Minimalizm, który działa. Pol Wanda i „Nim wstanie dzień” [RECENZJA]
Pol Wanda to solowy projekt Michała Krysztofiaka – wokalisty, gitarzysty i współzałożyciela zespołu Oranżada, od ponad trzech dekad związanego z polską sceną alternatywną. Jednym z jego nowych singli jest interpretacja utworu „Nim wstanie dzień” z muzyką Krzysztofa Komedy i tekstem Agnieszki Osieckiej.
fot. materiały prasowe
Mówiąc o utworze „Nim wstanie dzień”, warto przypomnieć jego genezę. Tę znaną balladę, do słów Agnieszki Osieckiej i muzyki Krzysztofa Komedy, w filmie „Prawo i pięść” wykonywał Edmund Fetting. Piosenka ma już ponad 60 lat, a wciąż wzbudza zainteresowanie, o czym świadczą jej kolejne interpretacje, także autorstwa twórców niezwiązanych na co dzień z twórczością poetki słowa. Kluczowe pozostaje jednak to, by w tym wszystkim znaleźć własny pomysł i sposób na prezentację tak kultowej pieśni.
Nie można odmówić indywidualnego charakteru, który nadał temu numerowi Pol Wanda. Twórca podszedł do niego po swojemu, czyli dość oszczędnie, ale z wyczuwalnym nerwem, dzięki któremu tej wersji słucha się znakomicie. Choć określenie „współczesna” nie do końca wydaje się tu trafne, bo jest w niej sporo niedzisiejszego, surowego oraz lekko przybrudzonego kolorytu, który wraz z szorstkim wokalem idealnie ze sobą współgra. I trzeba przyznać, że działa to wyjątkowo przekonująco. Brak aranżacyjnych upiększeń tylko wzmacnia autentyczność tej propozycji, a ta w przypadku kolejnej interpretacji takiego klasyka wydaje się szczególnie istotna.
Dlatego nie ma tu efektownych trików produkcyjnych, jest za to czystość przekazu osadzona w intymnym brzmieniu gitary akustycznej. Dla kogoś może to być za mało, choć jak się okazuje, właśnie tyle wystarczyło, by oddać pełnię nastroju będącego największą siłą kompozycji. Co więcej czuć, że to świat artysty, a nie przybrana poza, teatralna maniera czy wymyślona przestrzeń, która odstaje od jego wrażliwości. Wręcz przeciwnie, można odnieść wrażenie, jakby był to jego autorski numer, a w przypadku coverów to przecież szczególnie istotne, by naprawdę stać się częścią przyjętej formuły. Mówiąc krótko – nie ma w tym ściemy.
Jeśli dla kogoś to wciąż za mało, warto sięgnąć po jego wcześniejsze single „Nieba krzyk i król wiatr” oraz „Droga”, które szerzej pokazują dzisiejszy język artystyczny muzyka działającego obecnie solowo. W pełni autorska wizja Pol Wandy dopiero w szerszym ujęciu odsłania swój najbardziej frapujący wymiar. Podsumowując, „Nim wstanie dzień” ma siłę oddziaływania i nie idzie przy tym w utarte schematy, pokazując dojrzałe podejście do materiału, nawet gdy mamy do czynienia z coverem.
[rec. Łukasz Dębowski]
*****
W autorskiej odsłonie artysta kieruje swoją twórczość w stronę bardziej intymnej i oszczędnej formy, nie rezygnując przy tym z charakterystycznej energii i psychodelicznego pierwiastka, co mocno wpisuje się w jego muzyczny język.
Pol Wanda to alternatywa w formule „unplugged”, czyli głos, gitara akustyczna i surowa szczerość przekazu. Minimalizm środków związanych z instrumentami otwiera tu przestrzeń dla emocji i wyrazistości, tworząc brzmienie jednocześnie kameralne, hipnotyczne i pełne zadziornej energii. To muzyka, która równie dobrze odnajduje się na mniejszych scenach, jak i w bardziej nieoczywistych przestrzeniach.
„Nieba krzyk i król wiatr” to zapowiadany przez Pol Wandę nowy, w pełni polskojęzyczny materiał, który ma przynieść spójną i wyjątkowo koncertową opowieść. Album promują trzy single: tytułowy „Nieba krzyk i król wiatr”, „Droga” oraz wspomniana interpretacja „Nim wstanie dzień” z muzyką Krzysztofa Komedy i tekstem Agnieszki Osieckiej. Każdy z tych utworów pokazuje inne oblicze materiału, ale wszystkie prowadzą w stronę spójnej, autorskiej narracji.
Premiera płyty planowana jest na 29 lipca 2026 roku. Wszystko wskazuje na to, że wydawnictwo ukaże się własnym nakładem artysty, choć Michał Krysztofiak pozostaje otwarty na współpracę przy jego realizacji.
Słuchaj singla „Nim wstanie dzień” na platformie SPOTIFY.