„Naszym źródłem pomysłów jest po prostu życie” – Destiny [WYWIAD]
DESTINY wraca z emocjonalnym uderzeniem – nowy singiel „Madness (Am I Dreaming?)” to rockowa ballada o miłości. O tym, co jest dla nich ważne w muzyce, koncertach i dalszych planach artystycznych można dowiedzieć się z naszego wywiadu z zespołem.
fot. materiały prasowe
„Madness” to utwór bardzo emocjonalny – opowiada o miłości, która nie chce odejść i balansuje na granicy obsesji. Jak osobiste były dla Was okoliczności powstawania tekstu do tego utworu? I czy treści, które przekazujecie w tekstach muszą się odnosić do Waszych osobistych przeżyć?
Kamil Matuszewski: Tekst utworu i cała jego forma jest dla mnie bardzo osobista. Powstał on podczas kryzysu, przez który przechodziłem w związku, i mimo że nie udało się go już odratować, to stał się dla mnie pamiątką po tamtym czasie. Tekst opowiada o relacji, która zmieniła się na gorsze i błaganiu o powrót do stanu pełnym miłości i szczęścia. Miłość porównana do szaleństwa jest idealnym odzwierciedleniem tego, jak czułem się w tamtym czasie. Towarzyszyły mi czarne myśli, smutek i łzy. To był dla mnie bardzo ciężki czas i po rozstaniu wylądowałem na samym dnie, ale muzyka została przy mnie i pomogła mi się od niego odbić, dlatego ten utwór jest dla mnie szczególnie ważny i jestem z niego zdecydowanie najbardziej dumny jeśli chodzi o całą naszą twórczość.
Ten singiel łączy brudną rockową energię z filmowym rozmachem orkiestralnych aranżacji. Jak wyglądał proces pracy nad tym połączeniem – od wstępnego pomysłu do finalnego miksu?
Pojechaliśmy do Radka Żyluka, który zajmuje się miksem i masterem naszych utworów, aby sfinalizować pracę nad kolejnymi singlami. Radek pokazał nam wtedy, że w przeszłości zajmował się tworzeniem muzyki komercyjnej i symfonicznej. Stąd pojawił się obopólny pomysł, żeby dołożyć do „MADNESS” elementy symfoniczne. Daliśmy w tym Radkowi wolną rękę i tak powstała ostateczna forma utworu.
W kontekście wcześniejszych singli i debiutanckiego albumu, gdzie umiejscowilibyście Wasz nowy singiel „Madness (Am I Dreamin’?)”? Czy czujecie, że ten numer jest czymś innym na tle Waszych wcześniejszych numerów?
Mamy już na koncie kilka ballad („Midnight Tea”, „The Day I Met You”), lecz uważamy że „MADNESS” to zdecydowanie wyższy poziom. Utwór wzbogaciły rozbudowane chórki, wcześniej wspomniane partie orkiestralne i kilka innych rzeczy, które sprawiły, że „MADNESS” to – jak sama nazwa wskazuje – czyste muzyczno-miłosne szaleństwo.
fot. materiały prasowe
Na ile ten singiel pokazuje kierunek, który chcecie eksplorować na Waszym kolejnym albumie? I na jakim etapie tworzenia nowej płyty obecnie jesteście?
Ten utwór można nazwać swego rodzaju wyjątkiem, bo będzie to jedyna ballada na albumie. Naszym stylem i kierunkiem, który głównie eksplorujemy są energiczne i mocne punk-rockowe kawałki, jednak chcemy, żeby w naszej muzyce każdy znalazł coś dla siebie. Jesteśmy na etapie finalizowania kolejnych singli, które będą sukcesywnie ukazywać się na przestrzeni następnych miesięcy, a cały album powinienem ujrzeć światło dzienne już tego lata.
Muzyka rockowa od lat funkcjonuje między potrzebą autentyczności a ryzykiem powielania schematów. Na jakim etapie swojej drogi jesteście dziś jako zespół – bardziej w fazie poszukiwań czy już świadomego definiowania własnego języka?
Rozwój człowieka jako jednostki oraz muzyka definiuje ciągłe poszukiwanie nowym brzmień, pomysłów i inspiracji. Jednakże można powiedzieć, że na przestrzeni lat wspólnego grania wykreowaliśmy już swoje brzmienie, które płynie prosto z naszych czterech rockowych, w pełni autentycznych serc.
Wiele młodych zespołów rockowych staje dziś przed dylematem: dostosować się do współczesnych formatów i algorytmów czy pozostać wiernym klasycznemu myśleniu o muzyce. Co dla Was najważniejsze jest, gdy myślicie o swojej muzyce? I czy podczas tworzenia myślicie też o tym, jak będzie ona prezentowała się na koncertach?
Jako zespół nie skupiamy się na tym, czy jesteśmy wierni ideom klasycznego rocka, czy współczesnym algorytmom. Nasza muzyka to w 100% to, co czujemy i czym definiujemy samych siebie. Jeśli w środku czujemy, że coś co stworzyliśmy jest dobre i zgodne z tym, co nam w duszy gra, to wiemy, że poruszamy się w dobrym kierunku i zostanie pozytywnie odebrane podczas koncertu.
fot. okładka singla
Polska scena rockowa jest dziś mocno rozproszona stylistycznie. Czy czujecie się jej częścią, czy raczej funkcjonujecie obok, budując własny świat?
My gramy dla ludzi, którzy poszukują w muzyce czegoś więcej niż tylko radiowe brzmienia tworzone na jedno kopyto. Gramy dla ludzi, którzy dzięki muzyce chcą coś poczuć i uwolnić emocje, które drzemią w ich wnętrzach. Zagraliśmy już wiele koncertów z różnymi utalentowanymi kapelami, lecz czujemy, że nasza muzyka, przesłanie i energia, którą prezentujemy na koncertach jest wyjątkowa na tle całej polskiej sceny rockowej.
Czy Destiny myśli o swojej twórczości w kategoriach długofalowej drogi – z wyraźnymi etapami i zmianami – czy raczej jako serii intensywnych momentów, które nie muszą układać się w jedną, spójną narrację?
Tak jak wcześniej wspominaliśmy, Destiny skupia się na intensywności chwili i autentyczności. Gramy po prostu to, co wybrzmi w naszych wnętrzach, a spójność pojawia się z biegiem czasu i tworzy naszą historię.
Gdybyście mieli dziś opisać Destiny nie przez styl czy gatunek, ale przez funkcję, jaką spełnia Wasza muzyka – czym ona jest i dla kogo?
Tak jak pisaliśmy wcześniej, naszymi odbiorcami są ludzie, którzy dzięki muzyce chcą coś poczuć i obudzić w sobie emocje. Naszym celem jest żeby to, co tworzymy było dla ludzi czymś z czym mogą się utożsamiać oraz sposobem na odnalezienie drogi, którą kierować się w życiu.
Gdybyście mieli wskazać Wasze inspiracje, to jakie zespoły, czy też wykonawcy mają na Was największy wpływ? Czym w ogóle jest dla Was inspiracja w muzyce?
W każdym z nas gra trochę inna muzyka, przez co nasze inspiracje różnią się od siebie, lecz każdy wnosi do tej kapeli coś pozytywnego i potrafimy łączyć to w spójną całość. Pojęcie inspiracji jest kwestią indywidualną dla każdego z nas, ze względu na to, że mamy różne przeżycia i historie, więc w skrócie możemy powiedzieć, że naszym źródłem pomysłów jest po prostu życie.
Czy przygotowujecie się w jakiś sposób do nowego sezonu koncertowego? I jak staracie się zachować dobrą formę, która ma przełożenie na Wasze występy na żywo?
Nasze koncerty to niezliczone ilości skoków i machania głowami, więc jesteśmy zmuszeni, aby utrzymywać dobrą formę, nie tylko w kwestii muzyki. Na próbach nie tylko szlifujemy materiał koncertowy, ale też wymyślamy nowe ruchy sceniczne, które podkreślają energię naszej muzyki.