Siła gitar i szczerość przekazu. Andy Curent z utworem „Nie odejdziesz stąd” [RECENZJA]

„Nie odejdziesz stąd” Andy’ego Curenta to poruszająca opowieść o chwili granicznej, w której nie ma już miejsca na wycofanie – liczy się tylko wytrwałość mimo przeciwności losu. Do singla powstał teledysk.

fot. materiały prasowe

Andy Curent to twórca łączący gitarową energię z liryczną wrażliwością i autentycznym przekazem. Jego kolejne propozycje czerpią z klasycznych gatunków – od rocka i bluesa po melodyjny pop – i konsekwentnie wpisują się w szeroką, przemyślaną wizję artystyczną. Taka jest również piosenka „Nie odejdziesz stąd” – jedna z najbardziej stylowych, a zarazem energetycznych kompozycji w jego dorobku, w której wyczuwa się szlachetne namaszczenie twórcze.

Jeśli pojawiają się tu skojarzenia z latami 70. i 80., nie są one przypadkowe. Artysta potrafi czerpać ze swoich inspiracji tak, by tworzyć współczesną projekcję tego, co stanowiło fundament rock’n’rolla – powraca do korzeni, ale nadaje im autorską formę. Czyni to bez uciekania się do tandetnej, przewidywalnej produkcji, która często ujednolica dzisiejsze przedsięwzięcia. Zamiast sztucznego upiększania dźwięków stawia na naturalną energię instrumentalną, a więc na muzykę płynącą z trzewi i serca.

Wśród zespołów, które są dla niego źródłem inspiracji, znajdują się Dire Straits oraz ZZ Top – i to właśnie w tym kierunku najpełniej rysuje się mapa jego muzycznych fascynacji, obecnych również w omawianym numerze.

Dlatego w tym singlu na pierwszy plan wysuwa się znakomite współbrzmienie wszystkich instrumentów – przede wszystkim gitar, które stanowią podstawę całości. Obok partii lidera pojawia się gitara solowa Andrzeja Żelaśkiewicza, rytmiczna Waldemara Muchy oraz bas Waldemara Podymy. Skład uzupełnia – jak przystało na klasyczne granie – perkusja Aleksandra Siemienczuka.

Zespół działa jak świetnie naoliwiony mechanizm, w którym każdy element ma swoje miejsce i znaczenie. Dzięki temu kompozycja pozostaje pełna i wyważona pod względem prezentacji, a jednocześnie tak przekonująco osadzona w rytmice i melodii, że jawi się jako harmonijnie dopracowany, spójny utwór.

Nie sposób pominąć faktu, że w takiej stylistyce lider czuje się doskonale. To jego przestrzeń – znakomicie wypełniona nie tylko muzycznie, lecz także interpretacyjnie, z wyczuwalną swobodą i pewnością siebie.

„Nie odejdziesz stąd” to moment, który zostaje w słuchaczu na dłużej i nie potrzebuje dodatkowych, nadprogramowych ozdobników, by robić wrażenie. Tak po prostu brzmi muzyka tworzona bez kalkulacji – z przekonania i potrzeby ekspresji.

[rec. Łukasz Dębowski]

*****

„Nie odejdziesz stąd” to utwór o codziennej walce i o tym, że czasem nie ma już odwrotu. To historia o sile, która każe iść dalej mimo zmęczenia, strachu i zwątpienia. Prosty przekaz, mocne brzmienie i emocje bez ozdobników.

Andy Curent to wokalista i gitarzysta, kompozytor i autor tekstów, poruszający się na pograniczu rocka i bluesa. W swojej twórczości łączy gitarową energię z liryczną wrażliwością, stawiając na autentyczny przekaz i narracyjny charakter utworów. Jego kompozycje – zarówno wcześniejsze, jak i najnowsze – regularnie pojawiają się w alternatywnych i artystycznych stacjach radiowych, trafiając do słuchaczy, którzy w muzyce szukają nie tylko brzmienia, ale także znaczenia.

Jako gitarzysta, Andy Curent buduje swoje utwory w oparciu o gitarę akustyczną, elektryczną oraz basową, które stanowią fundament jego kompozycji i aranżacji. Brzmienie opiera się na klasycznych formach – wyraźnej strukturze zwrotka–refren, obecności bridge’u, gitarowych solówkach i czytelnej rytmice.

Akustyczna gitara wprowadza intymność i przestrzeń, elektryczna nadaje energię i ekspresję, a gitara basowa wzmacnia puls i konstrukcję utworów. To muzyka zakorzeniona w tradycji rocka i bluesa, ale skupiona przede wszystkim na emocji i opowieści.

Wśród artystycznych inspiracji Andy wymienia m.in. Dire Straits, Stinga, Bad Company, Led Zeppelin i ZZ Top – twórców, którzy łączyli wyrazistą gitarową tożsamość z charakterystycznym brzmieniem i świadomą narracją. Bliska jest mu również estetyka Rush oraz muzyka z pogranicza jazz-rocka, gdzie instrumentalna swoboda spotyka się z kompozycyjną dyscypliną. Wpływy te stanowią punkt odniesienia, nie cytat – są tłem dla autorskiego języka muzycznego opartego na melodii, przestrzeni i emocjonalnej szczerości.

Andy Curent kształcił głos w technice klasycznej, jednak w twórczości rockowo-bluesowej świadomie odszedł od jej estetyki. Zamiast modelowanego, akademickiego brzmienia wybiera naturalną, surową emisję – bliższą tzw. białemu głosowi – ograniczając maniery i ozdobniki na rzecz autentycznej barwy. Technika pozostaje zapleczem, nie celem samym w sobie. Priorytetem jest przekaz: tekst, emocje i prawda interpretacji. Wokal ma być nośnikiem historii, a nie demonstracją możliwości.

Jak podkreśla artysta: „Rock i blues są dla mnie przestrzenią opowieści, nie areną. Technika zostaje w tle – jako zaplecze, które pozwala mówić prawdę bez krzyku.”

Teksty Andy’ego Curenta dotykają codzienności – jej cieni i świateł. To opowieści o wewnętrznych rozterkach, o poszukiwaniu sensu i zachowaniu wrażliwości w świecie pełnym napięć i pośpiechu. Język jest bezpośredni, ale poetycki; osobisty, lecz uniwersalny w emocjach. Każdy utwór to osobna historia – szczera, nienachalna i osadzona w doświadczeniu.

Andy Curent występuje z gitarą, w towarzystwie doświadczonych muzyków. Jego koncerty mają autentyczny, nastrojowy charakter – od kameralnych setów akustycznych po pełne energii rockowe występy. Narracyjność utworów buduje bezpośrednią relację z publicznością, w której liczy się nie tylko dźwięk, ale także treść.

Album „Rozterki” (2025)

Prace nad albumem rozpoczęły się w 2022 roku. „Rozterki” ukazują pełne spektrum artystycznej wrażliwości Andy’ego Curenta – od intymnych, refleksyjnych ballad po mocniejsze kompozycje oparte na gitarowym brzmieniu. Album został zauważony i pozytywnie oceniony w redakcjach, do których trafił, zyskując uznanie za spójność stylistyczną, dojrzałość tekstów oraz konsekwentny, autorski charakter. Spotkał się z przychylnym odbiorem jako materiał przemyślany, osobisty i wyraźnie osadzony w tradycji rockowo-bluesowej.

To płyta o napięciu między zwątpieniem a nadzieją, o codziennych wyborach i próbie odnalezienia światła w szarości świata – konsekwentna w brzmieniu i szczera w przekazie.

 

Andy Curent – „Rozterki” [RECENZJA]

Zostaw odpowiedź