Dunning prezentuje album „Lazarus”, na którym modern hard rock stanowi punkt wyjścia do szerszych poszukiwań stylistycznych. Grupa nie zamyka się w sztywnych ramach gatunku, a w tekstach łączy osobiste doświadczenia, emocje i lęki z odniesieniami do wydarzeń historycznych. Więcej można dowiedzieć się z naszego wywiadu z zespołem.
„Lazarus” to tytuł, który przywołuje skojarzenia z odrodzeniem, powrotem do życia czy drugą szansą. Co dla was oznacza i dlaczego właśnie tak postanowiliście nazwać album? Czy za tym wyborem kryje się konkretna historia, czy raczej szersza idea?
Dunning: Skojarzenie jest jak najbardziej nieprzypadkowe. Łazarz jest symbolem wskrzeszenia – zarówno muzycznego, spod hasła „rock is not dead”, jak i czysto egzystencjalnego, bo każdy z nas musi mierzyć się z procesem umierania i entropii.
Nasz bohater przechodzi poszczególne etapy życia. W piosence „Dzieci Nocy” kontestuje rzeczywistość, wybierając życie w mroku. W „Marzeniach” odkrywa, że dorosłość to nie tylko wolność, ale również odpowiedzialność, która zaczyna go przygniatać. Na swojej drodze spotyka fałszywych proroków w „KFE”, a w „Sukcesie”, dążąc do mitycznego sukcesu, wybiera drogę zaprzeczenia wartościom. Piosenka „Zawał” stanowi przełom – to zdarzenie somatyczne, które uświadamia mu własną kruchość i potrzebę oczyszczenia. W „Ty i Ja” kończy związek bez przyszłości, w „Harrym” oddaje hołd prawdziwym bohaterom, a w „Zombie Generacji” zwraca się do młodszego pokolenia. W „U kresu dni” potrafi przyznać się do własnej bezsilności, natomiast piosenka „Żebyś” daje nadzieję na wskrzeszenie dzięki bezinteresownej miłości. W sumie uratowaliśmy bohatera, jak w hollywoodzkim filmie (śmiech).
Na płycie modern hard rock stanowi punkt wyjścia, ale nie wyznacza sztywnych granic. Jak w waszym przypadku wygląda poszukiwanie własnego języka muzycznego? Czy macie wspólną wizję tego, czym powinien być Dunning, czy każdy z was wnosi do zespołu nieco inne inspiracje?
Dunning: Zdecydowanie w tym garnku zwanym Dunning mocno się kotłuje. Jesteśmy grupą, w której każdy wnosi coś ważnego do płyty. Szymon z Igorem dają mocny gitarowy feedback. Połączenie młodości Igora z doświadczeniem Szymona jest mocno widoczne na albumie. Aleks, nasz wokalista, porusza się w takiej wokalizie, która nam wszystkim odpowiada. Czasami nazywamy to miksem Chrisa Cornella i Scotta Weilanda (śmiech). Franek, który odszedł z zespołu na studia w Holandii – tą drogą pozdrawiamy! – trzymał w ryzach sekcję rytmiczną. Mamy teraz nowego perkusistę, Kamila, który dodaje naszemu brzmieniu mocno heavy metalowy rys (śmiech). Tomek uzupełnia sekcję rytmiczną na basie, wnosząc sporo agresywnego grania w niskich tonach.
Zdecydowanie mamy wspólną wizję tego, jak ma wyglądać Dunning. Jak na razie udaje nam się zachować balans między konfliktami a rozwojem, więc nie jest źle (śmiech).
W poszczególnych kawałkach usłyszymy inspiracje heavy metalem, punkiem, grunge’em i starym, dobrym hard rockiem. Na pewno stylistycznie nie damy się zapędzić do jednego worka – to obiecujemy (śmiech).

fot. okładka płyty
Jak wyglądał proces pracy nad materiałem? Kto najczęściej przynosi do zespołu zalążek utworu i jak wiele zmienia się on podczas wspólnych prób? Czy zdarza się, że kompozycja ostatecznie przybiera zupełnie inny kształt, niż zakładaliście na początku?
Dunning: Praca nad „Lazarusem” trwała siedem miesięcy. Każdy z członków zespołu wnosił do materiału kawałek siebie i własne pomysły, z wyjątkiem „Dzieci Nocy”, które Szymon odkurzył z własnego archiwum. Praca zajęła sporo czasu, ale ostatecznie dała nam to, czego chcieliśmy. W tym miejscu podziękowania dla Pawła Kluczewskiego, który uzyskał brzmienie, jakie chcieliśmy osiągnąć. Pozdrawiamy, Paweł!
Właściwie każdy kawałek z każdą próbą, dzięki zespołowej pracy, wyglądał coraz lepiej. W końcowej wersji nieraz sami byliśmy zaskoczeni, jak daleko odeszliśmy od pierwotnego pomysłu (śmiech).
W waszych tekstach osobiste doświadczenia i lęki spotykają się z odniesieniami do wydarzeń historycznych. Co sprawia, że określony temat staje się dla was na tyle istotny, by przełożyć go na piosenkę?
Dunning: Przede wszystkim jego waga. Temat rzezi wołyńskiej jak w soczewce pokazuje nieprzepracowane problemy naszego państwa, elit i sposobu patrzenia na historię. Chodzi o systemowe zapomnienie, odbieranie godności i pamięci ofiarom, brak ochrony zwykłych ludzi, czysty klasizm w ich traktowaniu oraz zapomnianych bohaterów tamtych czasów.
Historycy szacują, że obrona Przebraża uratowała około 20 tysięcy istnień ludzkich, a była to zwykła sąsiedzka samoobrona. Bohaterowie musieli zawierać wiele kompromisów, niewygodnych dla naszych patriotów. Wtedy pojawiają się pytania, które zmuszają do myślenia.
Tak, zdecydowanie ten temat był dla nas bardzo istotny. Piosenka stanowi hołd dla postaci takich jak Henryk Cybulski.
„KFE (Kościół Fałszywej Empatii)” już samym tytułem sugeruje krytyczne spojrzenie na określone postawy. Co kryje się za tym pojęciem?
Dunning: To problem systemowy, ukazujący, jak odrzucenie pewnych wartości powoduje pojawienie się innych, przedstawianych nam jako alternatywa. „KFE” to sprzeciw wobec całego tak zwanego coachingu, opartego na iluzorycznym sukcesie, stawiającego samorozwój na piedestale jako drogę do szczęścia, a jednocześnie wiążącego się z odrzuceniem odpowiedzialności za własne czyny. Zostają one usprawiedliwione wpływem środowiska, a wygodnym rozwiązaniem staje się kult ofiary. To klucz do zrozumienia całego tekstu.
„Harry (tribute to Henryk Cybulski)” odwołuje się do konkretnej postaci historycznej. Co sprawiło, że zainteresowaliście się właśnie Henrykiem Cybulskim i uznaliście, że jego historia powinna znaleźć odzwierciedlenie w waszej muzyce? Jak szukacie równowagi między historycznym kontekstem a własną interpretacją?
Dunning: Książka Henryka Cybulskiego „Czerwone noce” zainspirowała nas do stworzenia pomysłu na piosenkę „Harry”. W tej historii nie ma pola do nadmiernej interpretacji – są ofiary i są bohaterowie. Tekst jest prosty i odnosi się do jednego przesłania: miejcie odwagę zmieniać swoje życie, a może uratujecie czyjeś.
W pięcioosobowym składzie macie dwóch gitarzystów, sekcję rytmiczną i wokalistę. Jak rozkładacie role w aranżacjach, by partie gitarowe nie sprowadzały się wyłącznie do wzmacniania ciężaru kompozycji? Mówiąc inaczej, jak dogadujecie się jako zespół, będąc jednocześnie grupą znajomych, a może nawet przyjaciół?
Dunning: Najważniejsze jest dla nas to, by pozostać grupą przyjaciół grających rocka i chcących coś powiedzieć swoją muzyką oraz tekstami. Jak na razie dobrze się dogadujemy, ale to pewnie dzięki brakowi „sukcesu” (śmiech).
Gdyby ktoś poznał Dunning dzięki „Lazarus”, co chcielibyście, żeby zapamiętał z tego spotkania – konkretny utwór, określone emocje, a może sposób patrzenia na rzeczywistość?
Dunning: Zapamiętaj proszę, czym nie powinien być sukces. I zanim zmienisz świat, zmień siebie.
Co dalej? Czy myślicie już o kolejnych kompozycjach, czy na razie najważniejsze jest dla was to, by „Lazarus” zaczął żyć własnym życiem podczas koncertów i dotarł do nowych słuchaczy?
Dunning: Pracujemy nad nowymi kompozycjami. Na tapecie mamy teraz antywojenny song „Trzej Królowie”. Mamy też coś do powiedzenia o „Lalce” – czy Wokulski był archetypem simpa? (śmiech). Tekst powstał rok temu i chcemy go opracować. Planujemy również cover piosenki „Mother” zespołu Danzig, ale z polskim tekstem. Chcemy poruszyć temat kryzysu ojcostwa i nazwać ten utwór „Tato” (śmiech).
„Lazarus” powoli dociera do publiczności. Mamy bardzo dobry odbiór płyty i cieszymy się, że ci, którzy nas słuchają, pozytywnie oceniają naszą pracę.
Wydajecie się zespołem przede wszystkim koncertowym. Co dają wam koncerty? Jak zmienia się wasza muzyka w konfrontacji z publicznością?
Dunning: Uwielbiamy grać dla publiczności, ponieważ jesteśmy grupą ludzi, którzy grają rocka i są dość imprezowi (bez przesady) (śmiech). Nasza publiczność dobrze bawi się razem z nami, a jeśli jeszcze ktoś powie, że nasze teksty zmusiły go do zastanowienia się, to jest już combo (śmiech).
Do zobaczenia na koncertach i słuchajcie naszej płyty – naprawdę warto!

![Aleksander Dębicz – „12 Dreams for Piano” [RECENZJA]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/09/Aleksander-Debicz_12_dreams_for_piano_jpg.jpg)



Dodaj komentarz