30 października ukazał się singiel „Kto miłości nie zna…”, zapowiadający album „Dziady 4”. Man and The Machine w całości oparł ten projekt na dramacie Adama Mickiewicza. Jego autor podkreśla, że tym razem kierują nim przede wszystkim osobiste powody, a nie potrzeba przygotowania muzycznej pomocy dydaktycznej.
Znalezienie sposobu na nadanie muzycznej formy „Dziadom” Adama Mickiewicza, czyli jednemu z najbardziej kanonicznych dzieł polskiej literatury, wymaga nie tylko odwagi, ale też niepospolitego podejścia do tematu. W przeciwnym razie łatwo popaść w patos, przerysowanie czy przytłoczenie materią, która w takim ujęciu może okazać się mało zaskakująca, wręcz banalna. „Dziady, część IV” należą do ścisłego kanonu lektur szkolnych i kojarzą się z czymś koniecznym, a sam obowiązek lektury narzuca określony sposób ich odbioru. Dlatego muzyczne zmierzenie się z takim wyzwaniem jest zadaniem wymagającym.
Man and The Machine starał się znaleźć inny kształt, nieco odczarowujący niewspółczesny koloryt tej propozycji. Sięgnął po fragment „Kto miłości nie zna…”, nadając mu rockową, mocno uwspółcześnioną odsłonę, która w tak odmiennym anturażu może okazać się dla odbiorcy bardziej atrakcyjna. Jak przyznaje sam twórca, tym razem nie zależało mu jednak na podkreśleniu waloru edukacyjnego. Liczy się przede wszystkim treść, a co za tym idzie – osobista opowieść skrywająca się za tekstem. Warto więc skupić się na słowie w bardziej uniwersalnym wymiarze, odchodząc od szkolnych interpretacji i wydobywając z niego głębszą myśl.
„Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy, / I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy” – tymi słowami rozpoczyna się utwór, w tym przypadku muzyczny, podkreślony wyraźną rock’n’rollową energią, która niesie tę propozycję od samego początku. Dla wielu kontrowersyjne może wydawać się wykorzystanie AI w takiej formule, jednak warto dodać, że twórca sięga po nowe możliwości jak po narzędzie do stworzenia czegoś wartościowego, a nie wyłącznie odtwórczego. Słychać, że artysta eksperymentował i starał się ukształtować całość na każdym etapie kompozycji, nie oddając wszystkiego w ręce sztucznej inteligencji. Gdzie przebiega granica w posiłkowaniu się taką pomocą? Niech każdy odpowie sobie na to sam.
Ważne, że otrzymaliśmy zaskakujący i wiele znaczący singiel w wymiarze muzycznym. Jego siła tkwi jednak przede wszystkim w umiejętnym zespoleniu słowa z dźwiękiem i nadaniu mu nowego, bardziej współczesnego znaczenia, z którym może identyfikować się każdy z nas. Mickiewiczowski tekst w odsłonie Man and The Machine nie tracu tu nic ze swojej siły, wręcz zyskują nowe życie, udowadniając, że prawdziwe emocje nie podlegają ani upływowi czasu, ani stylistycznym ograniczeniom.
rec. Łukasz Dębowski
P.S. W teledysku wykorzystano pocztówki z lat 1919 oraz 1929 wydane w Krakowie przez Wydawnictwo Salonu Malarzy Polskich, które można znaleźć na portalu https://polona.pl/
*****
Poprzedni materiał, „Adam Mickiewicz. Dziady II”, powstał głównie z myślą o wykorzystaniu go podczas omawiania lektury na lekcjach języka polskiego. W przypadku nowego projektu punkt wyjścia jest jednak zupełnie inny. „Dziady, cz. IV” towarzyszą twórcy od czasów licealnych, a słowa Mickiewicza niejednokrotnie pomagały mu w trudnych momentach. Dlatego zamiast skupiać się na szkolnej interpretacji dramatu, chce wydobyć z niego przede wszystkim wściekłość, rozpacz i szaleństwo głównego bohatera.
Nowe podejście wymaga również odmiennej pracy nad muzyką. O ile w drugiej części „Dziadów” można było czerpać z ludowych przyśpiewek i inkantacji, które ułatwiały budowanie melodii oraz aranżacji, o tyle czwarta część dramatu w pewnym momencie przeradza się w filozoficzno-teologiczną dysputę. Kluczowe staje się więc zachowanie równowagi między gwałtownymi emocjami bohatera a światopoglądowym sporem, który prowadzi z drugą postacią.
Na razie nie wiadomo, kiedy ukaże się cały album. Twórca nie chce, by dążenie do spójności i przemyślane decyzje artystyczne odebrały projektowi romantyczną spontaniczność. Zależy mu również na tym, by pop-rockowa oprawa nie spłyciła poetyckiego przekazu Mickiewicza.
Jedno jest już pewne: „Kto miłości nie zna…” znajdzie się na „Dziadach 4”. Singiel stanowi pierwszą zapowiedź projektu, w którym klasyczny dramat staje się punktem wyjścia do bardzo osobistej opowieści.

![Aleksander Dębicz – „12 Dreams for Piano” [RECENZJA]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/09/Aleksander-Debicz_12_dreams_for_piano_jpg.jpg)



Dodaj komentarz