Ranny Łoś prezentuje „Odyseję Disco” – pierwszy singiel zapowiadający drugi album zespołu, „Riviera Disco”. Gitarowa formacja z Ząbkowic Śląskich tym razem sięga po motyw inspirowany utworem „Disco Ulysses” grupy Vulfpeck, rozwijając go w autorską opowieść o człowieku, który zamiast wrócić prosto do domu, rozpoczyna nocną wędrówkę po kolejnych klubach disco.
Ranny Łoś potrafiłby z najbardziej smutnej historii wydobyć jasny aspekt, co nie oznacza, że ich nowy singiel „Odyseja Disco” jest posępny. To po prostu historia, którą zdecydowali się opowiedzieć, czy też złożyć ją razem z kilkoma zagęszczonymi, gitarowymi dźwiękami w spójną propozycję. A to, że słucha się jej bardzo przyjemnie, jest dodatkowym walorem tej ładnie płynącej muzyki. Niby jest łagodnie, melodyjnie i niezobowiązująco, a jednak dzieje się w tym utworze coś takiego, że po prostu chce się do niego wracać. Nikt przecież nie zabrania nam wcisnąć guziczka „repeat” – wręcz przeciwnie, w tym przypadku wydaje się to jak najbardziej wskazane.
Ta łatwa przyswajalność numeru nie przesłania jednak odrobiny refleksji, którą można z niego wyłuskać. W końcu to opowieść o czymś, a nie bezsensowne sklejenie kilku linijek tekstu, mające się jedynie rymować i dobrze śpiewać. Za tą muzyką kryje się konkretny przekaz, a punktem wyjścia dla tytułu i całej anegdoty – i tu pochwała za błyskotliwość – była instrumentalna kompozycja „Disco Ulysses” amerykańskiego zespołu Vulfpeck. Bohater propozycji, idąc do domu, wcale do niego nie wraca, tylko tuła się pomiędzy klubami, delektując się nocnym życiem.
W tym wszystkim grupa zachowuje jak zwykle dużo luzu, może nawet odrobiny nonszalancji, ale z naciskiem na naturalność, a nie lekceważący ton. Czyli mamy tutaj niewymuszony sposób wykonania i piosenkowy, przebojowy ton, który sprawia, że kawałek bardzo szybko wpada nam w ucho. Nie potrzeba tu żadnych skomplikowanych zabiegów, żeby utrzymać uwagę, bo siła tego numeru tkwi właśnie w jego prostocie i bezpretensjonalności. Niby nic wielkiego, a jednak działa, jak zresztą cała muzyka bandu.
Ten singiel budzi skojarzenia z tym, co już gdzieś słyszeliśmy na polskiej scenie, choć Ranny Łoś zdążył już wypracować sobie własny styl. Może gdyby z nazwy zespołu Happysad wykreślić słowo „sad”, to ich miejsce zajęliby właśnie oni? To oczywiście luźna interpretacja twórczości autorów „Odysei Disco”, ale może coś w tym jest? W każdym razie warto posłuchać tego utworu, gdy przygniecie nas jesienna słota. W końcu sporo w nim słońca i pozytywnej energii.
rec. Łukasz Dębowski
*****
„Odyseja Disco” jest pierwszą zapowiedzią drugiego longplaya Rannego Łosia, zatytułowanego „Riviera Disco”. Nadchodzący album ma mieć formę płyty koncepcyjnej, podejmującej temat relacji człowieka z naturą i technologią, a także trudów współczesnego życia oraz ucieczki w używki i cyfrowy świat.
Punktem wyjścia dla tytułu i historii opowiedzianej w singlu była instrumentalna kompozycja „Disco Ulysses” amerykańskiego zespołu Vulfpeck. Ranny Łoś potraktował ten pomysł jako inspirację do stworzenia własnej wersji odyseuszowej wędrówki – bohater „Odysei Disco” znajduje się w drodze powrotnej do domu, jednak zamiast dotrzeć do celu, tuła się po kolejnych miejscach związanych z nocnym życiem.
Ranny Łoś to trio z Ząbkowic Śląskich, tworzące muzykę z pogranicza rocka, rocka alternatywnego i blues-rocka, osadzoną w polskich tekstach. Muzycy czerpią z różnych odmian muzyki gitarowej – od blues-rocka i stoner rocka po klasyczny rock’n’roll. Zespół ma na koncie EP-ki „Demo Łoś” i „ŁO” oraz wydany w 2024 roku debiutancki album „Kryminał”.

![Pol Wanda – „Nieba krzyk i król Wiatr” [RECENZJA]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/08/Pol-Wanda-album.jpg)





Dodaj komentarz