Young Leosia – „Hulanki” EP [RECENZJA]

Nasz ocena

Jeden z największych przebojów Young Leosi, czyli “Szklanki” doczekał się ponad 24 milionów wyświetleń na YouTube. Idąc za ciosem, Leosia wypuszczała kolejne kawałki, które złożyły się na jej całą EPkę. Poznajcie naszą recenzję tego wydarzenia.

Recenzja EP “Hulanki” – Young Leosia (2021)

Young Leosia. Osoba, która jakiś czas temu narobiła niezłego szumu na polskiej scenie muzycznej, właśnie zbiera żniwo swojej pracy. Dwa głośne single „Szklanki” oraz „Jungle Girl” feat. Żabson tak naprawdę ustawiły ją względem wyświetleń, a także sprzedaży debiutanckiej EPki, która jeszcze w preorderze stała się platynowa.

Warto zatem poświęcić jej swój czas i samemu przekonać się, co Leosia ma nam do zaoferowania. Jeśli jednak nie macie tyle odwagi lub jesteście po tej drugiej stronie i pragniecie czegoś więcej, ja wychodzę Wam naprzeciw z moją recenzją. Dogłębna analiza tej EPki wywołuje banana na twarzy.

Klimat “Hulanek”  Young Leosi całościowo oddaje okładka albumu. To dosłownie jazda bez trzymanki, bez zwracania uwagi na teksty, czy zabiegi podpadające pod cringe (z ang. żenada). Autotune i Melodyna działają tu na potęgę, lecz nie jest to jednak zabieg, który może zniechęcać. Zwłaszcza, jeśli chodzi o młode pokolenie, która najzwyczajniej w świecie na to nie zwraca uwagi. A jak zwraca, to ma luz. I ja to popieram, bo tak naprawdę ważne jest jak się czegoś słucha, a nie co artysta zrobił, żeby uzyskać dany efekt. Uprzedzenia to najgorsza rzecz na świecie.

Mówiąc o całości należy zwrócić uwagę na często przebijający się brazylijski klimat większości utworów. Nie jest to często spotykane na scenie młodzieżowej, przez co płyta Leosi wydaje się zahaczać o nowe, odświeżone rejony dla rodzimej sceny. Nadal jest to jednak klubowo-trapowe brzmienie, więc zostajemy w dobrze znanych nam rejonach.

To dwudziestominutowe arcydzieło warto przeanalizować także utwór po utworze, aby w pełni zrozumieć artystyczne przesłanie i głębię wynikającą z tekstów. Bez tego ciężko jest zrozumieć fenomen Young Leosi, która aktualnie króluje wśród polskich wokalistek.

Pościg

Zacznijmy od refrenu. Leosia odnosi się w nim swojej do popularności i sytuacji, gdy w nocy przy klubowych światłach i alkoholu z ludzi wychodzą prawdziwe “bestie”. Zwraca się tutaj bezpośrednio do słuchacza, na co pozwala charakterystyka rapowych tekstów.

W pierwszej zwrotce Leosia śpiewa o tym, że dużo pali marihuany, dużo pije, choć nie wpływa to na to, że zawsze się dobrze bawi. Oczywiście flexuje się pieniędzmi, bo jakby inaczej. Robi follow upy do utworów Żabsona, osoby Deemza i Janusza Walczuka (faktycznie rap bez follow upów aktualnie nie żyje. To takie kółko wzajemnej adoracji). Kończy tekstem, że chce być bogata i zwiedzić cały świat.

Przy drugiej zwrotce robi się ostrzej. Raperka nawija, że wozi się drogą furą, a Ty klepiesz biedę (proste). Oczywiście jest to typowy arogancki zabieg stosowany w trapie. Słuchacz może to uznać, że tekst jest skierowany w jego osobę, ale tak naprawdę to leci on w eter i/lub do hejterów. Pokazuje to jej pewność siebie i poczucie wyższości nad innymi. Tak naprawdę Leosia Was kocha, nie myślcie sobie inaczej. Mówi też o swojej gotowości robienia kariery i że zrobi wszystko, by pozostać sławną. Używa stwierdzenia Kanał La Manche (który oddziela Anglię i Francję), a następnie wspomina, że może kiedyś  wyprowadzi się do Anglii czy Francji. To taki smaczek dla analizujących teksty (nie ma za co). Na koniec nawija, że od tego ciągłego swegowania wybuchnie jej głowa.

Szklanki

Young Leosia czuje tutaj pęd ambicji, który został rozbudzony przez udany udział w #hot16challenge2 oraz pierwszy singiel “Wyspy” z 2020 roku. Niestety pandemia pokrzyżowała jej plany, które koniec końców udało się zrealizować (i to myślę z nawiązką). Przejdźmy więc do tekstu.

Cały kraj jara się jej osobą, lecz Leosia zaznacza, że ma do pokazania jeszcze o wiele więcej. Jej imprezy są tak dobre, że ludzie nie zauważają kiedy robi się jasno. Następuje chwila nostalgii, gdy wspomina, że kiedyś codziennie grała w klubie, a teraz niestety już nie może (pandemia). Nagle jednak mamy szybki zwrot akcji, bo jak się okazuje teraz codziennie ma imprezę na chacie. Radość. Pokazuje swoją solidarność nawijając, że zyski zawsze dzieli z ziomalami na pół. Mówi także otwarcie o tym, że chce dostać nagrodę za tworzenie najlepszych imprez i afterów, bo jej się to po prostu należy.

Przy okazji bridgu wokalistka zapewnia, że jeśli będzie trzeba to wyjdzie nawet na wojnę (w kurtce Moncler oczywiście), aby odzyskać możliwość organizowania imprez, a przy tym zarabiania pieniędzy. Zaznacza także, że pandemia i to co się dzieje w Polsce to po prostu cenzurowania artystów.

Refren nadaje utworowi klubowy, a zarazem feministyczny klimat. Leosia czeka na powrót otwartych klubów, lecz aktualnie zadowala się domówkami. Wskazuje na łamanie zasad (brak zgromadzeń) lecz jej życie imprezowiczki nie może stać w miejscu. Wspomina o Nicki i Cardi, bo w jednym z wywiadów mówiła, że często przemyca kobiecy rap w swoich setach, by popularyzować ten gatunek.

W zwrotce drugiej Leosia zaprasza każdego na swoje domówki co pokazuje, że imprezy organizowane przez nią  były naprawdę liczne. Wspomina o bolesnych porankach co jest dwuznacznością do kaca i audycji o tej samej nazwie, którą prowadzi w Newonce. Podkreśla, że nie jest osoba podpierającą ściany i uwielbia tańczyć. Chciałaby wrócić za DJkę w klubie. Interesują ją wyłącznie zabawa.

Baila Ella

Piosenka utrzymana jest w koncepcie całego albumu. Dodatkowo zawiera hiszpańskie wstawki. Tematyka kręci się wokół zabawy klubowej, a tekstami typu “Twoja dupka wraca do nas jak bumerang” pokazuje, że ich imprezy najlepsze są na świecie.

W pierwszej zwrotce mamy okazję bawić się w klubie. Palenie, picie, taniec na stołach. A po imprezie powrót uberem. Natomiast w drugiej zwrotce przenosimy imprezę do domu. Jest ona tak duża, że przychodzi policja. Ludzie chowają wiadra. Wszyscy pod wpływem. Nie słuchają popu tylko amerykańskiego rapu i brazylijskich znanych piosenek.

Wyspy

„Wyspy” to piosenka o miłości. Subtelna, prosta i po prostu ładna.

Leosia chciałaby wyjechać do ciepłych krajów, ale w tamtym momencie nie mogła, bo pandemia była u swojego szczytu. Na szczęście jej chłopak sprawia, że tak naprawdę nic więcej nie potrzebuje.

Wspomina, że jest bardzo ambitną osobą. Nie może spać, bo ma bardzo dużo planów, by pchać swoją karierę do przodu. Każda porażka ją umacnia, choć wygrywanie ma we krwi. Bardzo często stawia na jedną kartę, gdyż wie, że 21 lat to najlepszy czas na ryzyko. Koniec końców nie wie czy to wygrywanie w karierze ma znaczenie, bo najlepiej jej jest i tak przy swoim chłopaku. Jednak będzie pracować, żeby kupić kiedyś dom z basenem. W ostatniej zwrotce Leosia rapuje, że wszystko popiera ciężką pracą, a muzyka była z nią od zawsze. Przewiduje, że już niedługo zwróci jej się cały trud włożony we własny rozwój.

Jungle Girl

Jeden z dwóch najgłośniejszych hitów jest jednocześnie najprostszym tematycznie utworem z tej płyty. Cały refren oraz zwrotka Żabsona jest o paleniu marihuany.

O zwrotce Leosi można na szczęście więcej napisać. Gdy wychodzi z domu wieczorem, żeby kupić marihuanę, czasami po drodze spotyka ziomków, którzy zaciągają ją na imprezę. Wspomina, że Michael Jackson był dla niej królem popu, a aktualnie dla chłopaków z klubu to ona jest królową (arogancja, czyli wszystko w normie jeśli chodzi o rap). Następnie nawiązuje do popularnej gry League of Legends, rapując że ma tak samo różowe włosy (jak jedna z postaci w tej grze). Leosia używając metafory wskazuje, że potrafi z marihuany korzystać odpowiedzialnie i ma dzięki niej lekką głowę.

Stonerki (czyli nałogowe palaczki marihuany)

W zwrotce pierwsze chwali się, że ma hajs i lekkie życie. Każdy chce zająć jej miejsce na rynku, ale ona się tym nie przejmuje i robi swoje. Ludzie mówią jej co ma robić, co Leosia skwitowała, że ich poj*bało. Ludzie mówią o niej niestworzone historie, lecz ona sama zapracowała na swój sukces.

Zna się prawie z każdą znaną osobą w Polsce, lecz nie ma problemu widywać się też ze zwykłymi osobami. Oprócz oczywiście tych, którzy mają do niej jakiś problem.

Zwrotka Oliwii Brazil to natomiast kompletne dno. Słuchałem jej wielokrotnie i w sumie to jest jeszcze gorzej niż było. Można wmawiać sobie, że to polska Nicki, ale tak naprawdę jej zwrotki są po prostu beznadziejne. Tekst jest o tym, że dupą potrafią kręcić tylko prawdziwe suki. Skuć ją może tylko buch (dwuznaczność do zjarania się), a nie policja. Część ludzi dużą dupę zobaczy tylko na koncercie (w sensie jej dupę. Nie pogrążaj się dziewczyno). Przemyca też, że miałaby ochotę na Leosie. Mimo wszystko wiem, że w przypadku Oliwii chodzi tylko o kontrowersje, więc się jej udaje. Jednak jakości w tym za grosz.

Soltaire

To taka trochę piosenka o wygrywaniu życia. Dowiadujemy się, że Leosia wiedzie życie na poziomie i ma wszystko pod kontrolą. Robi co jej się żywnie podoba, bo po pierwsze ma takie możliwości, a po drugie nikt jej przecież nie zabroni. Nagle Leosia wymienia randomowo jakiś drogi samochód (tak o. Jak Kizo). Oznajmia nam jaki alkohol preferuje, że ma szalony styl (ubioru) i podpisuje kontrakty na duże sumy. Zapewnia, że nie spocznie na laurach, a ta branża nigdy jej nie zmęczy

W drugiej zwrotce pokazuje, jak zmieniło się jej życie po sukcesie komercyjnym. Z jednej strony codziennie może mieć wolne, ale z drugiej strony głód kolejnych sukcesów nie daje jej odpoczywać i artystka codziennie pracuje, żeby osiągnąć więcej. Spędza masę czasu w studio, by prezentować się jak najlepiej dla słuchaczy (no to jeszcze trochę brakuje, ale doceniam starania. I szczerze? Naprawdę mocno trzymam kciuki). Zaznacza, że jest nieprzewidywalna, nie jak inni.

Podsumowując, stylówka muzyczna Young Leosi kręci się wokół młodzieżowych zwrotów, flexowania się, opowiadania o swoich melanżach, imprezach i paleniu marihuany.  To proste tematy, ale jak bardzo aktualne w życiu nastolatków. Młodzież właśnie na imprezach domowych, klubowych czy na weekendowym, wieczornym chodzeniu po mieście słucha takich numerów nagminnie. Wtedy słuchasz piosenek o zabawie, a nie np. o miłości.

Tekstowo jest po prostu chwytliwie. To jest coś, co łączy ją z Żabsonem w bardzo dużym stopniu. Bardzo możliwe, że raper zaangażował się w ten album i od tej strony. Na tę chwytliwość przede wszystkim składają się teksty z prostych, często kolokwialnych słów. Dzięki temu sama śmieszność i oryginalność używania takiego słownictwa w piosenkach jest bardzo pociągająca dla słuchacza. No bo gdzie wcześniej usłyszeć można było słowo “hulanki”, użyte w wersie “kiedy wpadają koleżanki, zaczynają się hulanki”.

Dodatkowo jeśli dodamy do tego klubowe, często zahaczające o trap bity, to wszystko zaczyna mieć ręce i nogi. Autotune’owa Leosia po prostu siedzi na tych bitach jak zła. Co prawda nie jest to zbyt ambitny materiał, czuć dużo niedociągnięć jeśli chodzi o teksty (nie zabierajmy im tego, że po prostu mają bujać), a w uszy kole masa zdań, które w sposób komputerowy zostały dociągnięte do siatki tak, żeby Leosia zdążyła zarapować wers do końca, zanim nastąpi następna część piosenki.

Materiał wpada w ucho, więc nie dziwi duży sukces artystki. Niemniej jednak trzeba jej oddać, że zapracowała sobie na ten sukces. Mam nadzieję, że zacznie byćw tym trochę więcej jakości, niż tylko chwytliwości i przebojowości. Leosia ma potencjał, dajmy jej tylko trochę czasu.

Mateusz Kiejnig

 

Dodaj komentarz