
Zespół By Million Wires wraca po kilku latach przerwy z nowym materiałem. 1 maja 2026 ukazała się EP-ka „NOT OVER”, zapowiadająca kolejny rozdział w ich działalności. Z okazji wydania tego albumu mieliśmy okazję zadać grupie kilka pytań na temat ich twórczości.
fot. materiały prasowe
Co realnie „uruchomiło” decyzję o powrocie po latach zespołu By Million Wires – był to jakiś proces, czy konkretny impuls?
Dawid Remian: Na pewno był to proces, który trwał o wiele za długo. Każdego z nas dopadła rzeczywistość i przez dłuższy czas nie mogliśmy niczego nagrać, pomimo, że pomysłów i chęci mieliśmy bardzo dużo. Proces tworzenia muzyki z czasem też stał się trudniejszy. Z wiekiem staliśmy się dużo bardziej wymagający w kontekście swoich pomysłów. Niemniej jednak bardzo cieszymy się z tego, że udało się doprowadzić proces nagrania i wydania EP-ki. Mamy nadzieję, że nasza muzyka trafi do słuchaczy i sprawi im przyjemność w odbiorze.
Czy „Not Over” jest bardziej powrotem do działalności, czy jednak zupełnie nowym otwarciem pod tym samym szyldem?
Dawid Remian: Zabawne, bo… jednym i drugim. Trzeba powiedzieć jasno, że czas odciska piętno nie tylko na samej twórczości, ale i na nas jako ludziach. Z wiekiem stajemy się dojrzalsi, co – mam wrażenie – przekłada się na naszą muzykę. Jest z jednej strony bardziej dopracowana, a z drugiej – świadomie pozwalamy sobie w niej na więcej niedoskonałości. Widzimy tę fascynującą rozbieżność między naszymi ambicjami a tym, co realnie możemy wypracować jako zespół. To bez wątpienia zupełnie nowe otwarcie. Czeka nas rozdział, który będzie sporym wyzwaniem, bo poprzeczkę zawiesiliśmy sobie wysoko – chcemy nieustannie rozwijać się warsztatowo i produkować coraz lepsze utwory.
Czy ta EP-ka pokazuje dalszy kierunek zespołu, który być może doprowadzi Was do pełnego albumu?
Dawid Remian: W zasadzie dla nas to wydawnictwo jest kompletną całością, ale żeby to w pełni zrozumieć, trzeba spojrzeć na naszą definicję albumu. Traktujemy go jako spójną, zwięzłą historię, która w tym przypadku pisała się latami. Ma ona dla nas ogromne znaczenie osobiste – jestem pewien, że ten emocjonalny ładunek jest wyczuwalny w każdym z utworów. Na tej płycie nie ma ani jednego dźwięku za mało, ani za dużo. Pięć kompozycji to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Podczas sesji powstało tyle materiału, że moglibyśmy nim obdzielić kilka wydawnictw. Wybraliśmy te ścieżki, które najlepiej definiują nasz obecny kierunek. Reszta na razie pozostaje w cieniu, choć powrót do tych nagrań i ich analiza to dla nas czysta przyjemność.

fot. okładka EP
Jak zmieniła się Wasza relacja jako zespołu po okresie nieobecności – czy czujecie, że jesteście już innym zespołem? I czy przyjemność wspólnego działania była taka sama jak przy pierwszej płycie z 2012 roku? Jakbyście to ocenili z perspektywy czasu?
Dawid Remian: Zdecydowanie czujemy, że jesteśmy już innym zespołem, choć nie o wszystkich aspektach tej przemiany możemy jeszcze otwarcie mówić. Nagrywanie tego materiału odbywało się w naturalnie innym, bardziej kameralnym składzie po tym, jak opuściła nas nasza wokalistka, Anna Ostafil. Czy zmieniła się energia? Bez wątpienia. Kiedy brakuje kogoś, kto współtworzył fundament grupy, wibracje w studio siłą rzeczy ewoluują. Czas również zrobił swoje, ale jedna rzecz pozostała nienaruszona: czysta satysfakcja ze wspólnego grania. Proces tworzenia niezmiennie wywołuje u nas bardzo pozytywne emocje – to rdzeń, który trzyma nas razem.
Wasza muzyka nadal operuje alternatywno-progresywnym językiem – co w nim jest dla Was najważniejsze dziś?
Mirek Skrok: Po tylu latach wspólnego grania wypracowaliśmy własny język, którego fundamentem są nasze dawne inspiracje – Radiohead, Mogwai czy PJ Harvey. To był nasz wspólny mianownik. W naturalny sposób w naszej muzyce pojawiło się dużo miejsca na przestrzenne gitary zanurzone w pogłosach i delayach, budowanie napięcia prowadzące do post-rockowych ścian dźwięku, czy grunge’owe kontrasty dynamiczne. Jednak od tamtego czasu każdy z nas mocno poszerzył horyzonty. Dziś czerpiemy z zupełnie innych rejonów muzycznych, co pozwala nam spojrzeć na te gitarowe fundamenty z nowej perspektywy. Pod tym względem ‘Not Over’ to kwintesencja naszego alternatywnego stylu. Patrząc jednak w przyszłość, chcemy eksperymentować jeszcze odważniej. Czy uda się to zrealizować zgodnie z planem – czas pokaże. Jedno jest pewne: nie będzie to tak radykalna wolta, jak przejście na ska czy reggae. 🙂
Jak dużo w Waszej muzyce zostaje „pierwszego impulsu”, a ile jest późniejszej rekonstrukcji, eksperymentowania, poszukiwania innych brzmień?
Dawid Remian: To w ogóle ciekawa historia, bo śmiejemy się, że niektóre pomysły czasem “siadają” tak błyskawicznie, że powinniśmy mieć obok przycisku nagrywania przycisk “Send it straight away to the nearest Music Radio Station”! Mówiąc całkiem serio, to wyjątkowo szybko pomysł przechodzi przez proces twórczy, ale tylko wtedy, gdy ktoś wcześniej jednak opracuje go w samotności. Innymi słowy, jeśli ciekawy pomysł gitarowy zostaje przekazany przez Mirka bądź Dawida reszcie zespołu, wszyscy intuicyjnie od razu czują, w którym kierunku powinni pchnąć kawałek. To już chyba kwestia zgrania, na które pracowaliśmy latami.
Czy „Over” jako otwarcie EP było od początku oczywistym wyborem? Co to jest dla Was za utwór na tle całości?
Dawid Remian: ‘Over’ to jednocześnie koniec i początek. Ten utwór ma w sobie niesamowity vibe – muszę przyznać, że na żywo broni się potężną energią i dynamiką; nawet gdy o tym teraz opowiadam, mam ciarki. Od początku był dla nas oczywistym wyborem na otwarcie – to swego rodzaju znak rozpoznawczy naszego stylu, zwłaszcza jeśli chodzi o partie gitar. Słuchając go, można odnieść wrażenie, jakby ktoś po wielu latach nagle wcisnął przycisk ‘play’ po bardzo długiej pauzie. Jesteśmy tu, gramy dalej, jak gdyby nigdy nic. I to jest w tym najpiękniejsze. Czy muzyka nie powinna być właśnie taka? Na wyciągnięcie ręki, autentyczna i dostępna dla każdego, w każdej chwili.
Co w tym materiale będzie najtrudniejsze do „odtworzenia na żywo” bez utraty jego charakteru? I czy koncerty wciąż będą ważną częścią działalności zespołu?
Dawid Moździerz: Materiał został zaaranżowany w taki sposób, abyśmy na scenie nie musieli drastycznie ograniczać liczby partii, które słychać na EP-ce. Oczywiście nie oznacza to, że są to utwory łatwe technicznie – wręcz przeciwnie. Kluczem jest tu rygorystyczny trening, który pozwala nam zbliżyć się do wykonawczej perfekcji. Bardzo liczymy na powrót do regularnego koncertowania, ponieważ energia płynąca od publiczności zawsze była dla nas najsilniejszym paliwem do działania.
Nowe utwory to wyłącznie język angielski – to kwestia estetyki, brzmienia, czy funkcji komunikacyjnej?
Mirek Skrok: To wynik kilku nakładających się czynników. Po pierwsze, język angielski towarzyszył mi od najmłodszych lat, przez co naturalnie chłonąłem głównie muzykę zagraniczną. Kiedy zacząłem pisać pierwsze teksty, angielski był dla mnie najbardziej intuicyjnym narzędziem do wyrażania emocji – i tak już zostało. Oczywiście z czasem w pełni doceniłem piękno i dziedzictwo polskiego rocka, ale pewne przyzwyczajenia są silniejsze.
Po drugie, wyciągnęliśmy wnioski z przeszłości. Na naszej pierwszej płycie Ania śpiewała kilka tekstów po polsku, co z perspektywy czasu nieco rozmywało spójność materiału. Dziś wolimy iść jedną, wyraźnie określoną drogą. Angielski nadaje naszej muzyce spójności i charakteru, a dodatkowo pełni funkcję komunikacyjną – nie ukrywamy, że zależy nam na dotarciu do słuchaczy poza granicami kraju, co zresztą już teraz udaje nam się osiągnąć dzięki świetnym recenzjom z zagranicy. Nie wykluczam jednak, że kiedyś nagramy cały album po polsku – to byłoby ciekawe wyzwanie, ale na ten moment 'Not Over’ potrzebowało uniwersalnego języka.
Czy jest coś, za co szczególnie cenicie nowe utwory z EP-ki „Not Over”? Za co lubicie ten materiał?
Dawid Remian: Paradoksalnie cenimy go za to, że jest dla nas swoistą podróżą w czasie. Większość tego materiału powstała jeszcze w ‘porządku starego świata’, czyli przed 2020 rokiem. Dziś ma to szczególne znaczenie i jestem przekonany, że słuchacze to wyczują. Nie spodziewaliśmy się jednak, że z biegiem lat to brzmienie stanie się w odbiorze jeszcze ciekawsze, nabierając nowych kontekstów. Wyszedł nam taki ‘niechcący’ efekt – ups! 🙂
Gdybyście mieli opisać „Not Over” jednym słowem poza tytułem – co by to było i dlaczego?
Dawid Remian: Dla mnie osobiście to bardziej ‘fulfillment’ niż tylko ‘execution’. Długo czekaliśmy na ten moment i fakt, że to się wreszcie materializuje, daje nam ogromną satysfakcję. Chcemy pokazać światu, jak ta nasza muzyczna rzeczywistość naprawdę wygląda. Niesamowicie cieszy mnie też fakt, że tak wiele osób z utęsknieniem czekało na tę kontynuację. Proszę bardzo – oto jesteśmy!





