Hanna Banaszak – “Stoję na tobie Ziemio” [RECENZJA]

Album „Stoję na tobie Ziemio” zawiera 12 autorskich kompozycji Hanny Banaszak do wierszy i tekstów Wisławy Szymborskiej, Witolda Gombrowicza, Tadeusza Różewicza, Josepha Brodsky’ego, Wojciecha Młynarskiego i Doroty Czupkiewicz oraz autorstwa samej artystki. Poznajcie naszą recenzję tego albumu.

Recenzja płyty “Stoję na tobie Ziemio” – Hanna Banaszak (Agora Muzyka, 2020)

Hanna Banaszak nie nagrywa dla samego nagrywania. Pojawia się niespodziewanie, by wysłać wiadomość, w której znajdziemy ważne słowo, przekaz i interpretację godną artysty. Choć jej nowa płyta „Stoję na tobie Ziemio” daleka jest od przebojowości, to niesie ze sobą niemały ładunek emocjonalny, ale w lżejszym, niż można by się spodziewać otoczeniu muzycznym.

Muzyka równoważy niełatwą poezję, którą wokalistka skrupulatnie wybrała na ten album. A wśród wierszy znajdziemy twórczość Tadeusza Różewicza, Josepha Brodsky’ego (tłum. Stanisława Barańczaka), Wojciecha Młynarskiego, Witolda Gombrowicza, Doroty Czupkiewicz oraz Wisławy Szymborskiej. To właśnie noblistka pojawia się na tej płycie najczęściej, a jej słynna „Nienawiść”, nagrana przez Banaszak 10 lat temu, staje się mocnym akcentem całości. Mroczny, potęgujący doznania poprzez bardziej recytowaną, niż śpiewaną formę utwór, starannie został wyróżniony przez wokalistkę.  Znalazło się także miejsce dla dwóch tekstów samej interpretatorki i nie ma dysproporcji pomiędzy nimi, a wspomnianymi wierszami.

Poszczególne momenty różnią się od siebie – krótkie formy recytacji bez muzyki przeplatają się z instrumentalnymi momentami podszytymi wokalizami, tlącą się bałkańską nutą i drobiazgami orientalnymi. Trzon jednak stanowią utwory muzyczne ze starannie wybranymi tekstami, które mają na swój sposób – nie tyle wstrząsać – co dawać do myślenia („Pierwsza fotografia…”). To człowiek jako jednostka targana przez różne emocje, które potrafią wyzwolić w nim nieprzewidywalne zachowania, staje w epicentrum tych jakże znaczących w każdym momencie pieśni. Bez względu czy dostajemy egzotyczne, surowe bębny, czy też brazylijskie rytmy, zawsze znajdują one swoje należyte zastosowanie („Stoję na tobie Ziemio”).

To mądra płyta, ze sprawnie poprowadzonymi kompozycjami, chociaż to akurat nie jest zaskakujące, bo artystka zebrała pokaźny zespół, który tchnął w ten album życie. Warstwa muzyczna nie ogranicza tych utworów, ale też nie przeciąża ich. Wystarczy mocna warstwa liryczna.

Tej płyty słucha się od początku do końca. Nie da się inaczej. Tym bardziej, że jej uniwersalizm pasuje idealnie do współczesnych czasów. Żadnego z tych utworów nie zaśpiewamy, ale z pewnością większość z nich pozostanie nam w pamięci. I to akurat jest dodatkowy walor tego albumu.

Łukasz Dębowski

 

Jedna odpowiedź do “Hanna Banaszak – “Stoję na tobie Ziemio” [RECENZJA]”

Dodaj komentarz