artysta udowadnia, że dojrzałość polega na odwadze bycia kruchym, sprawiając, że na tej płycie najgłośniej wybrzmiewają te najcichsze, najbardziej intymne momenty.

Hubert Rydz

 

Fukaj i Zalia prezentują nowy singiel „Wszystko znika przy tobie”

Zostaw odpowiedź