
Najnowsza propozycja od Bryskiej, zatytułowana „Gęsty dym (Cały Ty cała ja)”, to utwór zawieszony między klubową pulsacją a sennym, lekko mrocznym klimatem.
fot. materiały prasowe
To produkcja skrojona pod wieczorne pasma radiowe – płynie niespiesznie, ale ma w sobie rytmiczny nerw, który idealnie odnajdzie się w eterze po zachodzie słońca.
Zaskakujący duet w onirycznym świecie
Kluczowym elementem tej kompozycji jest obecność Kubańczyka. Jego udział okazał się sporym zaskoczeniem, głównie ze względu na to, jak sprawnie zaadaptował się do estetyki Bryskiej. Sama artystka przyznała, że udało jej się wciągnąć go do swojego świata, w którym odnalazł się niemal zbyt naturalnie. Ich głosy nie rywalizują o atencję, lecz uzupełniają się w opowieści o relacji pełnej napięcia i niedopowiedzeń.
Między mrokiem a chwytliwością
Muzycznie „Gęsty dym” balansuje na granicy tanecznej lekkości i niepokoju. Pulsujący beat stanowi solidną bazę dla onirycznych tekstur, co w efekcie przywodzi na myśl spacer przez rozświetlone, nocne miasto. Mimo tej nieco dusznej atmosfery, utwór posiada bardzo mocny punkt styku z komercyjnym radiem – wyjątkowo chwytliwy refren. Melodia jest na tyle sugestywna, że już przy pierwszym kontakcie zostaje w pamięci i skłania do podświadomego nucenia pod nosem.
Solidna propozycja bez zbędnego patosu
Bryska nie próbuje tym utworem rewolucjonizować rynku, ale pokazuje rzetelny warsztat i jasną wizję swojej muzyki. „Gęsty dym” to po prostu dobrze wyprodukowany, nowoczesny pop z alternatywnym sznytem. Utwór broni się autentycznością i ciekawą chemią między artystami. To udany krok w karierze wokalistki, który sprawia, że kolejne nowości z jej obozu będą śledzone z dużą uwagą.
Hubert Rydz
Maryla Rodowicz i bryska w klubowej wersji „Łza na rzęsie (Mi się trzęsie)”





