Odważny powrót po latach. Liza Hern z albumem „VII Życzeń”
„VII Życzeń” to autorski album Lizy Hern – kompozytorki i wokalistki, która po wielu latach przerwy wróciła do muzyki z niezwykłą intensywnością i odwagą.
fot. materiały prasowe
Artystka jest z wykształcenia pianistką – przez dwanaście lat kształciła się w szkołach muzycznych, a następnie rozpoczęła studia w Akademii Muzycznej w Warszawie. Jednak ówczesna, bardzo formalna rzeczywistość sceny klasycznej sprawiła, że na długi czas porzuciła fortepian i wybrała inną drogę – pracę z językiem i ludźmi. Jak sama dziś mówi, miłości do muzyki nie da się jednak wygasić.
Po latach, w serii pozornych przypadków i spotkań z ważnymi dla niej osobami, wróciła do tworzenia. W ciągu zaledwie kilku miesięcy powstało jedenaście utworów – najpierw jako bardzo osobiste teksty, a następnie w formie prostych fortepianowych kompozycji, które artystka stworzyła intuicyjnie, bez akademickiego zaplecza kompozytorskiego.
Przełomem okazało się spotkanie z perkusistą i producentem Tomaszem Hary-Waldowskim (ex-LemON). Wspólnie zdecydowali się nadać materiałowi brzmienie inspirowane synth-popem lat 80. – ciepłe, przestrzenne, oparte na syntezatorach, ale jednocześnie pozostawiające dużo miejsca dla emocjonalnej warstwy tekstów. Elektroniczna forma nie zagłuszyła przekazu, lecz zrównoważyła jego ciężar, dzięki czemu piosenki – mimo głębokiej treści – pozostają przystępne i niosą w sobie energię życia.
W procesie powstawania albumu ważną rolę odegrał również pedagog wokalny Sławek Adamko, który uwierzył w artystkę w momencie, gdy z wielu stron słyszała, że na rozpoczęcie muzycznej drogi jest już „za późno”.
„VII Życzeń” to płyta bardzo osobista. Jej źródłem są doświadczenia relacji, strat, powrotów i decyzji podejmowanych w momentach granicznych. Teksty dotykają tematów bliskości, odwagi bycia sobą, wolnej kreacji i powrotu do wartości, które we współczesnym świecie często znikają pod presją tempa i oczekiwań.
Muzycznie album łączy refleksyjność z lekkością – obok utworów tanecznych pojawiają się kompozycje liryczne, w tym szczególnie intymna piosenka dedykowana niepełnosprawnemu synowi artystki.
„VII Życzeń” jest także zapisem wewnętrznego przełomu – momentu, w którym Liza Hern odkryła, że scena przestała być miejscem stresu, a stała się przestrzenią naturalnej obecności. Po latach pracy z ludźmi – jako trenerka komunikacji i rozwoju – przeniosła swój przekaz do muzyki, traktując ją jako język, który dociera tam, gdzie nie docierają już słowa.
Album można odczytać jako zaproszenie do życia bardziej świadomego – do odwagi wyboru siebie, do tworzenia pomimo wątpliwości i do odzyskania wewnętrznego głosu.
To płyta o relacjach, ale także o kreacji – o tym, że każdy człowiek ma prawo być autorem własnego życia.
*****
Miłości do muzyki nie zawsze da się zagłuszyć — nawet jeśli na jakiś czas zejdzie ona na dalszy plan. Historia artystki występującej dziś pod pseudonimem Liza Hern jest przykładem długiej i nieoczywistej drogi, która ostatecznie ponownie zaprowadziła ją na twórczą ścieżkę.
Po dwunastu latach edukacji muzycznej w klasie fortepianu artystka rozpoczęła studia w Akademii Muzycznej w Warszawie. Ten etap nie trwał jednak długo. Zderzenie z nowym środowiskiem i trudnymi doświadczeniami sprawiło, że zdecydowała się odejść i na pewien czas całkowicie zmienić kierunek swojego życia. Jak podkreśla, był to okres intensywnego budowania własnej tożsamości i odzyskiwania wewnętrznej siły.
Kolejne lata przyniosły wiele życiowych prób, ale również momentów przełomowych. Z czasem scena znów zaczęła odgrywać ważną rolę — początkowo nie muzyczna, lecz związana z pracą z ludźmi. Liza Hern została trenerką i stworzyła własną szkołę dla liderów, występując publicznie i podejmując tematy wymagające odwagi oraz szczerości. To doświadczenie stało się fundamentem jej późniejszego powrotu do twórczości artystycznej.
Przełom nastąpił, gdy w jej życiu ponownie pojawiła się muzyka. Spotkania z odpowiednimi ludźmi i wewnętrzna potrzeba wyrażania emocji zaowocowały powrotem do komponowania. Powstające teksty i melodie zaczęły układać się w osobistą, dojrzałą opowieść, osadzoną w bogatym doświadczeniu życiowym — obejmującym zarówno chwile spełnienia, jak i trudne momenty.
Dziś Liza Hern konsekwentnie rozwija swoją artystyczną drogę, podkreślając niezależność twórczą i potrzebę mówienia wprost o sprawach ważnych i często przemilczanych. Jej działalność opiera się na przekonaniu, że sztuka może być przestrzenią autentyczności, odwagi i wewnętrznej przemiany.
Artystka ispiruje się słowami Artura Rubinsteina, który pisał, że jeśli dusza naprawdę czegoś pragnie, życie prędzej czy później prowadzi do spełnienia tego pragnienia. W przypadku Lizy Hern muzyka ponownie stała się właśnie taką drogą.
Chętnie kupię ❤️