sanah – “Królowa dram” [RECENZJA]

Nasz ocena

Album SANAH pt. “Królowa dram” ukazał się w czterech wersjach fizycznych. Prócz najnowszego singla „Szampan” płyta zawiera także znane już hity „Siebie zapytasz” i „Proszę pana”. Poznajcie naszą recenzję tej płyty.

Recenzja płyty “Królowa dram” – sanah (Magic Records, 2020)

Nieczęsto zdarza się, że debiutującej artystce udaje się szturmem wbić na polski rynek muzyczny. A tak stało się z sanah, której popularność rozpoczęła się od publikacji własnych piosenek w internecie. Po świetnym przyjęciu, wielomilionowych odsłonach teledysków na YouTube, wokalistka prezentuje pełnowymiarową płytę – „Królowa dram”.

Dotychczas największą popularność zyskał całkiem chwytliwy utwór „Szampan”. Wcześniej jej urokliwą w swym smutku „Cząstkę” zauważył Dawid Podsiadło, śpiewając ten utwór na swoim wyprzedanym koncercie. Niemal wszystkie piosenki zbudowano na prostych melodiach, podrasowanych jednak ciekawymi pomysłami, które nie stapiają całości w jednolitą i mało charakterystyczną formę.

W tych piosenkach znajdziemy odrobinę zabawy, ale też sporo smutku czy też głębszych refleksji. Wszystko to opiera się na lekko napisanych tekstach, w których bardziej wyszukany język zderza się z bardziej pospolitym, młodzieżowym, co także wyróżnia sanah na tle innych wokalistek. Trzeba dodać, że w tej materii wspomogła wokalistkę, niezwykle zdolna Magdalena Wójcik (zespół Goya).

Zresztą gości znajdziemy tu więcej, bo obok obco brzmiących nazwisk producentów, pojawili się też współpracujący z wieloma artystami – Bogdan Kondracki („Melodia”), Jakub Galiński („Siebie pytasz”) i Czarny HIFI („Piękno dla niechcianej”, „Aniołom szepnij to”). Stąd całość prezentuje się bardzo dobrze. Każdy element tej płyty został odpowiednio wyważony, tak by nie przytłaczać produkcją.

Od strony czysto muzycznej, każda kompozycja posiada lekkość, pewną zwiewność, która w zderzeniu z delikatnym głosem, dodaje całości właśnie tę znaczącą jakość. Pewnie można było nadać tym piosenkom większego rozmachu, bardziej je rozbudować, jednak w takiej na swój sposób skromnej formie, widoczna jest osobowość samej sanah. Czasem wystarczą tylko smyczki i piano, by piosenka już zaczęła żyć własną energią („Siebie zapytasz”). Odrobina nowoczesnej elektroniki także nie zabija szlachetnego stylu tych utworów („2/10”). Do tego dochodzi cała wizualna strona projektu, w tym oryginalne suknie sanah.

Ten album nie jest czymś wybitnym, ale poprzez swój znamienny klimat jest po prostu uroczy. Każda piosenka potrafi czarować, stając się odbiciem wyrwanej kartki z dziewczęcego pamiętnika.

Łukasz Dębowski

 

Jedna odpowiedź do “sanah – “Królowa dram” [RECENZJA]”

Dodaj komentarz