Mirek i Magdalena Czyżykiewicz – “PIANO” [RECENZJA]

Nasz ocena

Mirek Czyżykiewicz połączył brzmienie lutniczej gitary Teryksa z gitarą elektryczną swojej żony Magdalena Czyżykiewicz-Janusz. Razem stworzyli wyjątkową muzykę do tekstów wybitnych autorów i poetów, która wypełniła ich wspólny album “PIANO”. Zachęcamy do zapoznania się z naszą recenzją tego wydarzenia.

fot. okładka płyty

Recenzja płyty “PIANO” – Mirek i Magdalena Czyżykiewicz (2021)

Mirosław Czyżykiewicz ponownie sięgnął po lutniczą gitarę Teryksa, przy tym nieustannie hipnotyzując interpretacją i dojrzałą barwą głosu. Na elektrycznej gitarze Gibsona zagrała natomiast małżonka Mirosława – Magdalena Czyżykiewicz, czego efektem jest ich szczera opowieść zamknięta na albumie „PIANO”.

Wszystkie utwory charakteryzują się czystością brzmienia i solidną dawką wybornych słów, które coraz rzadziej występują w takim kolorycie muzycznym. Bez sztucznych dodatków, interpretacyjnej przesady oraz patetycznych treści, dostaliśmy materiał nasączony naturalnym bogactwem dźwięków.

Sama poezja pochodzi od artystów wyjątkowych, którzy potrafią szyć słowem, tworząc swego rodzaju życiowe historie, bliskie każdemu z nas. Obok wierszy Jacka Bończyka (trzy teksty), znalazła się też twórczość wciąż za mało docenionego Grzegorza Tomczaka, a także Grzegorza Walczaka i Piotra Bukartyka. Zostały również wykorzystane dwa wiersze, recytowane przez Mirosława i Magdalenę, których autorami są Josif Brodski (“Do Uranii”) oraz Marina Cwietajewa (“Próba zazdrości”). Ten kobiecy pierwiastek, zbyt mało wyeksponowany dodaje jednak niewątpliwego smaku całej płycie. Wszystkie teksty nie ustępują poezji Jonasza Kofty („Niedomówienie”) oraz Zbigniewa Herberta („Pora”). Zresztą ten ostatni wiersz zachwyca jedną z najbardziej urzekających interpretacji Mirosława Czyżykiewicza.

Wszystkie kompozycje mają w sobie dużo przestrzeni, niewymuszonej lekkości, a jednocześnie stają się niezwykle angażujące od pierwszego dźwięku, oddechu, słowa… I bez względu na to, czy mamy do czynienia z piękną melancholią („Ostatni lot”) czy bardziej energetyczną propozycją („Puk puk… (orzech włoski)”).

Podobnej, dosyć już niepopularnej formy artystycznej trudno szukać na polskim rynku muzycznym. Pod wieloma względami ten projekt jest więc wyjątkowy, a nawet unikatowy. To ciekawa, pochłaniająca naszą uwagę od pierwszych słów księga („Świat ramiona rozłoży i przed Tobą otworzy Księgę Życia” z pieśni „Mówisz, że”), którą czyta się z uwagą od początku do końca. To pieśni dla osób szukających innych środków wyrazu, bardowskiego stylu, ale też nieprzesadnie podanej dygresji, która czaruje wraz z oszczędnymi aranżacjami tych kompozycji.

Łukasz Dębowski

 

Dodaj komentarz