Smulew prezentuje swoją debiutancką EP-kę „Proto Punk”. W czterech autorskich utworach duet łączy gitarową alternatywę, post punk z osobistymi tekstami i charakterystycznym brzmieniem, zapraszając do współpracy grono cenionych muzyków. Więcej o tym niezwykle ciekawym projekcie można dowiedzieć się z naszego wywiadu z pomysłodawcą – Jakubem Smulewiczem.
Smulew powstał jako duet Jakuba Smulewicza i Kamila Wyzińskiego. Co sprawiło, że właśnie połączenie Waszych muzycznych osobowości okazało się na tyle interesujące, by stworzyć ten projekt?
Kamila poznałem kilkanaście lat temu, w okresie aktywności zespołu Sugarhigh. Korzystaliśmy wówczas z jego studia przy ul. Bema w Warszawie. Po latach podjęliśmy próbę reaktywacji Sugarhigh i wtedy ponownie skontaktowaliśmy się z Kamilem. Reaktywacja nie bardzo nam wyszła i zostałem sam na placu boju. Kamil zaproponował, że pomoże mi zrealizować pewne muzyczne pomysły i tak powstał ten projekt. Traktowałbym Smulewa właśnie jako projekt muzyczny, którego osią jesteśmy my dwaj, ale w nagraniach wzięli też udział inni zaproszeni muzycy, w tym – w utworze „Starcy” – koledzy z Sugarhigh.
Czy od początku wiedziałeś, w jakich rejonach muzycznych chcesz się poruszać, czy ten język wyłonił się dopiero podczas pracy nad wspólnym materiałem, który znalazł się na pierwszej EP „Proto Punk”?
Mnie zawsze ciągnęło w kierunku surowych brzmień i raczej dołujących klimatów. Kamil z kolei, w mojej ocenie, jest w stanie odnaleźć się w każdym gatunku muzycznym. Sam proces tworzenia tego materiału był dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem. Z wyjątkiem wspomnianego utworu „Starcy”, który powstawał nieco inaczej – wyglądało to tak, że przyjeżdżałem do studia z określonym pomysłem i wizją utworu, na którą Kamil nakładał swoje dźwięki. Efekt był zwykle nieco odmienny od tego, który pierwotnie zakładałem, ale bardzo satysfakcjonujący. Nie można również zapominać o wkładzie pozostałych muzyków, przede wszystkim perkusisty Łukasza Sobolaka czy Kasi Pietras, która dodała piękny kobiecy głos w utworze „Na Bezdechu”. Reasumując, mamy pewne założenia co do kierunku, poruszamy się w sferze alternatywnego rocka z korzeniami w muzyce punkowej, ale koniec końców utwory są dość zróżnicowane.
Nazwa EP-ki „Proto Punk” brzmi jak jednoznaczna deklaracja stylistyczna, podczas gdy sama muzyka wymyka się klasycznemu rozumieniu punku. Co tak naprawdę kryje się za tym tytułem?
Nazwą „Proto Punk” posłużył się perkusista Sugarhigh, Sebastian Pisarkiewicz „Cebul”, po nagraniu jednej z wersji utworu „Starcy” i ta nazwa mocno ze mną została. Chodziło nie tyle o korzenny punk, ile o pewną surowość, bezpośredniość i oszczędność środków. Od początku wiedziałem, że bez względu na to, jakie konkretnie numery nagramy, płyta będzie miała taki tytuł. Jest on też trochę prowokacyjny, bo – jak sam zauważyłeś – nie jest to klasyczny punkowy materiał. W mojej ocenie znajduje się tam sporo różnych „wycieczek”, ale z zachowaniem tych pierwotnych założeń. Zresztą traktuję ten materiał jako pewną podróż – od surowego początku po melancholijne zakończenie.
Jak wygląda podział ról między Wami podczas komponowania i pisania tekstów? Czy jeden z Was częściej rozpoczyna pracę nad utworem, a drugi rozwija jego pomysł, czy proces jest bardziej spontaniczny?
O procesie powstawania nagrań już trochę powiedziałem. Z reguły to ja rozpoczynam pracę i przychodzę z pewnym gotowym konceptem albo co najmniej jego zarysem. Pomysły rozwija Kamil i jest to proces do pewnego stopnia spontaniczny, choć staramy się trzymać określonej linii. Tak jak wspominałem, w mojej ocenie każda osoba, która wzięła udział w nagraniach, odcisnęła tu swoje piętno. Poza Kasią i Łukaszem wspomnę Marcina Kajpera, który zagrał znakomitą solówkę na saksofonie w utworze „Starcy”, a także trębacza Michała Kozłowskiego i waltornistę Łukasza Szkołudę, odpowiedzialnych za partie instrumentów dętych w „Na Bezdechu”. Również koledzy z Sugarhigh – Paweł Fidos, Tomek Rozdżestwieński i Cebul – zrobili swoją robotę na otwarcie płyty. Tak więc wychodzimy od moich koncepcji, a kończymy w miejscu, które zwykle trochę nas zaskakuje.

fot. okładka EP
Czy podczas produkcji bardziej zależało Wam na uchwyceniu energii wykonania, czy na precyzyjnym dopracowaniu każdego elementu aranżacji?
Na jednym i na drugim. W tego rodzaju muzyce energia jest bardzo ważna, jest w zasadzie siłą napędową wszystkich kompozycji. Z drugiej strony uważam aranżację i realizację nagrań, za które odpowiadał Kamil, za bardzo mocną stronę tego projektu. Wydaje mi się, że udało nam się utrzymać pewne założenia, ale jednocześnie nie popaść w jednowymiarowość – trochę się w tych utworach dzieje. Wspomniane solo Marcina w „Starcach”, syrena w „Strzeż się”, postpunkowa przestrzeń „Na Bezdechu” czy mroczno-niepokojący klimat „Sznura”, to dla mnie jedne z najbardziej charakterystycznych elementów nadających każdemu z tych utworów własną tożsamość.
Na ile teksty powstają u Was niezależnie od muzyki, a na ile melodia i brzmienie wyznaczają kierunek opowiadanej historii?
Teksty powstają w zasadzie jednocześnie z muzyką, w pierwszej fazie tworzenia, czyli podczas moich indywidualnych spotkań z gitarą akustyczną. Wyjątkiem jest „Na Bezdechu”, do którego zaadaptowałem swój dawny wiersz. Kiedy rozpoczynamy pracę w studiu, tekst jest już w zasadzie gotowy. Podczas komponowania wiem, o czym chciałbym opowiedzieć, a więc muzyka od początku idzie w parze z przekazem werbalnym.
„Na Bezdechu” wyróżnia się dodatkowo udziałem – jak sam wspomniałeś – Katarzyny Pietras. Co sprawiło, że właśnie ten utwór potrzebował drugiego głosu?
To najbardziej zimnofalowy numer na płycie i pomysł był taki, żeby na tle dość surowej i niezbyt pozytywnej opowieści snutej przez wokal męski pojawił się głos kobiecy, który będzie opowiadał własną historię – trochę zbieżną, a trochę odmienną od tej pierwszej. Kasia zrobiła to wspaniale.
Czy „Proto Punk” traktujesz przede wszystkim jako zamkniętą całość, czy raczej pierwszy szkic języka muzycznego, który będziecie rozwijać na kolejnych wydawnictwach? W jakim miejscu jest dziś Smulew?
„Proto Punk” sam w sobie jest zamkniętą opowieścią, ale chciałbym, żeby był jednocześnie początkiem, właśnie pierwszym szkicem kolejnych historii. Mam już kilka pomysłów, do których mam nadzieję podejść jeszcze w tym roku. Na obecnym etapie skupiamy się na dotarciu z tym materiałem do osób, którym taka muzyka może być bliska – gitarowa alternatywa, określona energia i przekaz. Nie musi ich być wiele – ważne, żeby dotrzeć do tych właściwych. Póki co traktujemy Smulewa jako projekt studyjny, ale zobaczymy, w jakim kierunku będzie się rozwijał.
Czego słuchacz dowie się o Tobie po wysłuchaniu „Proto Punk”? Co według Ciebie jest największą wartością czterech utworów, które znalazły się na tym albumie?
To trudne pytanie, bo nie chciałbym wchodzić w buty słuchaczy. Moja filozofia jest taka, że rola autora czy autorów kończy się w momencie zamknięcia materiału. Potem jest już tylko słuchacz, który decyduje, co z tym zrobić. Może zrezygnować po kilku sekundach albo zatrzymać się na dłużej. Z mojej perspektywy w tego rodzaju muzyce najważniejsza jest autentyczność i odpowiednia energia, więc bardzo bym się cieszył, gdyby słuchacz odnalazł w naszych utworach jakieś własne emocje.
Materiał powstał w Funhouse Studio w Piasecznie. Jak ważna była dla Was przestrzeń studia i jej możliwości w budowaniu ostatecznego brzmienia EP-ki?
Dla mnie osobiście ta przestrzeń była bardzo ważna. Nie jestem zawodowym muzykiem, więc dobrze było mieć za sobą przyjazne zaplecze. Studio jest świetnie wyposażone, co pozwalało nam osiągać zamierzone cele brzmieniowe, a jednocześnie atmosfera była bardzo domowa, co uważam za wielką zaletę.
Muzyka alternatywna od dawna kojarzy się z niezależnością, poszukiwaniem własnego języka i dystansem wobec głównego nurtu. Jak dziś rozumiesz alternatywność i czy w czasach, gdy granice między gatunkami coraz bardziej się zacierają, określenie „muzyka alternatywna” nadal ma dla Was realne znaczenie?
To bardzo ciekawe pytanie, zagadnienie na dłuższą dyskusję. Kiedyś alternatywa kojarzyła się głównie z niezależnością, opozycją wobec popularnych trendów oraz ważnym przekazem. Chciałbym, żeby Smulew wpisywał się w tę definicję, ale to już ocena słuchaczy. Alternatywą może być również poszukiwanie zupełnie nowych brzmień, dźwięków czy harmonii, czyli szeroko pojęty eksperyment. W taki nurt się raczej nie wpisujemy, choć kto wie, co przyniesie przyszłość. Dla mnie ważne jest, aby tworzyć muzykę, która ma znaczenie, bez uzależnienia od aktualnych trendów.
Jak widzicie dalszy rozwój projektu i czego możemy spodziewać się po Smulew w najbliższym czasie?
Na razie skupiamy się na dotarciu z tą muzyką do szerszego grona słuchaczy. Niezależnie od tego chciałbym jeszcze w tym roku rozpocząć realizację nowych nagrań. Ze względu na nasze aktywności zawodowe pewnym wyzwaniem będzie znalezienie wspólnego czasu. Fajnie byłoby też wydać „Proto Punk” na fizycznym nośniku w jakimś kolekcjonerskim nakładzie – myślimy nad tym. Generalnie nie nakładam na siebie żadnej presji, chciałbym jednak, żeby projekt się rozwijał. Priorytetem są nowe piosenki, ale nie wykluczam niczego.

![Lunatic Soul – „Transition II” [RECENZJA]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/07/Lunatic-Soul-Transition-II-2026.jpg)





Dodaj komentarz