
Najnowszy singiel Kasi Kokoryn to utwór od kobiety dla innych kobiet. „Gdy już odrzucisz mnie” to przejmująca kompozycja, która – mimo że opowiada o trudnych doświadczeniach relacyjnych – przepełniona jest nadzieją. Do singla powstał teledysk.
fot. Konewka Studio
Kasia Kokoryn nie chodzi na łatwiznę, nie wybiera prostych rozwiązań, które szybko przyniosłyby jej rozpoznawalność i złudny sukces. Artystka tworzy własną przestrzeń, przepełnioną głębokimi emocjami i kobiecą wrażliwością, zamkniętą w złożonych, a przy tym niezwykle melodyjnych kompozycjach. Przynajmniej tak można powiedzieć o jej nowym singlu „Gdy już odrzucisz mnie”, który porusza siłą wyrazu i autentyzmem uczuć, a nie komercyjnym blichtrem czy tanią przebojowością. Twórczyni stawia na dłuższe, bardziej rozbudowane formy, mające oddawać to, co faktycznie jest dla niej ważne.
Jak informuje wokalistka, ten utwór to „najweselsza i najszczęśliwsza smutna ballada”, co pokazuje, jak duże znaczenie ma dla niej przekaz. Każde słowo w tej piosence zostało odpowiednio wyważone, by nieść określoną prawdę, którą artystka chce nam oddać. I jest ona tutaj wyraźnie odczuwalna, nawet jeśli tekst nie opiera się na szczególnie oryginalnie splecionych słowach. W tym przypadku liczy się siła opowieści, otoczona przemyślaną formą muzyczną, uwypuklającą wszystkie walory, jakie niesie ta propozycja.
Kompozycja rozpoczyna się spokojnie, od dźwięków fortepianu (Michał Rorat), by stopniowo nabierać mocy, zwłaszcza w dobitnie zaznaczonych refrenach, gdzie także głos artystki zyskuje na atrakcyjności. Być może pojawia się tu nuta patosu, ale taka konwencja wymaga odrobiny podniosłego charakteru. Warto też dodać, że Kasia po raz kolejny podjęła współpracę z niezwykle kreatywnym Tomaszem „Harrym” Waldowskim (produkcja), potrafiącym wyeksponować najmocniejsze strony piosenki tam, gdzie jest to potrzebne. Odpowiada on również za większość instrumentów (m.in. perkusję, gitary i syntezatory).
Trudno przyczepić się do „Gdy już odrzucisz mnie”, gdzie pierwszoplanową rolę odgrywają czyste, niewymuszone emocje, zupełnie nie do podrobienia w takiej perspektywie artystycznej. To, że otrzymaliśmy w pełni profesjonalną realizację, tylko potwierdza, że Kasia Kokoryn powinna konsekwentnie podążać obraną drogą i tworzyć w zgodzie z tym, co naprawdę gra jej w sercu. Kierunek może nieco pod prąd współczesnemu popowi, ale właśnie przez to tak interesujący. Warto więc czekać na album „Sygnał wysłany do Księżyca”, który zapewne odsłoni pełniejszą wizję jej muzycznych fascynacji.
[rec. Łukasz Dębowski]
*****
Kasia Kokoryn to artystka, która w swoich kompozycjach łączy wrażliwość i emocje z poetyckim sznytem, a także ujmującą prostotą. Nie inaczej jest w przypadku jej najnowszego singla, który sama nazywa najweselszą i najszczęśliwszą smutną balladą. To drugi utwór, który zapowiada jej debiutancki album – „Sygnał wysłany do Księżyca”.
„Gdy już odrzucisz mnie” to historia, która łączy doświadczenia wielu kobiet. Utwór opowiada o budowaniu poczucia własnej wartości, wyznaczaniu granic w relacjach i umiejętności rezygnacji z relacji, które nam nie służą. Artystka wraca w tej piosence do momentu, który przezywała w życiu wielokrotnie – lęku przed odrzuceniem i samego odrzucenia. Dziś ma jednak zupełnie inną perspektywę, łączącą się z nadzieją, akceptacją oraz świadomością, dlaczego tak się wydarzyło i że sama też dokonywała złych wyborów. W utworze wyraźnie wybrzmiewa również poczucie, że jest warta miłości i choć zdarzają się momenty, gdy drżenie rąk i niepokój powracają – dziś ma już zasoby, by sobie z tym poradzić.
„To list do mnie samej sprzed wielu lat. Mówię w nim sobie: “uwierz w to, że łzy też mogą być początkiem szczęścia i naucz się kochać siebie, zanim pokochasz innych”. Ta miłość do samej siebie pozwala wyznaczać granice i budować relacje oparte na szacunku. „Gdy już odrzucisz mnie” to słowa i dźwięki nadziei dla każdej z nas, która wypłakała niejedną łzę, gdy kolejny raz coś nie wyszło i zastanawiała się „dlaczego?”. Każdej, która miała wrażenie, że, mimo iż jest pięknie, to koniec jest nieuchronny, przez co nie umiała cieszyć się daną chwilą. Każdej, która kiedykolwiek czuła, że może wcale nie jest wystarczająco dobra i wyjątkowa, by być kochaną. Przeszłam tę drogę, nie była łatwa, ale łzy zastąpił uśmiech, który zapalił lampkę w moim pokoju. Tego życzę też Tobie” – opowiada Kasia Kokoryn.
W warstwie muzycznej „Gdy już odrzucisz mnie” zaczyna się subtelnie, imitując niemal szept. Istotną rolę odgrywa pianino, na którym z niezwykłym wyczuciem i charakterem zagrał Michał Rorat. Jego partie zostały zarejestrowane w wyjątkowy sposób – przy użyciu aż 12 mikrofonów, co pozwoliło uchwycić nie tylko pełnię brzmienia instrumentu, ale także najdrobniejsze niuanse jak uderzenia młoteczków i oddech muzyka. Brzmieniowe emocje sukcesywnie narastają, aby w finałowym refrenie osiągnąć swoje apogeum. Fenomenalną końcówkę podkreślają wyraziste bębny Tomka “Harry’ego” Waldowskiego, które w połączeniu z instrumentami dętymi i wyraźną zmianą wokalu wywołują ciarki na ciele słuchacza. Z początku intymna, surowa i pełna spokoju kompozycja, w ostatniej części stanowi emocjonalne przełamanie.
Premierze utworu towarzyszy również wyjątkowy, fabularny teledysk, zrealizowany przez studio Konewka (Julia Jaracz i Patryk Patynowski). W klipie oprócz samej Kasi Kokoryn występuje również wspaniała aktorka, Greta Burzyńska, co uwydatniło fakt, że doświadczenia, o których opowiada utwór Gdy już odrzucisz mnie nie dotyczą tylko samej artystki, ale są też historią innych kobiet.
Uwielbiam scenę, kiedy wraz z Gretą leżymy na podłodze – ona w tym trudnym momencie, a ja wiedząca już, że wszystko skończy się dobrze. Mimo że to była gra aktorska, na planie polały się łzy — dodaje Kasia Kokoryn.
*****
Kasia Kokoryn – wokalistka, autorka tekstów i muzyki, której barwa głosu została opisana przez Katarzynę Gaertner jako „rzadka i charakterystyczna”. Artystka jest członkinią Stowarzyszenia Wykonawców i Artystów Górnego Śląska oraz Związku Zawodowego Muzyków RP. Związana z chórem rozrywkowym VOICE IMPACT oraz Teatrem Górnośląskim. Absolwentka prestiżowego programu dla niezależnych muzyków Inkubator Tak Brzmi Miasto 2025. Gdy nie śpiewa i nie komponuje — jest sociolożką, która zarządza talentami i rozwojem pracowników w globalnej organizacji.
Córka znanego na Śląsku satyryka i pisarza – Mariana Makuli. Na scenie obecna od dziecka. Debiutowała jako Klara na deskach Teatru Ziemi Rybnickiej w musicalu Pomsta z muzyką Katarzyny Gaertner u boku znakomitych aktorów Teatru Rozrywki w Chorzowie, m.in. Roberta Talarczyka, Janusza Krucińskiego, Jacentego Jędrusika. Często występowała w koncertach Teatru Górnośląskiego.
Swoje umiejętności muzyczno-wokalne rozwijała pod okiem znakomitych trenerów z Teatru Rozrywki w Chorzowie, Krzysztofa Wojciechowskiego z Voice Progress i wreszcie Jacka Maślanki z Voice Impact Studio. Brała także udział w licznych warsztatach, m.in. z Andresem Martorell, Olgą Szwajgier czy Rhondą Carlson, a także Kubą Badachem, Moniką Urlik i Anią Szarmach. Obecnie słuchaczka Szkoły Muzycznej II Stopnia ART.
W jej piosenkach słychać wpływy musicalowe oraz brzmienie stylizowane na niezależną muzykę rozrywkową. Jest autorką wzruszającej kompozycji o swoich korzeniach Ja Kocham Śląsk Mój, który przez kilka miesięcy utrzymywał się na pierwszym miejscu listy Radia Piekary i był emitowany w Radiu Katowice, Radiu Em czy Radiu Silesia. Z tym utworem gościła również w TVP3 jako gość muzyczny programu Dej Pozór.
W 2024 roku zakwalifikowała się do ścisłego finału w Ogólnopolskim Konkursie Interpretacji Wokalnych Marka Dutkiewicza, gdzie wystąpiła na scenie u boku Felicjana Andrzejczaka.
W marcu 2025 roku ukazał się jej debiutancki singiel Otul Mnie z albumu, który będzie mieć swoją premierę jeszcze w tym roku. Piosenka otworzyła jej drzwi do mediów spoza Śląska, dzięki czemu artystka trafiła m.in. na antenę Radia Opole, Radia Rzeszów, Radia Białystok, Radia Łódź, Radia Lublin czy Radia Nowy Świat.
W sieci jest dostępny także pierwszy jej singiel – „Czas mi wybaczy”.
Kasia Kokoryn łączy pop z nostalgicznymi dźwiękami w monumentalnym „Czas mi wybaczy”!





