,

Tár – „Dancing on the Event Horizon” [RECENZJA]

Szczeciński zespół Tár prezentuje nową EP-kę „Dancing on the Event Horizon”, otwierając tym samym kolejny rozdział swojej działalności. Wydawnictwo, które ukazało się 24 kwietnia 2026 roku, zawiera cztery premierowe utwory i wyznacza kierunek, w jakim grupa zamierza rozwijać swoje brzmienie. Poniżej można znaleźć naszą recenzję tego albumu.

fot. okładka albumu

Nasza ocena:

Szczeciński zespół Tár prezentuje nową EP-kę „Dancing on the Event Horizon”, otwierając tym samym kolejny rozdział swojej działalności. Wydawnictwo, które ukazało się 24 kwietnia 2026 roku, zawiera cztery premierowe utwory i wyznacza kierunek, w jakim grupa zamierza rozwijać swoje brzmienie. Poniżej można znaleźć naszą recenzję tego albumu.

Recenzja albumu EP „Dancing on the Event Horizon” – Tár (2026)

Choć szczeciński zespół Tár działa dopiero od 2023 roku, zdążył już wydać dwie EP-ki, z których najnowsza – „Dancing on the Event Horizon” – wyraźniej definiuje ich obecne poszukiwania. Grupa bardzo świadomie czerpie z wielu odmian muzyki alternatywnej, budując własne brzmienie na wpływach shoegaze’u, rocka, a nawet grunge’u. Wszystko otoczone jest jednak sentymentem i głęboką nostalgią, wydobywającą z tej muzyki emocjonalny ciężar, tak mocno tworzący charakter czterech kompozycji. Choć trudno jeszcze mówić o w pełni ukształtowanym języku artystycznym, panowie znajdują się na dobrej drodze, by w przyszłości wypracować rozpoznawalną markę.

Nie czuć tu siłowania się z materią, lecz naturalne przenikanie się różnych inspiracji, które stapiają się w spójną całość opartą na muzycznej świadomości, a nie nieśmiałym testowaniu kolejnych stylistyk. Dbałość o sposób aranżowania poszczególnych akcentów wyraźnie działa na korzyść tego materiału, potwierdzając, że obrany kierunek nie jest przypadkowy. Muzycy określają swój styl mianem „nostalgic-gaze” i rzeczywiście można potraktować to jako trafną próbę opisania tego, co robią. Jest tu sporo potęgującego smutku, ale bez popadania w przesadną tkliwość, dużo tęsknoty za przeszłością, podanej jednak we współczesnej oprawie. Dzięki temu Tár nie sprawia wrażenia zespołu odtwarzającego cudze pomysły. Dobrym przykładem pozostaje chociażby dobrze skonstruowane „Anatomy Of Letting Go”, choć „chóralne” zaśpiewy momentami okazują się nieco męczące.

Podążanie własną drogą przy jednoczesnym czerpaniu z klasycznych motywów nigdy nie jest łatwe, a band wyraźnie stara się unikać zbyt przewidywalnych rozwiązań, typowo piosenkowej melodyki i oczywistych skojarzeń z tym, co już dobrze znamy. Robi to z różnym skutkiem – czego przykładem może być nieco przeładowane zmianami melodycznymi „Black Lights” – choć nie to wydaje się tutaj najważniejsze. Znacznie większe znaczenie ma wewnętrzna dyscyplina, dzięki której nawet najbardziej złożone rozwiązania nie tracą swojej czytelności. Gitarowe zagrywki nie są banalne, a energia płynąca z całego instrumentarium potrafi robić duże wrażenie. Z kolei w „Neon Blood” wyrazisty wokal i mocne riffy znajdują solidne oparcie w wyeksponowanej partii perkusji.

Szkoda jedynie, że tym razem Tár nie zdecydował się na pełnowymiarowy album, bo słychać, że zespół nie pokazał jeszcze pełni swoich możliwości. Być może jeszcze więcej ujawni podczas koncertów, bo jest to muzyka, która szczególnie dobrze funkcjonuje w bezpośrednim kontakcie ze słuchaczem. Już teraz „Dancing on the Event Horizon” stanowi jednak bardzo dobrą wizytówkę grupy, mającej wszelkie argumenty, by w przyszłości jeszcze nie raz pozytywnie zaskoczyć. Potencjał, odwaga w poszukiwaniach i autentyczność pozostają jej najmocniejszymi atutami, a odpowiednie zrównoważenie alternatywnego rocka z cięższymi akcentami sprawia, że ten materiał broni się w swojej pełnej okazałości.

Łukasz Dębowski


  • Mieczysław Kosz – „Ikar. Solo na Jazz Jamboree” [RECENZJA]
  • 30-lecie płyty „Wszystko się może zdarzyć” Anity Lipnickiej