
„Koniec balu” to trzeci singiel zapowiadający nowy album Maćka Balcara. Po utworach „Za daleko” i „A może tak” artysta odsłania kolejny fragment muzycznej opowieści o zmianie, zamykaniu ważnych rozdziałów i szukaniu własnej drogi.
fot. Olek Borte
Po 23 latach spędzonych w zespole Dżem, Balcar nie traktuje nowego etapu jako rewolucji ani demonstracyjnego odcięcia się od przeszłości. Wręcz przeciwnie.
Po 23 latach pojawia się potrzeba zmiany, wyjścia ze strefy komfortu i sprawdzenia, co jest dalej. Nie traktuję tego jednak jak odcięcia grubą kreską czy dramatycznego gestu. Raczej jak spokojne uznanie, że pewna formuła się wyczerpała, a ja chcę pójść w nowe przestrzenie – mówi artysta.
Jak podkreśla, wszystkie dotychczas opublikowane single są elementami większej całości. – To piosenki pokazujące różne strony tego samego momentu. Z jednej strony zamknięcie ważnego etapu, z drugiej szukanie nowej równowagi, własnego języka i własnego miejsca – dodaje. – dodaje Maciek.
„Koniec Balu” ma jednak wyjątkowy charakter także z innego powodu. To pierwsza tekstowa propozycja Grzegorza Paczkowskiego napisana dla Balcara bez wcześniejszych rozmów o temacie czy kierunku utworu. – Tym razem to ja robiłem muzykę do istniejącej warstwy lirycznej – opowiada Balcar.
Artysta przyznaje, że kiedy przeczytał tekst, szybko odkrył w nim również własne doświadczenia. Choć utwór napisany jest z charakterystycznym dla Paczkowskiego dystansem i poczuciem humoru, dotyka zaskakująco uniwersalnego problemu. Bohater piosenki staje przed pytaniem, które większość ludzi zna aż za dobrze: zostać do rana na imprezie czy wrócić do domu, odpocząć i następnego dnia zrobić coś wartościowego? Dla jednych może to być błahy problem. Dla innych – temat, który wraca przez całe życie.
– Są ludzie, którzy z tym dylematem pozostają do końca swoich dni, niezależnie od wieku. A będzie ich coraz więcej, skoro wymyślono już nawet specjalną jednostkę chorobową o nazwie FOMO – zauważa artysta.
„Koniec Balu” to nie tylko kolejny singiel zapowiadający nowy album Maćka Balcara. To także przewrotna, pełna obserwacji opowieść o współczesnym człowieku, który nieustannie boi się, że coś go ominie – i który każdego dnia musi zdecydować, co naprawdę jest dla niego ważne.





