
„A może tak…” to kolejny nowy singiel Maćka Balcara, który zapowiada jego kolejny album.
fot. Olek Borte
Po utworze „Za daleko”, które otworzyło cykl „SINGLE”, Maciek Balcar dokłada kolejny kawałek do tej układanki. I to nie jest lekki numer do radia w tle. To jest zatrzymanie. Taki moment, kiedy człowiek mówi: dobra, stop.
„A może tak…” to piosenka o zmęczeniu światem, który nie daje odetchnąć. O hałasie, który nie cichnie nawet w nocy. O tym, że wszystko jest za bardzo – za głośne, za szybkie, za intensywne.
„Przebodźcowanie, mnogość i intensywność w poplątaniu newsów i fake-newsów, polityka, w której już bez zbędnego pudru widać, że wszyscy kłamią… obłuda bije z każdej strony.”
Balcar nie owija w bawełnę. Mówi wprost o tym, co nas mieli na co dzień – subskrypcje, które same się odnawiają, programy lojalnościowe, które nic nie dają, telefony, które nie przestają dzwonić. Ale ta piosenka nie kończy się w tym chaosie. Jest druga strona. Cisza. Trawa pod plecami. Woda, góry, przestrzeń.
„Nie ma nic piękniejszego niż leżenie latem na rozgrzanej od słońca trawie.”
I to właśnie jest ten punkt – dystans. Moment, kiedy wszystko się układa, bo nagle przestaje być ważne.
„To wszystko daje nam odpowiedni dystans, pozycjonuje w rzeczywistości… i jeszcze ciągle potrafi nas utrzymać przy zdrowych zmysłach. Mnie na pewno.”
Balcar dorzuca też bardzo konkretny obrazek z życia – kontrast między sztucznym luksusem a prostotą, która naprawdę działa.
„Jestem chory na samą myśl, że nocleg po koncercie mam w hotelowym molochu z aquaparkiem… a rano śniadanie w hali, gdzie gwar przekracza poziom nowojorskiej giełdy.” I dodaje: „Cieszę się niezmiernie, kiedy trafiam do agroturystyki, gdzie dostaję warzywa z ogródka i nabiał od sąsiada za płotem.”
Tekst najnowszego singla napisał Grzegorz Paczkowski – i to jest pierwsze ich wspólne spotkanie, ale raczej nie ostatnie.
„Podesłałem mu nagranie po szwedzku i zadzwoniłem, żeby przybliżyć moje przemyślenia i klimat jaki chciałbym uzyskać w tym utworze. Zamknął w słowach to, o co mi chodziło i myślę że to pierwszy nasz wspólny, ale z pewnością nie ostatni współautorski utwór.”
Ten numer nie krzyczy. On raczej mówi: chodź, usiądź na chwilę. Wyłącz wszystko. A po chwili włącz „A może tak…” . I sprawdź, czy to też jest o tobie.
Wysokość mierzona znaczeniem. Vinski i Maciej Balcar w utworze „Everest” [RECENZJA]





