Gonix – “Riot Flow” [RECENZJA]

Nasz ocena

Nowa płyta Gonix zatytułowana „Riot Flow” to propozycja, jakiej dawno nie było na polskiej scenie muzycznej. Nowym singlem został utwór “Fu*k Boy” z gościnnym udziałem Kasi Klich. Poznajcie naszą recenzję tego wydarzenia.

fot. okładka albumu

Recenzja EP “Riot Flow” – Gonix (2021)

Nazywanie Gonix raperką nie będzie na wyrost, bo chodź artystka czerpie z wielu gatunków muzycznych, to jej nowe utwory zwracają uwagę przede wszystkim dzięki interpretacjom opartym na mocnej melodeklamacji. Takiego wyrazu artystycznego mogliby pozazdrościć różni twórcy, określający się jako „raperzy”, którzy nadmiernie korzystają z autotune. Gonix tego nie potrzebuje – wystarczy jej pomysł oraz słowo, które wynika z obserwacji naszej rzeczywistości.

To właśnie stanowi istotę jej nowego albumu „Riot Flow”, na który złożyło się kilka ciekawych korelacji muzycznych, pokazujących, że kobiecy rap może mieć szerokie horyzonty artystyczne. Tym bardziej, że tych sześć kawałków w odniesieniu do tekstów wykracza poza czyjekolwiek oczekiwania.

W ułożeniu wszystkich, rozległych mariaży pomógł artystce znany nie tylko z rapowej sceny – St. Elmo. Dzięki temu dostaliśmy zestaw utworów, które tnąc słowem, dopominają się także zauważenia poprzez świetnie uchwycony vibe, poprowadzony na przestrzeni wielu gatunków. Stąd pomiędzy wprawnie ułożonymi syntetycznymi dźwiękami, opartymi na rozległym rytmie i świeżych patentach („Żodyn”), pojawia się bardziej gitarowy, około punkowy klimat („Nic”), a także trochę zbyt dosłownie podany drum‘n’base („Mijając”). Najlepiej wypada opasły od tłustych bitów i siarczystego flow, nieco przybrudzony utwór tytułowy – „Riot Flow”.

Gonix cały czas trzyma się konwencji, która wydaje się jej naturalnym językiem artystycznej wypowiedzi. Nawet duet z Kasią Klich w „Fuckboy” jest przekonujący, chociaż więcej tu popowych zbieżności. Przy okazji tekst napisany wspólnie z Kasią, nawiązujący do przeboju „Lepszy model”, wypadł genialnie – „ten książę taki śliczny, tak mu się zbroja błyszczy, ale siostro radzę Tobie, zamień go na lepszy model”.

Artystka już kilka lat temu – na płycie „Funky Cios, Sexy Głos” pokazała, na czym jej zależy – „(…) na świat spoglądam inaczej, jestem na bakier z głównym nurtem myślenia”. Wtedy jednak jej twórczość wydawała się zbyt dziewczęca, mało uderzeniowa, przez co w elektropowej formule ginął zasięg jej przemyśleń. Teraz Gonix jest bardziej zdecydowana, niezwykle elastyczna artystycznie, a przy tym mocniej potrafi zaznaczyć własną indywidualność. Teksty stanowią o błyskotliwości i inteligencji, a także umiejętnym obrazowaniu tego, co jest dla niej niepokojące, a może nawet wkurzające („żaden stary dziad nie będzie mówił mi jak mam żyć”). Nie należy odbierać ich jednak jako bezpośredni feministyczny protest, bo więcej w nich uniwersalnych spostrzeżeń, które dotykają znacznie szerszych aspektów.

Poprzez świeże aranże i doskonałą produkcję, Gonix jeszcze wyraźniej akcentuje własną twórczość. Robi to także dzięki przekazowi i słowom, którymi ciśnie celnie w miejsca, które po jej wypowiedzi stają się obolałe. Sama forma wszystkich kompozycji może wydawać się za mało organiczna, ale w takiej konwencji nawet najbardziej wypolerowany dźwięk broni się autentycznością. Album pochodzącej z Gorzowa Wielkopolskiego raperki pobudza intensywnością przemyśleń oraz wyraźnie zaakcentowaną ekspresją. I chyba o to w tym wszystkim chodzi.

Łukasz Dębowski

Posłuchaj EP “Riot Flow” w serwisach cyfrowych: https://tinyurl.com/2nct73ef

 

Dodaj komentarz