
3 lipca 2026 roku ukaże się nowy, szósty album trójmiejskiego prog-jazzowego tria Confusion Project – „IDENTITY”. Płyta będzie wydana nakładem prestiżowej wytwórni z Nowego Jorku – DOT TIME RECORDS. Poniżej można znaleźć naszą recenzję tego wydarzenia.
fot. okładka albumu
Recenzja płyty „IDENTITY” – Cofusion Project (2026)
Confusion Project to zespół mający silne fundamenty jazzowe, rozpostarte w ilustracyjnych pasażach, gdzie obok wykształcenia własnego języka artystycznego niezmiennie pojawia się kunszt wykonawczy, nigdy nieprzesłaniający emocjonalnego wymiaru ich dokonań. Grupa sięga jednak po szeroki wachlarz inspiracji, wciąż wytyczając nowe ścieżki w swojej działalności. Bezmiar brzmień obecnych w twórczości bandu bywa zaskakujący, a nierzadko także zachwycający, czego potwierdzeniem jest album „IDENTITY”, tym razem ukierunkowany na folklor, a więc tradycyjną muzykę polską. Nic nie dzieje się tu jednak w archaicznych, skostniałych formach, co pozwala na nowo odkrywać w tej estetyce to, co pozornie mogło wydawać się już dawno poznane.
Płyta rozpoczyna się utworem tytułowym „IDENTITY”, określającym tożsamość zespołu. A ta nie rodzi się z perfekcyjnego odtwarzania zapisanych nut, lecz z indywidualnego sposobu myślenia o muzyce i odwagi wyrażania siebie poprzez improwizację. To właśnie własny język, niepowtarzalna wrażliwość i osobowość sprawiają, że Confusion Project pozostawia po sobie rozpoznawalny ślad, nawet jeśli sięga po muzykę, która na pierwszy rzut oka mogłaby wydawać się trudna do pogodzenia z jazzem. Historia wielokrotnie pokazała jednak, że takie połączenia potrafią przynosić znakomite efekty.
Podobne fuzje odnajdziemy w twórczości Zbigniewa Namysłowskiego (album „Kuźnice” z kapelą góralską), Adama Bałdycha, łączącego jazz z muzyką dawną i tradycyjną, Irka Wojtczaka („Folk Five”, czerpiącego m.in. z muzyki łęczyckiej) czy Artura Dutkiewicza („Mazurki”). Nie można pominąć także Krzysztofa Komedy, który z powodzeniem spajał jazzową improwizację ze słowiańskim liryzmem. Tego rodzaju inspiracje wnoszą do jazzu nieszablonowe podziały rytmiczne, które w zestawieniu z folklorem tworzą unikalną dynamikę. Confusion Project potwierdza to z pełnym przekonaniem, zachowując przy tym własną oryginalność, czego świetnym przykładem jest nowocześnie wyostrzony „Mazurek 2”.
Warto dodać, że mazurek od lat zajmuje szczególne miejsce w polskim jazzie, stając się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jego idiomu. Twórcze połączenie tradycji z improwizacją sprawiło, że ten taniec wyrósł na znak rozpoznawczy tzw. polskiej szkoły jazzu i zyskał uznanie daleko poza granicami kraju. Nie dziwi więc zainteresowanie prestiżowej nowojorskiej wytwórni DOT TIME RECORDS, która zdecydowała się wydać nowy album grupy. Wystarczy zresztą wsłuchać się w kolejne „Mazurki”, by przekonać się, że tę muzyczną tradycję można opowiedzieć w sposób świeży, porywający i niezwykle angażujący, bez uciekania się do kopiowania utartych schematów. Muzycy zrobili to całkowicie po swojemu, zachowując przy tym pełnię charakteru tej estetyki. Trudno nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z muzyką światowego formatu – nie tylko pod względem wykonawczym, lecz także sposobu opowiadania o tradycji i pokazywania, jak twórczo można się nią bawić bez ostentacyjnego eksponowania wirtuozerii.
Sztuka Confusion Project ma w sobie również wiele lekkości i swobody. W poszczególnych utworach wyraźnie czuć oddech, nawet jeśli szeroko rozumiana improwizacja wyznacza kierunek całej narracji („Simplicity”). Być może będzie to śmiałe stwierdzenie, ale „IDENTITY” w swojej tradycyjno-nowoczesnej formule jest jednym z najlepszych projektów, jakie zespołowi udało się stworzyć na przestrzeni ostatnich lat. Nazwanie go arcydziełem nie byłoby do końca trafne, bo pozostaje to muzyka bliska ludzkiej wrażliwości, a nie kreacja stworzona wyłącznie po to, by stawiać je na piedestale i podziwiać z dystansu. To po prostu piękny, angażujący album, który niesie ze sobą znaczenie i autentyczne emocje, zamiast funkcjonować w wyimaginowanej artystycznej bańce.
Łukasz Dębowski





