BELA., czyli Iza Gosk debiutuje utworem „Zza kart”

Dziś ma miejsce oficjalna premiera teledysku do debiutanckiego singla „Zza kart” Izy Gosk, występującej jako BELA.. Autorami utworu są wokalistka, Marcin Majerczyk i znany w świecie muzycznym, kompozytor wielu piosenek – Marcin Nierubiec. Utwór na pierwszy rzut oka przedstawia historię osoby, która utraciła swoją miłość, ta jednak nie daje o sobie zapomnieć. Chciałabym jednak, żeby…

Dziś ma miejsce oficjalna premiera teledysku do debiutanckiego singla „Zza kart” Izy Gosk, występującej jako BELA.. Autorami utworu są wokalistka, Marcin Majerczyk i znany w świecie muzycznym, kompozytor wielu piosenek – Marcin Nierubiec.

Utwór na pierwszy rzut oka przedstawia historię osoby, która utraciła swoją miłość, ta jednak nie daje o sobie zapomnieć. Chciałabym jednak, żeby moja twórczość była wolna od narzuconej interpretacji i pozostawiała otwartą przestrzeń na inne spojrzenia i percepcje. Na tym samym zależy mi w malowaniu: dlatego na wernisażu do każdego obrazu dołączone będą dwa wiersze – mój i mojego męża, żaden jednak nie będzie podpisany. Chcemy w ten sposób pokazać możliwości percepcji danego obrazu i zachęcić widza do podróży w głąb siebie i wydobycia swoich własnych wniosków. – jak informuje Iza Gosk.

fot. materiały prasowe

Premiera piosenki „Zza kart” i teledysku do niej jest o tyle nietypowa, że odbywa się nie tylko wirtualnie, ale również stacjonarnie – w Prochowni Żoliborz. Tam właśnie zostanie wyświetlony teledysk, ale dodatkowo odbędzie się wernisaż obrazów artystki:

Ten event to nie tylko premiera. To też WERNISAŻ moich obrazów, które zaczęłam malować pół roku temu (więc jeśli ktoś ma nadzieję na dzieła a la dyplomowe z ASP, to zapraszam, pośmiejecie się). Każdy obraz będzie okraszony dwoma wierszami: mojego autorstwa i mojego męża, ale nigdy nie będzie podane, czyj jest czyj. Pokażemy Wam w ten sposób, jak indywidualna jest interpretacja tego, co widzimy i zachęcimy do Waszych własnych refleksji.

 


  • Mieczysław Kosz – „Ikar. Solo na Jazz Jamboree” [RECENZJA]
  • 30 lat później. Big Day – „Dzień trzeci” [RECENZJA]