
„Jestem” to utwór Kordylas, który kontynuuje osobisty charakter jej twórczości, łącząc refleksyjny tekst z pełnym brzmieniem, mogącym trafić zarówno do fanów muzyki alternatywnej, jak i do szerszej publiczności. Poniżej prezentujemy nasz wywiad z artystką, posiadającą wyrazistą i świadomą wizję własnego rozwoju.
fot. materiały prasowe
Twój nowy singiel „Jestem” dotyka trudnych emocji. Czy uzewnętrznianie własnych doświadczeń jest łatwe i warte tego, by do nich wracać, pisząc o tym piosenkę? Jakie emocje i myśli towarzyszyły Ci przy tworzeniu tego utworu?
Uzewnętrznianie doświadczeń nigdy nie jest „łatwe”, ale dla mnie jest absolutnie konieczne, bo pisanie utworów o rzeczach ważnych i trudnych, to dla mnie bardzo ważna wartość. To rodzaj autoterapii. Pisząc „JESTEM”, towarzyszyło mi poczucie beznadziei, które musiało znaleźć ujście. Czy warto wracać do trudnych chwil? Tak, bo ubrane w dźwięki przestają być ciężarem, a stają się opowieścią i mogą nieść innym ukojenie. Przy tworzeniu tego utworu czułam przede wszystkim potrzebę szczerości wobec samej siebie. Czułam się samotna i myślałam, że to najgorszy dzień mojego życia – zaczęłam więc pisać o tym piosenkę.
Co według Ciebie jest największą wartością singla „Jestem”? Czy taki utwór, który dotyka trudnych tematów, da się w ogóle polubić?
Największą wartością tego singla jest jego autentyczność – tu nie ma filtrów czy pisania o kryzysie psychicznym wierszem, w “uładniony sposób”. Czy da się polubić utwór o trudnych tematach? Myślę, że słuchacze nie szukają w muzyce tylko łatwej rozrywki, ale przede wszystkim zrozumienia i poczucia, że nie są samotni w kryzysowych chwilach. Takie piosenki się „przeżywa”, a to znacznie silniejsza więź niż zwykłe polubienie radiowego hitu, który leci w tle.
Pisząc o rzeczach trudnych, często balansuje się między intymnością a ekshibicjonizmem. Jak Ty definiujesz tę granicę w swojej twórczości?
Dla mnie ta granica przebiega tam, gdzie kończy się historia, a zaczyna niepotrzebny detal. W twórczości szukam metafor, opisów sytuacji, emocji, które pozwolą słuchaczowi odnaleźć w mojej historii jego własną. Intymność buduje most, ekshibicjonizm stawia ścianę skrępowania. Ja swoimi utworami chcę budować poczucie wspólnoty i zrozumienia.
Skąd w ogóle wzięła się Twoja potrzeba wyrażania się poprzez muzykę, tworzenia i pisania tekstów?
Muzyka od zawsze była moim „pierwszym językiem”. Często łatwiej jest mi zaśpiewać o tym, co czuję, niż o tym opowiedzieć w rozmowie twarzą w twarz. Potrzeba pisania tekstów i komponowania muzyki wzięła się z chęci uporządkowania chaosu, który każdy z nas ma w głowie.
Skąd pomysł, żeby piosenka z rockowym, alternatywnym brzmieniem, prezentowała się właśnie w taki sposób? Czy Twoje komponowanie opiera się na eksperymentowaniu, czy na dużej precyzji dążenia do zmaterializowania jakiejś konkretnej wizji?
Rockowa, alternatywna energia „JESTEM” to nie przypadek – te emocje potrzebowały brudu i ciężaru, a nie sterylnego brzmienia. Moje komponowanie to balans: zaczyna się od intuicyjnego eksperymentu, ale kiedy poczuję właściwy kierunek, staję się bardzo precyzyjna w dążeniu do konkretnej wizji i w tym pomaga mi Tomasz Harry Waldowski, z którym współpracuje przy utworach na debiutancki album. Wiedziałam, że ten utwór musi „oddychać” i mieć w sobie pewną surowość, bo chociaż dużo w nim o bezruchu i apatii to jest to dla mnie utwór o buncie przeciwko takiemu stanowi.
Jesteś na początku drogi, ale masz już bardzo wyraźnie obrany kierunek. Co dziś jest dla Ciebie ważniejsze: budowanie rozpoznawalnego stylu czy pełna swoboda artystyczna?
Na tym etapie stawiam na pełną swobodę artystyczną, bo tylko z niej może wyjść rozpoznawalny i oryginalny styl. Wierzę, że jeśli będę wierna swojej intuicji, rozpoznawalny styl wypracuje się naturalnie, jako efekt uboczny tej wolności. Nie chcę zamykać się w ramach jakiegoś wizerunku, zanim na dobre nie rozwinę skrzydeł.

fot. okładka singla
Czy „Jestem” jest zapowiedzią większego projektu? Jeśli tak – czy możemy spodziewać się spójnej narracji, czy raczej zbioru niezależnych historii?
„JESTEM” to zdecydowanie więcej niż pojedynczy sygnał. To element większej układanki, która ułoży się w płytę już w tym roku. Możecie spodziewać się spójnej narracji, bo to dla mnie nadrzędne, aby materiał wyrażał spójny, choć pokazujący moje różnorodne wpływy koncept. To podróż przez różne stany świadomości pokazująca przemianę. To nie będą przypadkowe piosenki, ale rozdziały tej samej książki.
Jak to się stało, że zaczęłaś współpracować z cenionym Tomaszem Harrym Waldowskim, który odpowiada za całe instrumentarium związane z tym utworem?
To była jedna z tych magicznych sytuacji, gdzie muzyka obroniła się sama. Szukałam kogoś, kto zrozumie brud i głębię moich numerów. Tomasz, ze swoim niesamowitym wyczuciem, był idealnym wyborem. Jego doświadczenie nadało moim pomysłom profesjonalny szlif, nie zabierając im przy tym duszy. Ppza tym od nastoletnich lat byłam fanką projektów Harry’ego – zaczęło się od Chłopcy Kontra Basia, a potem przyszedł LemON i tak marzenie o tym, aby współpracować z jednym z moich ulubionych muzyków stało się rzeczywistością.
Na ile pozwalałaś sobie oddać kontrolę nad brzmieniem w ręce producenta muzycznego? Czy współpraca z kimś tak doświadczonym nie stwarza zagrożeń, że to on przejmie całkowitą kontrolę nad tym, co tworzysz?
Współpraca z producentem to zawsze akt zaufania. Oddałam Tomaszowi kawałek jego własnej przestrzeni w kwestii aranżacji instrumentów, bo cenię jego kunszt, ale wcześniej miałam już wizję jak ma brzmieć ten utwór, więc przez całą współpracę wspólnie myśleliśmy jak najlepiej oddać emocje tej piosenki. Przy tak doświadczonym producencie nie ma zagrożenia przejęcia kontroli, jeśli obie strony grają do jednej bramki i szanują pierwotną emocję utworu. Tomek bardzo dbał o mój komfort, a gdy nagrywaliśmy i miksowaliśmy utwór, zawsze pytał się czy podoba mi się kierunek w jakim idziemy.
Jakie były główne założenia przy pracy nad klipem do „Jestem”? Co chciałaś w nim uwypuklić, by stał się on spójny z tak głębokim przekazem?
Klip miał być wizualnym przedłużeniem tekstu – minimalistycznym, ale uderzającym. Chciałam uwypuklić kontrast między izolacją a obecnością. Zależało mi na obrazach, które nie odciągają uwagi od słów, ale sprawiają, że przekaz „JESTEM” staje się jeszcze bardziej namacalny, niemal fizyczny. Wydaje mi się, że czasem każdy z nas ma taki mętlik w głowie, jak ukazuje obraz do “Jestem” i po obejrzeniu tego teledysku wiele osób odnajdzie w tym przekazie siebie. Ten teledysk to dla mnie bardzo personalny projekt dlatego zdecydowałam się go w pełni zrobić sama – od scenariusza aż po montaż.
Jakie będą Twoje dalsze kroki związane z autorską działalnością? Czego możemy się wkrótce spodziewać, jeśli chodzi o muzykę, którą tworzysz?
Nie zwalniam tempa. Wkrótce możecie spodziewać się kolejnych odsłon mojej muzycznej drogi, które będą eksplorować jeszcze inne odcienie alternatywy. Pojawią się kolejne single, teledyski oraz finalnie album. Szykuję się też do wyjścia z tym materiałem do ludzi, bo muzyka tak intymna jak „JESTEM” najpełniej wybrzmiewa podczas spotkań na żywo. Uwielbiam komponować i pracować w studio, ale to właśnie koncerty są dla mnie najgłębszym przeżywaniem muzyki, którą tworzę, bo mogę to dzielić tu i teraz z muzykami na scenie oraz z publicznością.
„Jestem” Kordylas: szczerość bez zbędnych ozdobników [RECENZJA]


![Najlepsze rapowe płyty 2025 roku [RANKING]](https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/wp-content/uploads/2026/01/Najlepsze-rapowe-plyty-2025-roku-RANKING-300x300.png)



