Trasa koncertowa Tymka z albumem “Odrodzenie”. Wrocław [FOTORELACJA]

Tymek jest w trakcie trasy koncertowej, promującej jego najnowszy album “Odrodzenie”. 24 kwietnia artysta wystąpił we Wrocławiu (A2 – Centrum Kongresowe). Prezentujemy naszą fotorelację z tego wydarzenia.

Tymek – polski autor utworów muzycznych i tekstów. Jego płyty wielokrotnie osiągały status Platynowych i Diamentowych. W 2021 roku jako pierwszy artysta wywodzący się z kultury hiphopowej w Polsce otrzymał podwójny diament za singiel „Język Ciała”.

Odrodzenie” to muzyka, to film, to wizja, to opowieść o miłości, władzy, sukcesie wzlotach i upadkach. To opowieść o śmierci rozumianej jako narodziny. To podróż po wcieleniach i puenta, która stanowi możliwość wejścia w nowy etap rozwoju osobistego.

fot. Adrian Kaczmarek

Po premierze “Odrodzenia”, Tymek wraz z Urbanskim nie dali słuchaczom długo czekać na zagranie materiału na żywo. 24 kwietnia pojawili się wraz z live bandem we wrocławskim klubie muzycznym A2. Na żywo zaprezentowali 13 utworów z najnowszego materiału.

Niewątpliwie oczarował wstęp do „Jeden uśmiech Twój”, rozpoczęty od dłużej gry gitary, a takich zabiegów jestem fanem. Zapadającym w pamięci momentem był ten, w którym po skończeniu „Klaksonu” Tymek zapytał się widowni, czy ktoś poczęstuje go papierosem. Prosta chwila, która jednak wniosła przyjemny powiew do koncertu. Powiew codzienności, prostoty.

Bis stanowiły cztery utwory: „Mare” i „80s” z Piacevole, „Poza Kontrolą” z “Klubowych”. Finalne zwieńczenie wydarzenia i pożegnanie stanowił chwytający za serce „Ostatni”.

Niewątpliwym atutem koncertów Tymka jest ta pobudzająca energia, bardziej rockowe brzmienie utworów, które na płycie mogliśmy doznać jako spokojne, wręcz kojące. Zachęca to do uczęszczania na koncerty, na których to doznamy innej energii, aniżeli słuchając w domu, w aucie, czy na słuchawkach.

Miłym akcentem było zachęcanie przez Tymka publiczności do skandowania pseudonimu artystycznego Wojtka Urbańskiego, by zagrać kolejny i kolejny bis. Dał tym delikatnie do zrozumienia zgromadzonym, iż mimo stania „z tyłu”, Urbański odgrywał równie ważną rolę w powstaniu „Odrodzenia”.

Jedyną bolączką w trakcie całego koncertu była akustyka. Samo miejsce może i ma dobre warunki do grani koncertów, jednak finalnie (w moim odczuciu) dźwięki instrumentów za bardzo się zlewały, momentami zagłuszając fenomenalny wokal Tymka. A szkoda.

Adrian Kaczmarek

 

fot. Adrian Kaczmarek

Leave a Reply